Piotr Gajda - zestaw pięciu wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Ważenie bytu
Zrozumiała koincydencja, kiedy przejeżdżasz
obok złomowiska, chcąc doścignąć przeznaczenie,
które przekroczyło dozwoloną prędkość,
znikło z radarów, w okamgnieniu przyjmując postać
nicości osiągającej efekt Dopplera. Mięsny wkład
w otulinie cienkiej blachy? Jestem! Konserwa ze skończonym
terminem przydatności do spożycia? Jestem!
Jaki jest status ontologiczny człowieka?
Bakterie? Nie, baterie! Akumulatory nie tworzą
energii elektrycznej, ale wyprodukowaną gdzie indziej –
przechowują ją. Dlatego teraz uważnie nadstaw uszu:
tylko złom przeznaczany jest do recyklingu.
Złą praktykę stanowi szacowanie jego wagi na oko.
Kwatery prywatne
Życie porzuciwszy aglomerację, choruje
na monofobię, dlatego zaczyna przypominać
pierwszy dzień wakacji na plaży „Omaha”
szóstego czerwca czterdziestego czwartego,
gdy nagle przyszło nam się błąkać, kryć, stosować
uniki i prewencyjny ostrzał celów,
o których istnieniu nam się nawet nie śniło.
Ile dotąd zaliczyliśmy trafień? Ponieśliśmy straty,
obcując z nadreprezentacją skorodowanych istot,
poddawanych działaniu morskiej bryzy
i słonecznej rdzy. Tymczasem my z betonowej
dżungli, my z atomowych bunkrów, z nagim
torsem jak jacyś komandorzy i komisarze,
na których ciałach wykłada się anatomię
ułomności i dziedzicznych skaleczeń. Tamci
z kempingowego domku, zza parawanu,
z kosza, spod parasola, wyjęci jak króliki
z kapelusza na pożądany skwar dni, które płyną
jak rozlana rtęć, oni mają słuszność. Gdzie
wypełnione biomasą mola, deptaki, jachty
i katamarany, auta na parkingach jak statki obcych.
Tak, zjechaliśmy tu nie w porę i bez rezerwacji,
wypchani z kolejki do miejscowych atrakcji
na ruchome wydmy, skąd rozpierzchamy się chyłkiem
do własnych kątów, na cztery strony świata.
Nurkomania
Głębia głąbie! Uważaj, ciało zanurzone w wodzie
jest wypierane ku górze siłą równą ciężarowi wypartej
przez to ciało cieczy. Plum, plum, oto jest próba
wypłynięcia na powierzchnię z trzydziestometrowego
zanurzenia z wykorzystaniem płuc jak zbiorników balastowych.
Zawsze, gdy roiło ci się, że ciemny i obły kształt myśli,
słów i czynów predestynuje cię do przemierzania fal sinusoidy
niczym atomowa łódź podwodna, destynacją okazywał się
„Kursk” na dnie Rowu Mariańskiego. Marynarze
na suchym lądzie skaczą na główkę do pustego basenu,
a kiedy się wynurzają, wypluwają słoną wodę.
Dla ich błękitnej krwi nadstawiamy gardła
Głodny? Zjedz najbogatszych, zanim do końca
zmielą masy na masę; wkładkę mięsną do żarcia
w fast foodach, którą będą nas karmić, wpychając pięść
z farszem w przełyki i zakrztusimy się aż do mdłości,
a oni będą mówić, że wpadło nam w niebieskie gardła.
Yogi Bear and the Magical Flight of the Spruce Goose
Dwudziestego pierwszego marca tysiąc dziewięćset
sześćdziesiątego drugiego roku, USAF wystrzeliły
z kabiny bombowca B-58 niedźwiedzia o imieniu Yogi.
Miś posłużył do testów kapsuły ratunkowej
dla załogi bombowca. Kapsuła miała zapewnić
przeżycie katapultowania z prędkością naddźwiękową
na bardzo dużej wysokości. Nikomu, w tym fanom filmu
animowanego wytwórni Hanna-Barbera, jak i pastafarianom
skupionym w Kościele Latającego Potwora Spaghetti,
nie dane było tego zobaczyć. Yogi przeżył eksperyment,
bezpiecznie lądując na spadochronie. Aby jednak stwierdzić,
że niedźwiedź nie doznał obrażeń wewnętrznych,
dokonano sekcji zwierzęcia. Wszystkie narody, rządy,
armie, religie są fajne. Kreskówki są fajne. Amerykańskie też.




