top of page

Paweł Kusiak - zestaw trzech wierszy

1 dzień temu
3 minut(y) czytania
grafika, Łukasz Maciaszkiewicz
grafika, Łukasz Maciaszkiewicz

Szkic do traktatu mefistofelicznego


poczułem opór nieporuszonej

ręki kiedy jest zmieniałem na jestem

kiedy pomyliłem się.


ciemności bzdurnej jak masło wcierane w kosę

otwarłem drzwi do wschodniego pokoju

pozwoliłem zgasić cały nieboży i boży świat.


wojna już tu jest

może szczury z wylotu sławkowskiej domyślają się

przecież widuję je codziennie

może będzie znak w dymie zapłakanych cudzesów

pali się takie na pogrzebie albo tuż po.


wojna już tu jest

w dłonie mierzi ogniskiem rozpalonym przez pogorzelców;

niewidoczna jak nasienie na śniegu

zupełnie inna od śniegu.

jabłko w piwnicy zimą jest alegorią czegoś

i bóg jest alegorią jabłka w piwnicy zimą


a przez monotonię rozprułbym arras który tak ci się podobał

i kazał patrzeć na mur.

wiem potrzebuję ukojenia

dlatego wyjawię: każdą piosenkę o śmierci śpiewa żywy

lub jego resztka a wojna

już tu jest. powiadają

że bóg zejdzie z mocą miliona kopalni kryptowalut


draśnie oko wiatrem

i łatwiej będzie pisać o miłości i rozstaniu i powrocie.

ten chlupot dzwonów te zarybione noce i klekot

klekot mokrego drewna. wojna już tu jest.

wszystko powiedziane czuję w dłoniach spękanych od zimna.

żałuję że nie jestem buddystą

nie umiem czołgać się samą siłą woli.


czuję wyrabiane ciasto albo ledwo przebudzone ciało

oba ustępują pod naciskiem.

sylaby mnożą się zamiast niknąć

pod naciskiem. toczy się ciało mojego

w zbrodni wspólnika – czechowicza – starszego

o niefrasobliwość. toczę się autobusem by wyjść na pustynię

i karmić zawartością klepsydry

bo to o czasie przecież – wszystko: więc jest.



Errata nie dotrze


znam ten kaszel, słyszę go zza trzech ścian. nie doceniałem tęsknoty. znam biały deszcz, on ożywia słowa eliota, i smutek rozcięty miastem – wbitą w ziemię mizerykordią – on sprawia, że miłosz nie umiera kolejny rok.


znam twój kaszel, słyszę go zza trzech ścian. nie doceniałem trwania radości, która pobudza płuca najdalszym nocnym powietrzem. znam ustaloną mi w gardle monetę, może z wizerunkiem wspólnika w zbrodni – czechowicza – może z pawłem


celanem. znam twój kaszel, jesteś moim modernizmem. rozpoznaję zza trzech ścian gwałtowne szarpanie papieru i czułe proszę. nie radzę sobie, wiesz? wiem, ale mów o literaturze, to cię uspokaja. opowiem więc literaturą:


część wiadomości nie dotrze, spoliczkowałem wiersz, kiedy zrzucił żałobę. płaszcz i sztylet leżały równolegle do drugiej nocy; nazwałem cię sztyletem? to prośba daleko mnie przekraczająca. chleb się pokruszył,


wysypały jabłka, część wiadomości nie dotrze do podziemnych bogów, choć im dajemy kaszel zza trzech ścian, dogorywające ogniwa, wojny i przedpokoje ze stosami mięsistego papieru, sól zlizywaną nawet z powietrza, wszystko


co wymknęło się z ust. jestem sługą cichych chwil, nie dodam tego do życia i umierania, które noszę w kieszeni – tuż obok zapalniczki. nazwałem cię szczenięciem? nieufnością podchodów?


miasto czeka na deszcz z naręczem szczeniąt gończych psów. złe znaki, lustra na podłodze, twoja krzątanina; jeśli otchłań – będę mówić o niej jutro (jeśli otchłań,

niech pachnie miętą


i tym, czego nie pochwyciliśmy).

bywa, że płacz przypomina pierwszy wiosenny deszcz, ciemny od pożaru. przyśniłem trzech ciebie, trzech śmiało się tobą, a czego nie rozumiesz, pojmiesz


kiedy za długo o obrót sygnetu zapatrzę się na wielką estakadę. bywa, że otchłań pachnie mieszkaniem przed świtem (jeśli ma świtać

niech zacznie się od plam po winie;


światło ujawni: lewym pasem zmarli,

prawym jeszcze żywi, kaszel ich prowadzi).

tę chwilę trzeba zeskłotować, tak, tę chwilę trzeba zeskłotować,


nie nawiedzi jej przeciwieństwo, nie będziemy mówić o czarnych żaglach, roletach zasuniętych całe dnie, że naprawdę chciałem zadedykować ci cudzą książkę, że księżyc opala na sino.



Totalne zaćmienie

z Barańczaka


kiedy chodziło się w ciemność osiedlowych parków

a z drżących od lipca balkonów

słychać było niezadowolonych ojców

nie mogłem przypuszczać że to wróci i zbudzi cię wołanie

jeszcze kwadrans jeszcze ćwierć godziny.


ostatni raz tę piosenkę zza ściany

słyszałem w najgorszej ćpalni miasta.

ostatni raz u spowiedzi byłem w wierszu o cieniach

maszerujących przez plecy. nikogo nie ma w domu


odpowiedz kiedy upomną się o uśmiech.

myślę że rysę na szybie zostawiło coś co chciało tu wejść

myślę że kiedyś znienawidzę się

za zbyt szybkie wstawanie od stołu.

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo
bottom of page