Asia Oklińska - zestaw trzech wierszy

osy marsza grają sobie
wojnę
przepychanie patyczkami
to ty jesteś jesień jedna
po drugiej stronie zmywarki
piegowaty chłopiec wciska tryb płukanie
fala narasta a kiedy cofasz dłoń
owocnia jest zjedzona do połowy po stronie zachodniej
po to boulderuję żeby na gałęzie siup
niunia trzęsiesz się jak sarna
a spadają tylko liście
czarne owoce aronii plamią mi dłonie jak tusz
nie ma nie ma wersu psycholko jestem
tylko ja
je tak
chrumka zatyka się napycha garście
do ust się poddusza tym i ślini
nie może oddychać bo nie połknie jeszcze a
pcha na siłę garść kolejną
to jest przecież ekstremalne dla mnie
może nie kiedy przejedzony
ale tak to jeść
to w oczach lubię i nie lubię
wejście do szklarni przecina pajęczyna tam właśnie
szamocze się motyl zjadany wąglikiem nudą tego miasta
uciekam prosto w pomidory oboje wiemy
ja niosę tu wodę
kto nigdy nie walczył z osą o ostatnią
sierpniową śliwkę renkloda ulena
ten nie wie czym jest głód
odcinam gdzie obite potem
utlenia się wszystko




