Lester Mursky - zestaw dwóch wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Remanenty z poprzedniego wieku i nie tylko
Biel i czerwień flagi naszego podwórka
jest nieskazitelna wypełnia pustkę
w piątym wymiarze. Bellisima
wiek po wieku dekadę po dekadzie
pięciolatkę po pieciolatce, rok w rok
dokonywała cudu wpadania pod koło
co za historia, co za fabularyzacja
nie do powstrzymania
***
z drugiej połowy XX wieku
studiowałem scenariusz, miłość bliźniego
sylabizowałem w tysiącu szkół obce słówka
tak uczono nas podawania przyjaznej dłoni
w niemiecko-rosyjskim języku
ustawowa miłość do sąsiadów uwalniała strach
ze zwojami drutu kolczastego na szyi śniłem
wszy w kałamarzach żywiące się krwią mojej klasy
***
czas solidarnych zwycięstw nad Trybuną Ludu, historyk skwituje notką „dorastanie narodu boli” na parkowych ławkach, niedobitki twarzy z gończych plakatów grzeją swój nimb, w żarzących się koszach na śmieci trwa śmiertelny targ o przeszłość
***
Strategy&Future przegląda
think tanki made in usa
ciemnieją nieboskłony ze wschodu na zachód
wiadomo odwieczna oś zła
zawsze ta sama hydra dwugłowa
wyciąga szyję ponad mój kraj
historia powtórzy się od nowa
a my z nadzieją na sztorc postawioną
w muzeum pod Racławicami
Bóg z nami Bóg z nami
kto jeszcze?
Guziki
których do oddania nie mamy
****
jak oni żyli kiedy dostępne było nic i nic
układali serpentyny kolejek śpiąc na stojąco
miłość używała obsikanego rogu dworców
One ciągnęły siatki z łupem po chodnikach
dzieliły na kilka porcji zalanych zupą z lebiody
Oni wracali w ciemno w świetle świetlików
kościół błyszczał glorią w złocie biskupa
im błyszczała sadza z kominów na włosach
nikt z nich nie miał wizji raju i siły modlitw
kombinowali coś z niczego teraz młodzi
regulaminowo zdzierają biedę z życiorysów
wychodzą z ciemności z iskrami w zębach
pogoń świecących chmur
metaliczne chmury bluszczami uranu
oplątały niebo. zakazano otwierania okien
kasowaliśmy dzikie pocałunki w środku lata
nie znamy dnia ani godziny powtarzała
piłem z warg ambrozje lugola. kochany,
mniej śmiertelny. na wschodzie warczały
radzieckie silosy, zwyrodniały pies podnosił wargę promieniowała objętość socjalizmu
rankiem, dzieci nie wyszły do przedszkola
w snach straszyli skażeni pozbawieni ciała
złe wyjdzie na dobre jeśli umrzemy starcami
z migotaniem izotopów w ołowianej trumnie
***





