top of page

Zheng Xiaoqiong 郑小琼 - zestaw czterech wierszy, tł. Zhang Letian 张乐天 

  • 1 dzień temu
  • 4 minut(y) czytania

 

Maria Hajewska
Maria Hajewska


Woda w wodzie …

 

Woda w wodzie staje się wodą, w maszynie

stajemy się maszyną, zmierzch staje się zmierzchem maszyny,

w przeszyciu jesteśmy przeszyci przez maszynę, potrzebujemy

wadliwej sztuki, by udowodnić własną wadliwość. Ruchami dopełniamy

ruchy, których maszynie brak, słowami i śrubokrętami

urzeczywistniamy własną prawdę, stając się iluzją zamówień i zysków.

Przenikając wadliwe sztuki, lato zwija czarny język: z maszyny

wydłubuje maszynę – pracuje, z taśmociągu

wyodrębnia palce – wraca do ciała, z bólu

wraca do łona – rodzi, ze snu

wraca do snu, maszyna żyje

w spojrzeniu gwoździ, w lustrze oglądamy własne odbicia

niebu zostaje tylko samotność księżyca, pszenica z Henan

rozpoznaje smak Anhui, kasety z Dongguan

szukają smaku Tokio, łzy plastikowe padają w koszyki,

wiatr rozkłada jesień, robotnice między śrubami budują drabinę ku odlotom

 

 

Robotnica: Młodość przykręcona do stanowiska

 

Czas otwiera swoją olbrzymią paszczę    księżyc na maszynie

rdzewieje zmęczony    przyciemniony    mętny    jego ukryte niebezpieczeństwo

gulgocze płynie    urwisko ciała się zapada    błoto i potrzaskane kamienie

odłamki czasu    wzburzone wody wypełniają ciało kobiet

chaotyczne wody pływów niezmienne już porami roku ona siedzi na swym stanowisku

płynące produkty i czas się zazębiają    połyka    tak szybko

starzejąc się    dziesięć lat przepływa jak woda … ogromne znużenie

unosi się w umyśle … od wielu lat    ona tkwi przy boku

śrubek    jedna    dwie    kręci się    w lewo    w prawo

przymocowując jej marzenia i młodość do pewnego produktu    patrzy

na bladą młodość    biega    ze śródlądowej wsi

do fabryki nadmorskiej    aż po półkę w Ameryce

zmęczenie i choroby zawodowe kumulują się w płucach

zatrzymują w gardle    nieregularne miesiączki na zawsze

gwałtownie kaszle    odległa od fabryki strefa rozwoju

zielone drzewa liczi wycięte    maszyna obok

drży … ona trze swe opuchnięte oczy    przykleja siebie

z powrotem do strumienia produktów

 

 

Blask księżyca: Osobno żyjący małżonkowie-robotnicy

 

Blask księżyca obmywa stalowe oblicza, blask księżyca zostawia ślad stóp na żelaznych pnączach muru ochronnego

blask księżyca wydłuża dystans między budynkiem 5 a 6, od żeńskiego dormitorium

do męskiego, blask księżyca zatrzymuje się w oknie na minutę, księżyc

oświetla go lub ją

blask księżyca oświetla ich ciała, szkielety, wewnętrzne pragnienia, blask księżyca oświetla

ich wspomnienia z nocy poślubnej, blask księżyca jest zbyt jaskrawy

jak sól wsypana w ranę życia osobno osiemnaście dni po ślubie

 

Blask księżyca oświetla studnię ich ciał, oświetla studnię pragnień

blask księżyca oświetla ich piętnastodniowy miesiąc miodowy, oświetla jego wspomnienie

jej ciała pochłanianego cal po calu przez cień drzewa i ligustry

jej ciało leży ugorem w blasku księżyca, cal po calu

przemierza 45 metrów między budynkiem 5 a 6

 

Gdyby blask księżyca był trochę bliżej, przestwór, który wnosi, byłby większy

jej pragnienie byłoby trochę głębsze, gdyby blask księżyca był trochę ciemniejszy

rany na jej skórze byłyby trochę szersze, jej wewnętrzna męka byłaby trochę głębsza

 

Blask księżyca oświetla niedokończony budynek dla robotników-małżonków, blask księżyca pada na artykuł w gazecie

„Życie seksualne pracowników migracyjnych…”

gdyby blask księżyca był trochę ciemniejszy, miłość byłaby trochę silniejsza

gdyby blask księżyca był trochę jaśniejszy, przyszłe pokoje dla par małżeńskich byłyby trochę większe

 

 

Narracja produktu

 

Najpierw jest wygięta blacha, wyrusza ze wsi, kopalni żelaza, ciężarówki,

parowca lub portu, traci swoje imię, dostaje numer seryjny, staje przy stanowisku roboczym

po drugie, sprężyny i linie montażowe, rżenie nerwowego ruchu, ból tuż obok, stopy aluminium,

plany, okruchy chleba, maszyny tnące, znajomy pot, radość i smutek

plastiku i kartonów, po trzecie, blade twarze w świetle jarzeniówek, identyfikatory pracownicze, mechaniczne sprężyny,

koła zębate, złącza krawędziowe, chłodziwa pod ciśnieniem, olej antykorozyjny, cicha nadgodzina;

po czwarte, certyfikaty, ustandaryzowane formularze, polerowanie powierzchni, biczowanie pieca o 3000 stopni

chłodząca obróbka cieplna nadgodzin albo krople deszczowe zwolnień, zazębiające się

ciała pojawiają się w klepsydrze, po piąte, pozwolenia na pobyt czasowy, świadectwa zdrowia, zaświadczenia o stanie cywilnym,

karty pracownika migracyjnego, pozwolenia na pracę... czekają w kolejce, milczą, oparci

o plastikowe torby z twarzami wyczerpania, po szóste – śrubki, blade i młode ręce, zaległe wynagrodzenia

mandaty, nieregularne miesiączki, historie medyczne przeziębienia, zwiędłe spojrzenia, tęsknota za domem

szeroka jak morze, szum jarzeniówek, dryfujące w dalekim mieście i pływające po rzece dowody wypłat

po siódme, maszyna dialektów i dormitoria, hunańskie sny na piętrze łóżka nad syczuańskim,

hubeiskie sąsiaduje z anhuiskim, gansuska maszyna odgryzła połowę

palca jiangxiskiego, nocka guangxiskiego, posępność guizhouskiego, yunańskie

przemoknięte deszczem mówienie przez sen i sukienka henańskiego. Po ósme, chińskie paluchy drożdżowe, bryły

zupki chińskiej, kształt miasta w zupie warzywnej, miedziane maski, haki, certyfikaty zgodności,

smażony makaron ryżowy za półtora yuan, sos pikantny, sztucznie aromatyzowana i barwiona cola

po dziewiąte, miłość ukryta w opowieściach i bajkach, współdzielone wynajęte pokoje, drzwi

bez kluczy, żelazne drabiny do górnych łóżek, płyny dezynfekcyjne w szpitalach, tabletki antykoncepcyjne, łzy rozstania,

rozkładające się ciała, bezpodstawne obietnice miłości, po dziesiąte, bilety do domu, drzwi

lub dół, bilet na szybką sprzedaż lub możliwa podróbka, stłoczeni w przejściach,

w toaletach, stojący na palcach, zgnieceni, pragniesz tylko znaleźć miejsce w pociągu lub na świecie,

by żyć, kochać, powoli się zestarzeć


 

Zheng Xiaoqiong – chińska poetka urodzona w prowincji Syczuan w 1980 roku. Przed przeprowadzką do przemysłowego miasta Dongguan pracowała w lokalnym szpitalu. W fabryce, na liniach montażowych, zaczęła pisać wiersze skupione na tematyce pracy przemysłowej i doświadczeniach pracowników migracyjnych. Opublikowała kilkanaście tomików poetyckich, za które otrzymała wiele nagród literackich. Jej poezja została przetłumaczona na wiele języków obcych, w tym angielski, francuski, niemiecki, włoski, japoński, malajski, rosyjski, hiszpański i wietnamski. Obecnie pełni funkcję zastępczyni redaktora naczelnego czasopisma literackiego „Dzieła” (作品) w Kantonie.

 

Zhang Letian 张乐天 (ur.2000) – tłumacz.

 

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle.png

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK.png
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne.png

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo.jpg
bottom of page