top of page

Urszula Margas - „Nigdy w życiu nie byłam u siebie” 

1 dzień temu
5 minut(y) czytania
Kinga Skwira, Zacznijcie beze mnie, Girls and Queers to the Front, Warszawa 2026
Kinga Skwira, Zacznijcie beze mnie, Girls and Queers to the Front, Warszawa 2026

[recenzja tomu Zacznijcie beze mnie Kingi Skwiry]


Zacznijcie beze mnie Kingi Skwiry, tegorocznej laureatki Nagrody im. Fundacji Kościelskich, to książka przepełniona dyskomfortem i poczuciem niedopasowania. Jednak środki, których poetka używa, by o nich opowiedzieć, są zaskakująco subtelne i niespektakularne. Jeśli piszę więc „dyskomfort”, to mam na myśli taki, który dotyczy tylko bohaterek, a nie oddziałujący szokiem czy obrzydzaniem na czytelnika. A kiedy mówię o „niedopasowaniu”, nie chodzi mi o to, że Skwira analizuje procesy społeczne, które prowadzą do takiego wrażenia u współczesnego człowieka (cokolwiek miałoby to znaczyć) – skupia się raczej na odbiorze świata przez swoje bohaterki.


Źródeł tych stanów można znaleźć kilka. Jednym z nich jest na pewno dziewczyńskość bohaterek wierszy. Skwira nie wykracza tutaj poza standardowy zestaw motywów i obrazów związanych z tym tematem. Mamy zatem: więzi między dziewczynami – głębokie, ale niepozbawione komponentu porównywania się; różnorakie inicjacje, w tym seksualne, zwykle niedobrowolne (*** [w tych dniach wychodziłam z przyjęć wcześnie…]); połączenie uroczego z brudnym (powiedz swoją ulubioną chorobę); trening genderowy do poświęcenia i bólu, również fizycznego (stara kobieta układa puzzle). I wreszcie, poczucie niemożliwości spełnienia społecznych oczekiwań oraz nieumiejętność wyobrażenia sobie tego w przyszłości:


na deptaku oglądamy ludzi,

jak żyją i umierają; kobiety,

które są kobietami tak, jak ja nigdy nie będę,

ich żyły na nogach, pośpiech i paznokcie.


(wierzę we wszystkie wskazówki dojazdu, s. 11)


Atrybuty tych kobiet są zredukowane do najprostszych (co ma sens o tyle, że trudno wyciągnąć więcej z obserwacji przypadkowych osób w miejscu publicznym), ale odsyłają do konkretnych sfer ich życia. Dzięki poprzedniemu wersowi można traktować żyły na nogach jako objaw fizycznego zmęczenia i przepracowania (na rzecz rodziny?), a paznokcie uznać za wyraz dbania o siebie jedynie fasadowo. Spieszyć się można natomiast we właściwe lub niewłaściwe miejsca – drugą opcję wybiera podmiotka na początku tego wiersza, zatem kobiety z deptaku zapewne realizują tę pierwszą. Gdy podmiotka zapewnia, że nigdy taka nie będzie, pokazuje, jak bardzo nie dorasta do wzorców kobiecości, które obserwuje dookoła. Nie byłoby dobrze, gdyby Skwira zatrzymywała się na tym, mocno już zgranym, repertuarze. Na szczęście tego nie robi.


Bohaterki jej wierszy są bowiem zawsze nieco przesunięte w czasie i przestrzeni, to na tym opiera się ich niedopasowanie. Jeśli się spieszą, to nie tam, gdzie trzeba; zwykle są jednak spóźnione. Wiercą się, krztuszą, ich ciała swędzą i uwierają. Żyją w wiecznym „zaraz”, które nie jest jednak oczekiwaniem na przełom: „zaraz będziemy zadawać pytania, a potem / będziemy na nie odpowiadać” (wszystkie owady, które na mnie siadają, s. 32). Otwierają się przed nimi jakieś drogi, ale nie wiadomo, czy mają one jakiś cel: „ciągle dochodzę do jakichś wniosków, / ciągle nie mogę dojechać nad morze” (wszystkie owady…). Nawet nadzieja na sukces jest tu pełna zagubienia i niepewności: „mam coś do wygrania, / ale nie wiem co” (powiedz swoją…, s. 16). Gdy zbierze się wszystkie te wątki, można zauważyć, że dyskomfort i niedopasowanie są w tej książce potraktowane jako o wiele bardziej fundamentalne sposoby doświadczania rzeczywistości (nie tylko społecznej!), a nie jedynie element dziewczyńskiej tożsamości. Zwłaszcza że wspomniany wcześniej wiersz *** [w tych dniach wychodziłam z przyjęć wcześnie…], najbardziej nadający się do jednoznacznie afirmatywnej interpretacji w duchu girlhood studies, znajduje się dopiero pod koniec tomu – gdyby go otwierał, niejako ustawiałoby to lekturę całości. W takim kontekście tytuł wiersza „nigdy w życiu nie byłam u siebie” wybrzmiewa dojmująco. „Nigdy w życiu” nie jest tylko potocznym wyrażeniem na podkreślenie, że coś naprawdę się nie wydarzyło. Podmiotka raczej nie jest u siebie w życiu – taka przestrzenna metafora pokazuje jej dramatyczną sytuację, bo przecież, żeby się poczuć „u siebie”, nie może przenieść się poza życie.


W Zacznijcie beze mnie Skwira bardzo umiejętnie wykorzystuje też banalnie brzmiące czy wręcz zalatujące poetyką Instagrama frazy i pozwala im pracować w wierszach. Świetnym tego przykładem jest utwór czytam wasze opisy na tinderze jak poezję późnego kapitalizmu, składający się zaledwie z jednego wersu: „lubię takie zdania, czuję się w nich bezpiecznie” (s. 23). „Takimi zdaniami” mogą być czytane przez podmiotkę opisy z aplikacji randkowej, ale równie dobrze treść wiersza może stanowić komentarz do jego tytułu. Podmiotka czuje się więc bezpiecznie w szafowaniu określeniami bez namysłu nadużywanymi w dyskusjach o współczesnej kulturze i potrafi się do tego przyznać. Nie oznacza to, że z nich jednoznacznie rezygnuje – jedynie nabiera dystansu, który pozwala przyjrzeć się im i swoim reakcjom na nie.


O poprzedniej książce Skwiry, Od wiosny trzęsą mi się ręce (2024), Tomasz Bąk w blogowej notce napisał, że jednym z jej najlepszych elementów jest „tempo przechodzenia z myśli w myśl”[1]. Wierszem z najnowszego tomu, w którym chyba najlepiej widać, jak dobrze Skwira potrafi je utrzymać począwszy już od tytułów, jest utwór jest dużo łóżek, w których mogę spać. Przytoczę cały:


i teraz

co mam zrobić z całym tym czasem,

który będzie moim życiem?

kłaść się pod cudze powieki,


w tych ciemnościach wyglądasz prawie jak mężczyzna,

w tych ciemnościach wyglądasz prawie jak kobieta.


(s. 26)


Początek pierwszej strofy to dosyć dosłowne wyrażenie strachów związanych z wkraczaniem w dorosłość. Szybko jednak pojawia się w niej wskazanie sytuacji mniej uchwytnego dyskomfortu, przede wszystkim sprawianego innym osobom. Dwuwers z kolejnej strofy jest za to zupełnie z innego porządku niż początek wiersza. Wyglądanie „prawie jak” dana płeć w pierwszym momencie zdaje się ponownie odsyłać do  niemożliwości dopasowania się do ról genderowych. Wypowiedzenie tego sformułowania w drugiej osobie buduje jednak atmosferę pewnej czułości i bliskości. A taką intymność zapowiadał już tytuł, w którym przecież pojawia się łóżko. Ono jednak kojarzy się podmiotce w pierwszej kolejności ze snem. Być może należałoby rozumieć go przede wszystkim jako możliwość zupełnego wycofania, także z bliskich relacji. Podobną chęć da się przecież wyczytać z ostatniego wiersza w tomie, którego fragment jest także tytułem książki:


jeśli się spóźnię

lub jeśli mnie w ogóle nie będzie

zacznijcie beze mnie


(wszystko, co tu piszę, zostanie utracone, s. 46)


Chwalę pracę z tytułami tak bardzo, bo w debiutanckim Wszystko już było dotykane to one najczęściej psuły skądinąd niezłe wiersze – zapowiadały, o czym będzie w nich mowa, zamiast dorzucać dodatkowe znaczenia. Pochodzące z tamtego tomu realizm dziewczyński czy ocd były dokładnie o tym, czego można się spodziewać po tytule. W Zacznijcie beze mnie nie tylko nie stanowi to już problemu, ale stało się jedną z najmocniejszych warsztatowych umiejętności poetki.


W nigdy w życiu nie byłam u siebie podmiotka zwraca się do kogoś:


gdybym mogła coś dla ciebie rozebrać,

coś ci obiecać, gdybym mogła ci przynieść

odwroty i upadki […]


(s. 21)


Nigdy nie dowiadujemy się jednak, co by się stało, gdyby zrobiła te wszystkie rzeczy. Niedokończone zdania warunkowe, zaimki nieokreślone albo wielkie kwantyfikatory, przeskakiwanie między porami roku i miesiącami w kolejnych wierszach – wszystko to buduje wrażenie zagubienia, z którym nie sposób sobie poradzić. A może trzeba pozwolić bohaterce się wycofać i zacząć bez niej, a wtedy się odnajdzie?


ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo
bottom of page