Kształty podobne #7 - Reakcje i relacje
- 24 godziny temu
- 6 minut(y) czytania

Kamil Bujny
I
Teatr Układ Formalny, powstały jako oddolna inicjatywa studentów i studentek kilku wrocławskich uczelni, działa w stolicy Dolnego Śląska od dziesięciu lat. Przez ten czas dorobił się nie tylko wielu wyróżnień i szerokiego repertuaru, lecz także własnej siedziby oraz wiernej publiczności. Przychodząc na spektakle tego teatru, trudno nie zauważyć, że na widowni nie zasiadają przypadkowe osoby – to w dużej mierze lokalna społeczność z Przedmieścia Oławskiego, doskonale znająca zarówno repertuar Układu Formalnego, jak i jego zespół. Działalność wrocławskiego zespołu wykracza jednak poza dzielnicę i miasto, czego najlepszym przykładem są liczne projekty edukacyjne, realizowane przez jego członków w różnych miejscach i instytucjach w całej Polsce.
W tę szeroką ofertę doskonale wpisał się Festiwal reAKCJE – autorski projekt, zrealizowany po raz pierwszy pod koniec 2025 roku. Festiwal, odbywający się pod hasłem „Teatr jako realne narzędzie zmiany”, stanowi naturalne rozwinięcie działalności Układu Formalnego – eksploruje ideę teatru jako miejsca spotkania, dialogu i budowania relacji ponad podziałami. Jak czytamy w tekście programowym:
Festiwal reAKCJE powstał z potrzeby stworzenia przestrzeni dla teatru żywego, odważnego i aktualnego. Przez pięć dni Teatr Układ Formalny wypełnią twórcze spotkania, dyskusje i działania, które odkrywają potencjał teatru jako narzędzia realnej zmiany. Festiwal reAKCJE zgromadzi twórców i twórczynie oraz publiczność z całej Polski, by wspólnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, jak teatr może odpowiadać na najważniejsze wyzwania współczesności.
W programie znalazły się spektakle teatrów i artystów offowych. Pokazom towarzyszyły debaty rozwijające tematy poruszane w przedstawieniach, a także koncerty oraz prezentacja słuchowiska A na mnie wyrosną truskawki, powstałego w koprodukcji Muzeum Pana Tadeusza – Oddziału Zakładu Narodowego im. Ossolińskich i Układu Formalnego. Festiwal wyróżniał się spójną i przemyślaną ofertą, uwzględniającą różnorodne formy artystycznego wyrazu. W ciągu pięciu dni publiczność mogła zobaczyć zarówno performanse i monodramy, jak i przedstawienia lalkowe – wszystkie osadzone w idei społecznego zaangażowania i przekonaniu o sprawczej roli teatru.
II
Choć celem Festiwalu reAKCJE nie była prezentacja najważniejszych nurtów i zjawisk współczesnego teatru, zaprezentowane spektakle pozwalały prześledzić, o czym i za pomocą jakich środków opowiada dziś współczesny teatr. Świetnym przykładem jest 20 den, monodram Julii Fidelus, studentki V roku aktorstwa Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie Filii w Białymstoku. Przedstawienie, przygotowane w ramach zajęć pod opieką Natalii Sakowicz, pokazywane było na wielu festiwalach w Polsce i za granicą – w tym na XVI Tyskim Festiwalu Monodramu MoTyF, 39. Toruńskich Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora i 35. Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych SETKÁNÍ/ENCOUNTER 2025. Rzadko się zdarza, by spektakl powstały w ramach zajęć był tak szeroko prezentowany i nagradzany, ale nie ma co się dziwić – monodram Fidelus, powstały na podstawie świetnie przyjętej przez krytyków i czytelników powieści Bezmatek Miry Marcinów, wyróżnia nie tylko przemyślana i bardzo konsekwentnie zrealizowana koncepcja artystyczna, lecz także psychologiczna głębia, której Fidelus nadaje dwóm kreowanym przez siebie postaciom: matki i córki. Spektakl – zagrany w planie żywym i lalkowym – angażuje emocjonalnie widza, ale nie próbuje nim manipulować. Wręcz przeciwnie: montaż scen i sposób prowadzenia akcji pozwalają odbiorcy sympatyzować z obiema bohaterkami, co – zwłaszcza w przypadku matki-alkoholiczki, krzywdzącej przez nałóg własne dziecko – nie jest wcale takie oczywiste.

Młoda aktorka, odpowiedzialna za reżyserię i adaptację powieści, doskonale wyważa napięcia, dzięki czemu historia relacji jej bohaterek – obejmująca okres od dzieciństwa córki po śmierć jej matki – nie wybrzmiewa jedynie jako opowieść o dorastaniu w cieniu uzależnionego rodzica. Fidelus z powodzeniem i dużą dojrzałością stawia bardziej uniwersalne pytania o relację matki i córki – o to, w jaki sposób każda z nich ustanawia własną tożsamość wobec tej drugiej, co dzieje się z tą relacją, gdy jedna z nich umiera, czy dziecku w dorosłym życiu potrzebny jest rodzic. 20 den wpisuje się w popularny w ostatnich kilku latach nurt teatru terapeutycznego (w dodatku dotyczącego kwestii uzależnień w rodzinie – podobnie jak Mireczek Aleksandry Zbroi w reżyserii Krzysztofa Popiołka z Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie), o którym Dominik Gac na łamach „Teatru” pisał:
Teatr terapeutyczny nie uzdrawia, ale uświadamia. Po pierwsze to, że jestem ważny. Po drugie, że wynikam z innych osób – głównie z rodziny. Po trzecie, że prawdopodobnie ich nie zmienię, ale swoje relacje z nimi – owszem. Po czwarte, że to trudne. Po piąte zaś, że teatr jest miejscem, w którym opowiadamy historie, a nie dokonujemy transgresji[1].
W taki sposób należałoby rozpatrywać Grzybki Aleksandry Skraby w reżyserii Macieja Białoruskiego – spektakl poświęcony doświadczeniu macierzyństwa, w którym występują Aleksandra Skraba i Elżbieta Zajko. Choć w przeciwieństwie do monodramu Fidelus twórcy i twórczynie tego przedstawienia sięgnęli po znacznie więcej konwencji i form (od parodii telewizyjnych programów typu Milionerzy przez stand-up i slapstick po śpiew i rap), ich stawka pozostaje podobna – namysł nad tym, jak kultura definiuje figurę matki i jak bardzo odbiega ona od rzeczywistego doświadczenia rodzicielstwa. Przypadkowe spotkanie w szpitalnej poczekalni dwóch młodych dziewczyn, Eli (Zajko) i Oli (Skraba), staje się początkiem ich głębokiej przyjaźni – każda z nich spodziewa się dziecka, ale żadna nie zamierza być stereotypową matką. Zamiast podporządkowywać się społecznie utrwalonym wzorcom kobiecości i macierzyństwa, narzucanym przez patriarchat, państwo i Kościół, bohaterki konsekwentnie podkreślają prawo do wyboru i samostanowienia o sobie. Śmieszkują z facetów i samych siebie, bawią się stereotypem, gagiem i hiperbolą, grając przez prawie cały czas szerokim gestem. Spektakl Białoruskiego ma w sobie coś z teatru Miry Mańki, który w podobny sposób czerpie z kampu, przesady i slapsticku, ale nie poprzestaje na samym komizmie. Skutecznie ukazuje dynamikę relacji społecznych i pozwala widzom utożsamić się z postaciami, co z kolei umożliwia odbiorcom zdystansowanie się od samych siebie i własnych problemów. Stawką Grzybków jest zachęcanie widzów, a przede wszystkim kobiet, do budowanie wspólnot opartych na solidarności, pomocy i zrozumieniu – coś na kształt powracającej w spektaklu metafory grzybni.

O otwartość na potrzeby drugiego człowieka upomina się również Duży Książę i Czarny Pies Roberta Urbańskiego w reżyserii Magdy Skiby ze Stowarzyszenia Inicjatyw Twórczych w Legnicy. Przedstawienie, poświęcone tematowi kryzysu zdrowia psychicznego u dzieci i młodzieży, grane jest przez dwie aktorki (Joanna Gonschorek i Katarzyna Kaźmierczak), które wcielają się w różne postaci. Główną osią fabularną spektaklu jest dochodzenie w sprawie tajemniczego zniknięcia tytułowego Księcia, syna jednej z bohaterek. Jak to możliwe, że matka nie zauważyła, że jej dziecko ma problemy? Czy w odpowiedni sposób zareagowała szkoła? Co wiedzieli rówieśnicy chłopca? Co doprowadziło do jego załamania? Choć przedstawienie prowadzone jest z perspektywy mądrych dorosłych (matki, policjantki, nauczycielki itp.), to pozbawione jest dydaktycznego czy moralizatorskiego tonu – zamiast pouczać i dawać złote rady, pokazuje, co może dziać się w głowie dorastającego dziecka, zmagającego się z zaniżoną samooceną, myśleniem tunelowym i depresją. To, co dzieje się w umyśle chłopca, ukazuje rozbudowująca dramaturgię animacja (projekcje wideo: Karol Budrewicz i Magda Skiba), w której pojawia się tytułowy Czarny Pies – przypisywana przez twórców Winstonowi Churchillowi alegoria depresji. Legnickie przedstawienie stanowi część szerszego nurtu teatru dla dzieci i młodzieży, poważnie podchodzącego do problemów młodej publiczności – stwarzającego bezpieczną przestrzeń do rozpoznawania przez widzów i widzki własnych emocji, budującego poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia oraz otwierającego młodych odbiorców na rozmowę o ich doświadczeniach. Podobny efekt osiągają m.in. POV: masz 12 lat i prze****ne Mariusza Gołosza w reżyserii Marty Streker z Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu, Zła dziewczynka Marii Wojtyszko w reżyserii Jakuba Krofty z Wrocławskiego Teatru Lalek i Masara Szczepana Twardocha w reżyserii Roberta Jarosza ze Śląskiego Teatr Lalki i Aktora ATENEUM.

Wszystkie te trzy przedstawienia – 20 den, Grzybki oraz Duży Książę i Czarny Pies – wyrastają z podobnego założenia, charakterystycznego dla teatru terapeutycznego – że teatr może nie tylko opowiadać o trudnych doświadczeniach, lecz także wyposażać widzów w narzędzia pozwalające lepiej rozpoznawać i przepracowywać własne emocje. Twórcy i twórczynie tych spektakli, skupiając się na relacjach między postaciami, ich życiu wewnętrznym i procesie budowania własnej odporności psychicznej, traktują scenę jak przysłowiową kozetkę – na tyle odległą, by widz mógł zachować bezpieczny dystans wobec poznawanych historii, a zarazem na tyle bliską, by mógł identyfikować się z doświadczeniami bohaterów.

III
W ramach Festiwalu reAKCJE zaprezentowano także Zbroję, performans w reżyserii i wykonaniu Weroniki Zajkowskiej i Michała Murawskiego, a także Wściekłego psa, monodram Sebastiana Słomińskiego w reżyserii Marcina Bortkiewicza. Obie prezentacje pytają o to, jak kształtują się nasze postawy i zachowania, jak postrzegamy siebie wobec innych i co determinuje nasze wybory. Zajkowska i Murawski zastanawiają się nad tym przede wszystkim w kontekście ciała i cielesności, a Bortkiewicz i Słomiński – tożsamości. Wściekły pies to więcej niż zaskakujący spektakl, oparty na bardzo solidnym aktorstwie i licznych dramaturgicznych kontrapunktach. Zaczyna się – w mroku – jako homilia księdza, a kończy jako jego coming out. Monodram, powstały na motywach reportażu Wojciecha Tochmana, przybliża historię człowieka, który znienawidził samego siebie – trochę przez niewiedzę i lęk, a trochę przez instytucję, której stał się częścią. Czy wystarczy, że porzuci sutannę i stanie w prawdzie przed sobą, by móc zacząć od nowa? Spektakl nie przynosi prostych odpowiedzi, stawia wiele pytań – o prawo do szczęścia, opresyjność różnych systemów organizujących nasze życia i istotę kłamstwa. Słomiński wnikliwie przedstawia psychologiczne rozdarcie bohatera, ukazując w poruszający sposób pełne spektrum jego życia wewnętrznego – od pogardy wobec siebie po skrywaną, lecz autentyczną fascynację sobą.
IV
Dobrze by było – z pożytkiem dla wszystkich – gdyby reAKCJE stały się cyklicznym wydarzeniem. Pierwsza edycja festiwalu pokazała, że zespół Układu Formalnego ma nie tylko skonkretyzowaną wizję tej imprezy, lecz także potrafi ją konsekwentnie realizować. Do Wrocławia zaprosił twórców i twórczynie, dla których brakuje miejsca na największych, najbardziej medialnych przeglądach teatralnych, a którzy mają do powiedzenia coś ważnego o nas i naszym świecie. Tę edycję zdominowała refleksja nad relacjami międzyludzkimi – głównie w kontekście zdrowia psychicznego, procesu budowania własnej podmiotowości i tożsamości oraz osiągania dobrostanu. O czym będzie kolejna edycja? Mam nadzieję, że dowiemy się tego już za niecały rok – zwłaszcza że we okolicy nie ma wielu podobnych festiwali.
[1] D. Gac, Polski teatr terapii, „Teatr” 2025, kwiecień, online: https://teatr-pismo.pl/polski-teatr-terapii/, [26.06.2026].




