top of page

Kornel Kotecki - zestaw pięciu wierszy

  • 2 dni temu
  • 2 minut(y) czytania
Karina Marusińska, Na końcu języka, fot. Grzegorz Stadnik
Karina Marusińska, Na końcu języka, fot. Grzegorz Stadnik


Estoński ślad


Rok na wsi. Godzina ciszy. Czerwony październik.

I najgorszy ze wszystkich: czas literatury.

Strofa elegijna zrobiła ze mnie larwę, 

dojechałem na strofie elegijnej aż do Suwałk. 

Chude drzewa, kłody w ognisku, koło gospodyń 

wycina nowojorskie minimale. Ci ludzie 

nie mają nic swojego, są jak wyczekujące formy,

czekają w nocy na koci autobus. Teraz ty 

jesteś Ci Ludzie, życie znowu nie jest symulacją, 

ziemia zaludnia się krewnymi. Kłótnia o morgi. 

I nie wypiję tej mięty, ktoś w niej mieszka. 

I prawie oddałem swój spadochron sierocie, 

tj. prawie przewróciłem Klocię wyskakując 

w deszcz. Na zewnątrz mam zapach rozmarynu 

do roztarcia w palcach, można iść w deszcz i przemarznąć.



Kręci ci się w głowie


Kręci ci się w głowie, bo jesz za mało sałaty. 

Rzymianie jedzą dużo sałaty i nie mają tego problemu. 

Nie tylko pod tym względem są jak ślimaki. 

Finiszem doświadczenia psychodelicznego jest ponowne wcielenie. 

Wercygentoryksie, uważaj na ludzi z hasłem Mam swoje potrzeby, 

jesteś sarną, w którą wjechał jeep na pełnym baku, eksplodując.

Dziecko to jedyna forma życia, która może przetrwać jedząc

cukier w kostkach. Ktoś napisze o tym kiedyś operę,

ty słuchaj mrugania druidów i palącej się słomy.



Banknot o nominale kocia morda


Najpopularniejsze imiona psów:

Canis kabanis. Tramwaj sierści. Dogwid.

KloszArt. Szczodry Zjadacz Odpadów. 

Z serca Babilonu czułość. Brom na sunie. 

Niesteta. Tempo Tempo & Synowie. 

Świnia rasy ferguson. Pranie jest w oleju.


Kotów: 

Got. Czarna pasta do zębów. 

Dla mnie nigdy nie byliście dziećmi, 

kolektywna jaźń oblizuje wam mikrofon na widelcu. 

Którzy lubią lukrecję. Kot-core. Wabik zła.

Bananowa żulia w zaroślach, wyraźnie czymś podniecona.



Dowiedziałem się jak żyjesz



Dowiedziałem się jak żyjesz. Inaczej niż ktokolwiek

z naszych znajomych. Jesteś jak Budda, to musi być

straszne. Przesypiasz dzień i noc, dzień i noc,

aż dochodzisz do nieludzkiej wprawy. Moglibyśmy

razem zabalować, ale ja muszę wrócić. Ty nie musisz

wracać, wszystko jest twoje, nie masz własnych pieniędzy.

Wszystko jest twoje, jesteś jak cyrk albo dyktatura,

bo myślę, że dojrzewasz do naprawdę okrutnych posunięć.

A nie myślałeś o wyjeździe? Republika Środkowej Afryki,

dół w ziemi, wokół krzesła i karimaty, ty jako mentor.

Niechcący zamieniłem się marzeniami: ty jako tenor,

i ja, milczący świadek tego marnowania się materii,

inaczej: zagęszczania się materii w nowy metal.



Do słońca


Nikt nie jest dobry, mówi każdy delikwent.

Kto może być dobry, mówi studnia.

Studnia mówi: żryj.

Najlepsze jest pierwsze uszczypnięcie,

pierwszy lot z osą pod kran z cukrem,

zanim uruchomi się powtórzenie.

Ostatniego skręta zgasi arogancki strażak. 

Ostatnie frisbee złapie komornik. 

Ostatnia linka mówi: żryj, 

i spadasz, za świadka mając głuchą dezaprobatę 

całej pracy lasu. Słońce potrzebuje ochłody, 

pieniądze gniją na parterze lasu. 

Ustawiali się do zdjęcia, studnia 

pod nimi ustawiła się do zdjęcia. 

Połknął ich ścisk. Oto jest: 

porozumienie głębin, mech, 

porozumienie gąbek.





ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle.png

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK.png
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne.png

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo.jpg
bottom of page