Kornel Kotecki - zestaw pięciu wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Estoński ślad
Rok na wsi. Godzina ciszy. Czerwony październik.
I najgorszy ze wszystkich: czas literatury.
Strofa elegijna zrobiła ze mnie larwę,
dojechałem na strofie elegijnej aż do Suwałk.
Chude drzewa, kłody w ognisku, koło gospodyń
wycina nowojorskie minimale. Ci ludzie
nie mają nic swojego, są jak wyczekujące formy,
czekają w nocy na koci autobus. Teraz ty
jesteś Ci Ludzie, życie znowu nie jest symulacją,
ziemia zaludnia się krewnymi. Kłótnia o morgi.
I nie wypiję tej mięty, ktoś w niej mieszka.
I prawie oddałem swój spadochron sierocie,
tj. prawie przewróciłem Klocię wyskakując
w deszcz. Na zewnątrz mam zapach rozmarynu
do roztarcia w palcach, można iść w deszcz i przemarznąć.
Kręci ci się w głowie
Kręci ci się w głowie, bo jesz za mało sałaty.
Rzymianie jedzą dużo sałaty i nie mają tego problemu.
Nie tylko pod tym względem są jak ślimaki.
Finiszem doświadczenia psychodelicznego jest ponowne wcielenie.
Wercygentoryksie, uważaj na ludzi z hasłem Mam swoje potrzeby,
jesteś sarną, w którą wjechał jeep na pełnym baku, eksplodując.
Dziecko to jedyna forma życia, która może przetrwać jedząc
cukier w kostkach. Ktoś napisze o tym kiedyś operę,
ty słuchaj mrugania druidów i palącej się słomy.
Banknot o nominale kocia morda
Najpopularniejsze imiona psów:
Canis kabanis. Tramwaj sierści. Dogwid.
KloszArt. Szczodry Zjadacz Odpadów.
Z serca Babilonu czułość. Brom na sunie.
Niesteta. Tempo Tempo & Synowie.
Świnia rasy ferguson. Pranie jest w oleju.
Kotów:
Got. Czarna pasta do zębów.
Dla mnie nigdy nie byliście dziećmi,
kolektywna jaźń oblizuje wam mikrofon na widelcu.
Którzy lubią lukrecję. Kot-core. Wabik zła.
Bananowa żulia w zaroślach, wyraźnie czymś podniecona.
Dowiedziałem się jak żyjesz
Dowiedziałem się jak żyjesz. Inaczej niż ktokolwiek
z naszych znajomych. Jesteś jak Budda, to musi być
straszne. Przesypiasz dzień i noc, dzień i noc,
aż dochodzisz do nieludzkiej wprawy. Moglibyśmy
razem zabalować, ale ja muszę wrócić. Ty nie musisz
wracać, wszystko jest twoje, nie masz własnych pieniędzy.
Wszystko jest twoje, jesteś jak cyrk albo dyktatura,
bo myślę, że dojrzewasz do naprawdę okrutnych posunięć.
A nie myślałeś o wyjeździe? Republika Środkowej Afryki,
dół w ziemi, wokół krzesła i karimaty, ty jako mentor.
Niechcący zamieniłem się marzeniami: ty jako tenor,
i ja, milczący świadek tego marnowania się materii,
inaczej: zagęszczania się materii w nowy metal.
Do słońca
Nikt nie jest dobry, mówi każdy delikwent.
Kto może być dobry, mówi studnia.
Studnia mówi: żryj.
Najlepsze jest pierwsze uszczypnięcie,
pierwszy lot z osą pod kran z cukrem,
zanim uruchomi się powtórzenie.
Ostatniego skręta zgasi arogancki strażak.
Ostatnie frisbee złapie komornik.
Ostatnia linka mówi: żryj,
i spadasz, za świadka mając głuchą dezaprobatę
całej pracy lasu. Słońce potrzebuje ochłody,
pieniądze gniją na parterze lasu.
Ustawiali się do zdjęcia, studnia
pod nimi ustawiła się do zdjęcia.
Połknął ich ścisk. Oto jest:
porozumienie głębin, mech,
porozumienie gąbek.



