He Xiaozhu 何小竹 - zestaw trzech wierszy, tł. Letian Zhang

An która śni o jabłku i rybie
nadal nie powiedziałem, że
w wielkim domu na pewno są grzyby śmierci
ciągle śnisz o jabłku i rybie
w takim wielkim domu
straszysz mnie
nigdy nie byłaś za domem
w czarnym lesie, o którym pisałem
ciągle powtarzasz ten sam sen
ciągle mówisz, że
jak prawdziwy
nie będziemy tu długo mieszkali
zamknę wszystkie drzwi na zamek
zwiążę pyski ryb łodygą trawy
aż do rana
czy w porze deszczowej nadal
będziesz zakrywać głowę kocem
wsłuchując się w odgłosy
gnicia wielkiego domu
An która widzi czerwonego koguta na pogrzebie
śnieg pada na gałąź
od razu przypominasz sobie, że biała pościel jest większa niż sobie wyobrażałaś
stamtąd w każdym śnie czarno-białym nieustannie
powtarzasz tę białą stronę
ale prawdziwy śnieg jest już daleko od gałęzi
Bardzo starasz się przypominać
każdą zapaloną zapałkę
Ale nie pozostanie żaden popiół ciepły na olbrzymiej tkaninie białej
zarost na twarzy mężczyzn jest zimny jak fretka
nie pamiętasz tej czarnej strony która
porusza cię do dziś
nadal rozkładam swoje ręce
z liniach moich dłoni spojrzałaś wstecz na ten pogrzeb
ale sen nie będzie odtwarzany
amnezja piętrzy się na czole
mówisz, że są dwa czerwone grzyby, a potem
step się rozwija jak biała tkanina
zakrywa moje dłonie które przywołują pamięć
An, w tym pokoju nie ma nikogo innego
tylko ja palę cygara
Sześć czasowników albo jabłko
1.
Rano pierwszy czasownik od światła
wyskakuje
kiedy odsłaniam okno ręką.
Wyskoczył, spadł na podłogę, ściany
wszędzie.
Szeroko otwieram usta, na zębach błyszczy jego blask
zwłaszcza moje gałki oczne
w soczewkach kryje się ciemne światło
od snu do rzeczywistości
wszystko czyni je wyjątkowo żywym
jak pierwsze jabłko trzymane w rękach.
Właśnie dzięki temu czasownikowi
ujrzałem jednym rzutem oka policzki czasu
oraz liście przypadkowo przyniesione wiatrem pod okno.
2.
Pianino sąsiadki zaczyna dudnić w tempie
jakby gwóźdź
przybijał moje powieki.
Trzymam jabłko w jednej ręce, a myślę o drugim
czasowniku. Bim-bam, to cholerne pianino
drut brzęczący przypomina węża
martwię się o sąsiadkę.
Dudnijcie, pieprzone powieki
widzisz słońce, od razu myślisz o deszczu,
nie wychodzisz, kiedy pada, prawda? Taki upał jest
mocno ściskam nóż w dłoni
i mówię, co mogę ciąć?
Pszenica czy powieki …
3.
To przypomina śnieg, który spadł z nieba dwadzieścia osiem lat temu
płatki śniegu opadały przed czasownikiem,
nie usłyszeliśmy dźwięku, jak przez szybę.
Mama w znoszonym ubraniu otworzyła drzwi drewniane,
trzymała w rękach mleko.
Tak białe jest mleko, jak śnieg. Wtedy
wszystko co widziałem to śnieg.
Zimą jabłko jeszcze było daleko
nie zostało przez czasownik we śnie
przecięte.
Wiele lat minęło, siedzę pod jabłonią
widzę, jak kruki przelatują, tamta czerń
kropla po kropli wsiąka do moich pamięci o gęstym śniegu, cóż za przeszywający krzyk.
4.
W połowie życia
Ktoś mówił do mnie: „jabłko.”
Bardzo bezpośrednie, jak podczas pewnej konferencji naukowej
była ta znana przerwa.
Jabłko. Potem nastąpił spadek, spadek swobodny
język i matematyka.
Dlaczego nie puszczono? Na łóżku
odgrywa z kimś mit o złotym jabłku.
Ale kto naprawdę może wejść do sadu
żeby zerwać i rozkoszować się tym luksusem?
Kiedy posadzono drzewo
rezultat znacznie odbiegł od pierwotnych założeń.
Z połączonych desek
zbudowany jest dom, ale wystarczy podmuch wiatru, by się zawalił.
Już samo przebywanie w środku jest czymś niezwykłym
a do tego jeszcze trzeba mówić i opanować gramatykę.
Nie można chorować, często o tym przypomina i patrzy
na blizny na skórce jabłka.
5.
Osoba urodzona w 1963 roku pamięta
jeden czasownik może nakazać komuś umrzeć.
Uderzają zza gór, zadając bolesne ciosy twojej głowie i duszy.
Otwierasz książeczkę z cytatami, szukając broni
w ciągu dnia możesz się obronić, ale nie masz pewności,
czy we śnie nie wycieknie żadna informacja
czasowniki ustawiają się w kolumnie. Nie są eleganckie
jak zaproszenie na jedzenie. Niektórzy dobierają słowa i budują zdania
niektórzy nagle znikają z rzeczowników,
jednym wzdychaniem stają się funktorem.
Kiedy plan znaków uproszczonych został opublikowany, wszyscy się cieszyli
i byli zaskoczeni. Olbrzymie jabłko
zostało wyniesione przez tłum na ulicę, żeby dołączyć do parady.
Zamiast 稻 pisze się 𰨛, mniej kresek,
myśleli, że przyniosłoby pokój
gołębie mogłyby latać wszędzie
ale przy zbożu stoi sierp, to właśnie jest
tajemnica znaków.
6.
Język zaczyna podupadać, znowu trzeba pisać o rybie.
Czy ryba jest szczęśliwa? Dawno temu ktoś już
zapytał.
Nie jesteś rybą, więc nie wiesz
Gdyby jabłko wiedziało, prawdopodobnie nie przeżyłaby ryba.
Chyba że to jest inna ryba
umówiły się wcześniej.
Ale czy nie można mówić wyraźniej?
Na przykład „日” jako rzeczownik znaczy słońce
a jako czasownik jest związane z seksem
przypomina coś innego, rybę, deszcz
albo chmurę podobną do bawełny.
Często tak wzdycham: „wieczór się zbliża.”
Wieczór się zbliża, to znaczy, że właśnie zapada zmierzch
słońce chyli się ku zachodowi
w milczeniu patrzę na niebo
ptaki latają. Myślisz, że za chwilę
przestaną latać.
Przez dwadzieścia osiem lat niemało widoków widziałem
pewnego dnia przestanę patrzeć (zamykam zmęczone
powieki)
czasownik, który pozostał na końcu: czubek języka opiera się o szczelinę między zębami
nie trzeba już mówić, to jakby z ciemnej gałęzi
mówić na próżno.
He Xiaozhu 何小竹 (ur. 1963) – chiński poeta i powieściopisarz z ludu Miao. Urodził się w Chongqing. Brał udział w ruchu poezji awangardowej „trzeciego pokolenia” w latach 80. w XX wieku. Jest jednym z czołowych przedstawicieli nurtu „feifei”. Obecnie mieszka w Chengdu.
Zhang Letian 张乐天 (ur. 2000) – tłumacz.




