Filip Figiel - Instrukcje

Należy wybrać się za miasto w okolice jabłoni rosnących w zdziczałym sadzie bądź angielskim ogrodzie. Trzeba to uczynić w okolicach sierpnia bądź września, tak aby niektóre jabłka zdążyły już spaść na grunt, przygnić i wydać woń rozkładu.
Miejsce to ustanawia sens przestrzeni wystawienniczej.
Należy wybrać naczynie, którego objętość będzie adekwatna do przestrzeni wystawienniczej. Ratio adaequationis przynależy osobie działającej.
Wybrać należy taką ilość opadłych jabłek, zarówno tych przygniłych, jak i jeszcze soczystych, aby wypełniły one przygotowane naczynie. Zebrać jabłka.
W przestrzeni ustawić stół, nakryć go obrusem o adekwatnym kolorze. W odległości dwóch metrów od stołu bezpiecznie ustawić naczynie pełne zebranych jabłek. Jeżeli stół ma kanty, naczynie powinno znaleźć się na przedłużeniu dłuższej przekątnej stołu. Wyłącznie po jednej stronie stołu ustawić drewnianą ławę.
Ze zdrowych drzew zerwać po kilka dojrzałych owoców. Owoce obmyć i przygotować do higienicznego spożycia. Ułożyć je w adekwatnej misie i ustawić na stole.
Następnie przygotować należy:
– sałatkę o charakterze tabbolueh,
– gotowane ziemniaki,
– zapiekane kalafiory,
– kaszę.
Każde danie powinno zostać przygotowane w takiej ilości, żeby mogło zostać w całości spożyte w trakcie lub po zakończeniu wystawy.
Świeże, ciepłe dania ustawić należy adekwatnie na stole.
Szalenie istotne jest, ażeby dania były ciepłe, aromatyczne, aby pobudzały nerwy węchowe odbiorcy. Kiedy wystawa zostaje otwarta, z talerzy i półmisków unosić musi się jeszcze ciepła para. Oczywiste jest więc, że do wydarzenia należy wybrać, w miarę możliwości, dzień bezwietrzny, raczej pochmurny i koniecznie suchy.
Wyobraźmy sobie teraz, że ktoś sięga po jedno z soczystych jabłek i je zjada.
Być może jakiemuś zagubionemu instytucjonaliście wyda się konieczne oskórowanie takiej osoby. Dlaczego ona to zrobiła? dlaczego nie wystarczyło jej oglądanie? wąchanie? Dlaczego, dlaczego? Ale nikogo skórować przecież nie trzeba – et tulit de fructu illius, et comedit: deditque viro suo, qui comedit. Et aperti sunt oculi amborum; cumque cognovissent se esse nudos. (Rdz 3,6-7). Kto posmakował, już się poznał. A teraz my zapoznać możemy ich na nowo. Grupę odbiorców – już cieleśnie zaangażowanych, nie interpretujących, ale smakujących to, co wystawione[1] – zapraszamy na krótki spacer.
Ważne jest mianowicie to, że nie mamy się tutaj za Ognistego Anioła Masaccia, nie wygnamy nikogo za wolę jako wolą dysponujący – oto istotna rola własnej i czynnej kreacji adaequatio w działaniu. Ale przecież coś należy zrobić z tym aktem partnerstwa, którego rzeczywistość wykazali nam w sposób oczywisty Ci, którzy skosztowali.
Zdaje mi się mianowicie, że szaleństwo skórowania transgresyjnych działaczy mówi: zedrzeć trzeba z Ciebie skórę, bowiem ewidentnie wydaje Ci się, że wyglądasz... jakoś inaczej niż faktycznie. Wyglądasz. Nie nie. Zedrzemy to z Ciebie! Pokażę Ci, jak to.
Paskudna sprawa – skórowanie. Nie chcemy jej sobie nawet wyobrażać i nie do końca to mamy na myśli. Tylko metaforycznie. Ci, którzy mówią „Nie, nie wolno! Nie nie ... nie”, jeśli dobrze odczytuję ich intencje, wydają mi się popadać w nie lada dylemat – jak mianowicie podejdą do kwestii Toż-samości, absolutnego, właściwego bycia i do radykalnej inności wy-dawania się taki-a-takim. Jaką to skórę zdecyduję się scedować na nieszczęsną ogołoconą osobę, bo wszak jakąś chyba scedują – czy potrafią inaczej? tak bez uprzedmiotowionej własności? Jeżeli tak, to zaraz, czemu krzyczeli? Czy nie planują zaskarbić sobie tego, co transcendentne? Czy nie roszczą siebie w stosunku władczego Słowa do Innego, czy nie rozpoczynają myślenia nie od Bytu, ale od Bycia? Uprzedzano nas przed tym[2]. Jak upewniają się co do swojego władczego Słowa? Czy przypadkiem nie odnajdą już za moment siebie nadzy-zawstydzeni (cumqe cognovissent se essse nudos)?
A więc dylemat radykalnej inności. Lepiej zaproponować spacer.
Grupę doprowadzić należy bezpiecznie pod jabłoń, z której zerwane zostało kilka dojrzałych owoców.
Pod drzewem stać powinny dwie drewniane ławy, ewentualnie kilka drewnianych krzeseł.
Mimo wszystko, przy drzewie powinna również palić się elegancka świeczka ustawiona na drobnym, drewnianym stoliku nocnym.
Następnie wystawa zostaje otwarta. Nie angażujemy się w dalsze wdrażanie w jej przestrzeń i głębię ( „głębię” w znaczeniu czysto formalnym) zwiedzających.
Ile osób przyszło? Siedem, może osiem – strzeliste zwierzęta wypatrują ze swoich szyj nad krajobrazem. Patrzą na drzewo.
Wewnątrz przestrzeni wystawienniczej zalecam osobie działającej umieszczenie obrazu, lepiej płaskorzeźby, a najlepiej fresku (jeżeli gdzieś w okolicy znajduje się głaz, stara studnia, dom bądź inna kamienna struktura). Dobranie dzieła, wynurzenie jego postaci z konceptualnego istoczenia się idei wystawy, pozostaje powierzyć osobie działającej.
Podobnie rzecz ma się z kolejnym obiektem, który mógłby zostać wystawiony. Najbliżej do konkretnego określenia będzie stwierdzić, że ma być to rodzaj rzeźby. Jej charakter należy koniecznie uzgodnić adekwatnie z podanym powyżej obrazem/płaskorzeźbą/freskiem.
Stwierdzam „mógłby”, ponieważ konieczne będzie uzgodnienie z faktyczną (a więc przypadkową) przestrzenią, czy jej ogrom pozwoli na danie się większej ilości obiektów.
Wspaniale byłoby, gdyby odbiorcy byli tak cicho, że oto obok przestrzeni przeszedłby samowolnie jeleń z poważnym porożem, w tym czasie o startym już scypule. Ale zależy to oczywiście od przestrzeni, a także od grupy odbiorców. Nie należy ich mimo wszystko do niczego zmuszać, taka sytuacja musiałaby wystąpić sama z siebie.

m1 – realność 4 – D117
1 – naczynie pełne jabłek 5 – Tantia
2 – jabłoń t1 – trasa spaceru
3 – potrawy
Promocja.
Należy przygotować i rozdystrybuować plakat promocyjny wydarzenia. Ma określać on charakter jego wystawienniczości i określać jego nazwę „Jabłko”.
Reszta pozostaje w geście osoby działającej, leży bowiem w kwestii adekwatności i integralności dzieła.
Proszę nie lekceważyć tego, co zdarzy się przed przybyciem zwiedzających na miejsce wystawienia! To prawdopodobnie dzięki temu właśnie mamy szansę uzyskać wystawienie jedzenia, zapachów, kolorów, drzewa, (ściśle: wyglądu noematu jabłka), dzieła[3].
Należy przygotować i rozdystrybuować ulotkę. Powinna ona adekwatnie prezentować mapę przestrzeni.
Komentarze.
1. Nad całym gajem unosić musi się postać res adaequationis. Jej wywołanie pozostaje w geście osoby działającej. To ta, jako jedyna z konstytuant tego, co wystawione jako takie, dysponuje energią do poruszania konstytuant pozostałych. Komponuje je więc w postać, która na tle otchłani przy odpowiednim rzuceniu się perspektywicznym upada w impresje, nastrój, który jest tym, co wystawiane.
Sens, jaki odkryty musi zostać „tu i teraz” przy naczyniu pełnym jabłek, jego τόδε τι, musi zostać przeprowadzony przez horyzont jego własnego domniemania aż po biegun przestrzeni, biegun który wyznaczy sens jabłoni.
I tak odpowiednio dla wszystkich wystawień. Zaangażowane odkrywanie przestrzeni wystawienia, oddawanie się rzutom impresyjnym, będzie w efekcie napotykać na linie sensu „oświetlające” przestrzeń jawiącą się jako wystawiona. Do tego dąży przecież osoba działająca, taki jest jej przedmiot wytwarzania i rzecz, o którą jej chodzi.
A res adaequationis krąży na doliną – dzień jest chmurny.
„Zaangażowane odkrywanie” stanowi jednak dla nas świętą strefę tego, co poza naszym pozornym władaniem. Ten, kto przyszedł, aby doświadczyć, musi sam rzucić się w przygotowaną przez nas przestrzeń. My jedynie możemy zabrać ich „na spacer”, pokazać to i owo i puścić. Wtedy dopiero dać im się mogą dane wystawione.
3. Jabłko. Czemu „jabłko”?
Czemu skórowanie? Czy jabłko, jabłoń, może Złota Gałąź Wergiliusza?
A może natrafiliśmy na przestrzeń w Albańskich Górach, może gdzieś nieopodal jezioro Nemi? Tam święty zagajnik Diany Leśnej. Tam kapłan, Król Lasu (Rex Nemorensis)[4]. Eneasz, nagi, spowinowacony z jabłkiem, przekroczy próg i okaże się nam, teraz już nie projektantom, działającym, ale obserwatorom, jako taki, który przekroczył. Niechże tylko sięgnie.
Wystawianie nadaje sens jego wyglądu, wobec jakiego należy zachować pokorę. Ten przedmiot jest dalej, ciągnie się gdzieś „poza” wszelką naszą intencję,
skosztowanie – spoglądanie z pokorą – wobec chiazmu – wygląd przekraczający przed-miot, smak i twardość miąższu. Sok.
Ponieważ jest to intencja wystawienia[5], przebywania, zawsze pewnego rzucenia, które sobą raczej rzuca, niż obcym. Sens przedmiotu wystawionego przekracza podmiot intencjonalny („mnie” i „nas”) i jako taki ukazuje jabłko wystawione jako takie.
[1] Ten ktoś twierdzi być może, że: „potrzebujemy [...] erotyki sztuki”; zob. S. Sontag, Przeciw interpretacji i inne eseje, przeł. D. Żukowski, Kraków 2023.




