Yahya Hassan - 5 wierszy (tł. Maciej Bobula)




TWARDZIEL


PODKOPUJĘ PRZYPADKI

I PASUJĘ WOBEC LOSU

NIECH ŚLEPOTA ZOBACZY MOJE OCZY I JE OCZERNI

I NIECH DOSTANĘ MĘTLIKU W GŁOWIE I PĘKNIĘCIA W CZASZCE

GDYBYM SPOTKAŁ PRAWDĘ

Z WACHANIEM I CISZĄ

KOMEDIE I TRAGEDIE ZACZYNAJĄ SYPAĆ

ADPOTUJĘ NIEDOSTATKI

PRZYSWAJAM SOBIE GŁUPOTĘ

STOJĘ TAM Z MOIM POPĘDEM

I POMAGAM KOBIECIE Z WYDATKAMI

NIE ODRÓŻNIAM SZKLANKI OD KARAFKI

POZDRÓW BEZGRZESZNYCH OD PRZENIEWIERCÓW

OBYWAM SIĘ BEZ SPOŁECZEŃSTW

WERTUJĘ IDYLLĘ ZA POGRÓŻKAMI

KURCZĘ SIĘ DO IMPULSU I INSTYNKTU

ŻERUJĘ NA MOIM SEGMENCIE

WYŚCIEŁAJĄ MNIE PRZYWILEJAMI

ALE JA ZBIERAM REPRESJE

SOLIDARNOŚĆ STAŁA SIĘ SOLODARNOŚCIĄ

I GŁOS STAŁ SIĘ ZAKLĘTY

TAŃCZĘ BALET Z MOIM BALASTEM



KRZYŻOWA PRESJA


STAJĘ SIĘ MASZTEM POMIĘDZY DWOMA STRUKTURAMI SIŁY

JEDNĄ KTÓRA DZIAŁA Z GÓRY DO DOŁU

I JEDNĄ KTÓRA DZIAŁA Z DOŁU DO GÓRY

OPIERAM SIĘ RĘKAMI I NOGAMI



KAMIENIOZJADACZ


OD MOICH PRZODKÓW NIE NAUCZYŁEM SIĘ NICZEGO

TYLKO JEŚĆ KAMIENIE

SABOTOWAŁEM DANIA POSTNE O ZMIERZCHU

ONI WSZYSCY TWIERDZILI ŻE MNIE ODKRYLI

BO ICH ZASKOCZYŁEM

ŻEBRZĘ RAZEM Z BIEDNYMI

I OBŻERAM SIĘ RAZEM Z BOGATYMI



ŚPIOCH


KIEDY KRÓLOWA W KOŃCU PRZYBYWA

JA TO PRZESYPIAM

JESTEM NIEPASUJĄCYM IMIGRANTEM

RDZENNYM OBCOKRAJOWCEM KTÓRY LATA WEWNĄTRZ KRAJU

KIEDY WY CZEKACIE NA AUTOBUS

JA NAUCZYŁEM SIĘ CZAPKOWAĆ PLEBSOWI

TYLKO IDIOCI WYBIERAJĄ ZIMNO I WOJNĘ

ZAMIAST SŁOŃCA I POKOJU



DEMOKRATURA


KURWY WYMIENIAJĄ SIĘ MIĘDZY MASZYNAMI DO GRY

I GRĄ NA FIUCIE

MAM DOŚĆ PACH I POWIERZCHNI DŁONI

I DEKOLTÓW I ROWÓW

I SUTKÓW I WAGIN

I KROCZA I OTWORÓW W CIELE

STWARDNIAŁA MI SKÓRA NA FIUCIE DOSTAŁEM WŁOSÓW NA JĘZYKU

W STREFIE GAZY DZIECI KĄPIĄ SIĘ PRZY STATKU WOJENNYM

WALĄ W NIE GRANATY

A FALE JE ZABIERAJĄ

UCHODŹCY SĄ PROWADZENI JAK BYDŁO

I TRANSPORTOWANI JAK ŚWINIE NA RZEŹ

TRZĘSIENIE ZIEMI I TRZĘSIENIE NIEBA

DESZCZ Z FOSFORU I PALMY W OGNIU NAPALMU

OBY BÓG I SZATAN ZAKAZALI TEGO ZGODNIE

CMENTARZE STAŁY SIĘ WIĘKSZE OD MIAST KIEDY

TEŚCIOWE I POWIERNICY

I OPIEKUNOWIE I KAZNODZIEJE

I PEDAGODZY I STRAŻNICY

I POSTERUNKOWI I SZPIEDZY

I OSKARŻYCIELE I OBROŃCY

I TOWARZYSZE I OBSERWATORZY

I PSYCHIATRZY I PSYCHOLOGOWIE

I KRYTYCY I KLAKIERZY I AMBASADORZY

I KONSULOWIE I ARYSTOKRACI I WIELCY PANOWIE

I ADMIRATORZY I ŁOTRY I SKRYTOBÓJCY

I KSIĄŻĘTA I KSIĄŻĘTA MAŁŻONKOWIE I HRABIOWIE I PORUCZNICY

I SIERŻANCI I SŁUŻĄCY I NASTĘPCY TRONU

I MORZE KOBIET I ICH SIÓSTR I MATEK

CAŁUJĄ MNIE W DUPĘ

JESTEM ZŁODZIEJEM JESTEM PASEREM

JESTEM PALACZEM HASZU JESTEM PÓŁGŁÓWKIEM

JESTEM OSZUSTEM JESTEM AGRESOREM

JESTEM BLUŹNIERCZYM WYKOLEJEŃCEM

URODZIŁEM SIĘ W REZULTACIE GWAŁTU

TAK JAK JEZUS

JESTEM SPOKREWNIONY Z MUŁEM

WRZODEM NA DUPIE

Z NAJWYŻSZEGO MIESZKANIA W BUDYNKU

DO NAJNIŻSZEGO

PIROMANEM I KLEPTOMANEM

I NIMFOMANEM I HAZARDZISTĄ

TEJ SAMEJ NIERÓWNEJ PŁCI

OKUPANCI DRĄŻĄ ZIEMIĘ

DLA PALIW I MINERAŁÓW

I KLEJNOTÓW I SZMARAGDÓW

I ŁUPKÓW I GAZÓW

I ZŁOTA I WĘGLA

I PYŁU I KAMIENI I WÓD GRUNTOWYCH

PRZYWŁASZCZAJĄ WODY I DZIKIE TERENY

I NISZCZĄ PUNKTY WĘZŁOWE

I AUTOSTRADY I WODOCIĄGI

I KOSZARY I RYNSZTOKI

I MOSTY I STACJE TV

I PRZYSTANIE I MORZA I DWORCE AUTOBUSOWE

I LATARNIE I DWORCE POCIĄGOWE

I TUNELE I CHODNIKI

I BIBLIOTEKI I SZKOŁY I UNIWERSYTETY

I SALE GIMNASTYCZNE I SZKLARNIE I GMINY

DOJĄ KROWY I PORYWAJĄ DZIKI

I DYRYGUJĄ ZWIERZĘTAMI UŻYTKOWYMI

I BOMBARDUJĄ LUDZKIE POPULACJE

I ZOSTAWIAJĄ DZIECI POD RUINAMI

I ZRZUCAJĄ PALETY Z ARTYLERIĄ I DOLARAMI W BANKNOTACH

NA WOJNĘ DOMOWĄ

BLISKI WSCHÓD STAŁ SIĘ DZIKIM ZACHODEM

MOIM ALIBI SĄ SŁUŻBY WYWIADOWCZE

WYKRZYKUJĘ OPERĘ W ICH GŁOWY

ZAKŁÓCAM KOMPAS

KRĘTACZE I KUNKTATORZY SKRADAJĄ SIĘ

UPOŚLEDZENIE JEST MOJĄ JEDYNĄ KOMPETENCJĄ

W KAMPANII WYBORCZEJ ROZPRZESTRZENIA SIĘ KREW I GÓWNO PO CAŁEJ WOJNIE

CIPY CHODZĄ NA DWÓCH NOGACH JAK INDYKI

GDYBYM TYLKO MIAŁ FIUTA Z DWIEMA GŁOWAMI ŻEBY ROBIĆ DOBRZE

GDYBYM TYLKO MIAŁ JESZCZE JEDEN PŁCIOWY ORGAN

MÓGŁBYM ZADOWALAĆ

DAJCIE MI PIERWSZEŃSTWO WE WSPARCIU ARTYSTÓW I ŚRODKI FINANSOWE

I INNE ZAPOMOGI

BIEDNI Z KLAS WYŻSZYCH SĄ NA KWALIFIKOWANYM ZASIŁKU

CHOROBA PSYCHICZNA

LEŻY U PODSTAW MOJEGO INTELEKTU

BRAK LITOŚCI OTULA MNIE

SZUKAJCIE DOSTĘPU DO AKT W MOICH NOTATKACH

JEŚLI CHCECIE MNIE ZA COŚ OSĄDZIĆ

DO TEGO CZASU

MOŻECIE ZACHOWAĆ PRAWO DO OCENIANIA MNIE

PONIŻANIA MNIE

KNUCIA PRZECIWKO MNIE

PRZERYWANIA MI

CI KTÓRZY MOGĄ ZROZUMIEĆ

POWINNI ZROZUMIEĆ

NIE DA SIĘ TEGO OMINĄĆ

WBIJCIE ŁOPATĘ W PAJĘCZYNĘ

POZWÓLCIE PIEPRZONYM UCHODŹCOM UTONĄĆ W MORZU

POZWÓLCIE NAM ZAKOPAĆ BRZEGI WZDŁUŻ GRANIC I LINII BRZEGOWEJ

I POSTAWIĆ DZIURY NA WILKI

WNYKI

I POMNIEJSZE PUŁAPKI

DOBRE NA SAMOTNE UCHODŹCZE DZIECI

I POZWÓLCIE NAM ZBUDOWAĆ DOMY KONTROLI I WIEŻE WIDOKOWE W STREFIE DLA PIESZYCH

I POSADZIĆ W NICH IZRAELSKICH ŻOŁNIERZY

BYŁEM DOBROCZYNNY I HOJNY W FANTAZJACH

WŚCIEKŁY I BOJOWY W PIĘŚCIACH

KRÓLOWA MAŁGORZATA PIERWSZA WRUCHAŁA SIĘ W NORWEGIĘ

I POŁOWĘ SZWECJI

MORZE ZATRZĘSŁO SIĘ NAD ZIEMIĄ

SZYJA DUSZY JEST CHCIWA

WDYCHAM POWIETRZE DZIURĄ W DUPIE

PRZY WŁAZIE DO RZECZYWISTOŚCI

ZNAJDUJE SIĘ PUNKT OBSERWACYJNY

KTÓRY JEST POD OSTRZAŁEM

BIAŁOGŁOWY STROJĄ SIĘ

ZA GROSZE I ŚMIECI

STROSZĄ SIĘ DURNIE

SZARLATANI DOSTAJĄ OCZU I ŚWIŃSKICH USZU

I DZIARSKICH FIUTÓW NA CZOLE

HULTAJE I PROSTACY DOSTAJĄ PO GŁOWIE

OCHRONIARZE BYLI

PO TO ŻEBY CHRONIĆ PRZEDE MNĄ LUDZI

ROZWINĄŁEM PRZENIKLIWOŚĆ I WYOSTRZYŁEM JĄ

ŚLEPOTA ZBLIŻYŁA SIĘ DO SIATKÓWKI

TRYTONY I KRÓLOWE NIEBIOS

I DZIENNIKARZE I URZĘDNICY

I KSIĘŻA I IMAMOWIE

I CZAROWNICE I CZAROWNICY

I DŻIHADYŚCI I NAZIŚCI

I DŻOKERZY I KRÓLOWIE

I PAPIEŻE I BŁAZNOWIE I NADWORNI MARSZAŁKOWIE

I PROFECI I UCZNIOWIE

I DIABŁY I ANIOŁY ŚMIERCI

I SZEFOWIE SZTABÓW I RZECZNICY PRAW

I DUCHY I ZJAWY I FUNKCJONARIUSZE W CYWILU

I KALECY I KARŁY

I ORKOWIE I WIDMA

I KRZYKACZE I STĘKACZE I SABOTAŻYŚCI

I SIŁY POKOJOWE

I POLICJANCI I PRZECIWNICY POLITYCZNI

KŁADĄ SIĘ DLA MNIE PŁASKO NA BRZUCHU

GWAŁCĘ ICH NIEUCHWYTNE FORMY

JESTEM WSZYSTKOWIEDZĄCYM MARZYCIELEM

KSIĘCIEM SNOPKÓW I BAGIEN

I WYKOPALISK MARGLU I DZIUR W ZIEMI I KURZAWEK

FLANERUJĘ I POKAZUJĘ SIEBIE

I POŚWIĘCAM SIĘ TYLKO NIEWIEDZY

OWCE STRZEGĄ PASTERZA

JĘZYKI MÓWIĄ DO MATOŁÓW

MATOŁY MÓWIĄ JĘZYKAMI

UKRAIŃCY WYRZUCAJĄ POLITYKÓW DO KOSZY

I RATUJĄ KLIMAT

RĘCE DOGANIAJĄ NOGI

MÓJ CIEŃ STRACIŁ GŁOWĘ KIEDY STAŁEM

CIEMNOŚĆ I NOŻE BYŁY ZE MNĄ

ROBAK Z POPRZEDNICH STULECI

WYRÓSŁ Z ODBYTU

MÓJ FIUT STAŁ JAK SZABLA HUZARSKA

HAZARD ZE ZDROWIEM

OPUŚCIŁEM MIEJSCE ZAMIESZKANIA BEZ URZĘDNIKA PAŃSTWOWEGO

I USTANOWIŁEM SWOJĄ SAMOPOMOC

GROZIŁEM ŻURNALISTOM REPRESJAMI

ŁOBUZY I ŁASICE ŚWISZCZĄ I SYCZĄ

KAZIRODCZY ALE TO SPOKO JAK NA KREWNIAKA

I ZASTĘPCĘ BOGA

NA WIECZNE PONIŻENIE

ZMARNOWANY GŁOS TO GŁOS NA WYŁONIONYCH

MÓJ BLIŹNI STAŁ SIĘ MOJĄ NASTĘPNĄ OFIARĄ

A JA BYŁEM PIERWSZYM DRWIĄCYM

I OSTATNIM MSZCZĄCYM

I NAJPASKUDNIEJSZYM I NAJBARDZIEJ PRZYDUPIASTYM

I OHYDNYM I NIEPRZYZWOITYM

I ZDEPRAWOWANYM I AMORALNYM

I PERWERSYJNYM I NAPALONYM

I WYSTĘPNYM I NIEPRAWYM

I NIECENZURALNYM I NIEWDZIĘCZNYM

I BEZECNYM I ZDROŻNYM

I BEZWSTYDNYM I NIEZNOŚNYM

I NIESUBORDYNOWANYM

I NIEPEŁNOSPRAWNYM I GROŹNYM

ZE WSZYSTKICH WAŁKONI I OPRAWCÓW

I GWAŁCICIELI I MARYNARZY

I URZĘDNIKÓW I RODAKÓW

I ROLNIKÓW I PRACOWNIKÓW ZAKŁADÓW POGRZEBOWYCH

I SKAZANYCH I STRAŻNIKÓW

I KTÓRYCHKOLWIEK ROZPUSTNIKÓW I RZEMIEŚLNIKÓW

I AGRESORÓW I PSYCHOPATÓW

I DNIÓWKARZY I PRZECHERÓW

I KIEROWCÓW ROZWOŻĄCYCH PIWO I HANDLARZY I KOLABORANTÓW

I PRZEMYTNIKÓW I HYDRAULIKÓW

I KAPUSIÓW I OBCOKRAJOWCÓW I ŻEBRAKÓW

I PUCYBUTÓW I KRÓLÓW GLUTÓW I PASTERZY KÓZ

I KRZYWONOGICH I GARBATYCH

I SZPIEGÓW I SZMUGLERÓC I SZWINDLARZY

I KŁAMCÓW I OJCÓC I KREWNYCH I ZDRAJCÓW

I SPRAWCÓW I WOJSKOWYCH

I ODMAWIAJĄCYCH SŁUŻBY WOJSKOWEJ

I MARUD I KAPRYŚNIKÓW

I TCHÓRZÓW I KONTROLERÓW

I ELFÓW I SKRZATÓW

I BIUROKRATÓW I PRZEŁAWIAJĄCYCH

I OBŻARCIUCHÓW I WŁÓCZĘGÓW I WŁAŚCICIELI ZIEMSKICH

I POMP HORMONÓW I GRUBYCH RYB I HODOWCÓW NOREK

I HERMAFRODYTÓW I HOMOSIÓW

I TRANSÓW I TETRYKÓW

I PODELCÓW I PLOTKARZY

I STRAŻNIKÓW GRANICZNYCH I RELIGIJNYCH

I AROGANCKICH DUPKÓW I ŚWIĘTOSZKOWATYCH DUPKÓW

I ZWYKŁYCH DUPKÓW I DAJĄCYCH DUPY

RADA MIASTA BYŁA WYPEŁNIONA TĘPYMI WIEŚNIAKAMI

JESTEM SZCZĘŚLIWY NA POLU MINOWYM

I BRNĘ W MINY I KRETOWISKA

ŻEBRACZY KARZEŁ

RŻY I ŚLINI SIĘ I KLNIE

I CHCE WYPUCOWAĆ MI BUTY

PRZEKRĘCONY I PRZEOBRAŻONY DO WEWNĄTRZ

PRZEWRÓT POWALIŁ PRZEMOC

I ZAMCZYNĘ

I RÓWNINĘ

I DOLINĘ

OPRYCHY NAPADNĄ MNIE NA PRZYSTANI

ZAKOSUJĄ MNIE I ZMYJĄ SIĘ

GANGI I I WŁADZE I CZŁONKOWIE PARLAMENTU

ZASTRZELĄ MNIE

PRZY KOŚCIELE NASZEJ PANIENKI PRZY WSPARCIU KSIĘŻY

ALE W IMIĘ DEMOKRACJI

ZŁA KREW UDERZYŁA MI DO GŁOWY

DZIECI TEŻ SĄ JAKIMŚ POTOMSTWEM

DZIECI ŚWIŃ TEŻ SĄ ŚWINIAMI

KURWICA JEST KOTWICĄ NA DNIE MORZA

ZRÓB MIEJSCE MĘŻCZYZNOM

ALBO WYKRĘĆ KOSTKĘ W RYNSZTOKU

I DALEJ NA DOLE W GROBIE

PRACOWNIK POGRZEBOWY NIGDY NIE POMODLI SIĘ ZA CIEBIE

ODRAZA I ULEWA NAD WAMI

NIEMOC BOGA JEST MOCĄ W MOICH RĘKACH

PRZEWRACAM WALUTĄ I KOPERTĄ

I WYDATKIEM I ZAŁĄCZNIKIEM I ADRESAMI Z FAKTUR

I SIATKAMI Z RESZTĄ Z ZAKUPÓW

I MAJTAMI I TAMPONAMI

MĘŻCZYZNA KTÓRY NIE UMIE ZADOWOLIĆ SWOJEJ DZIEWCZYNY

ALE JEDNOCZEŚNIE MA OCZEKIWANIA WOBEC SWEGO SZWAGRA

JEST SZMACIARZEM

TO MAM WSPÓLNEGO Z DUPKAMI

NIGDY PAS CNOTY

NIE ODWIEDZIE MNIE OD RUCHANIA CIEBIE

JESTEM CUDZOZIEMSKIM LEGIONISTĄ W CIELE

MOJE WŁASNE USTA MNIE NIE UKRYJĄ

DUPA NIE UTRZYMA MNIE W CAŁOŚCI



 

Wszystkie przetłumaczone tutaj wiersze pochodzą z drugiej książki poetyckiej Yahyi Hassana pt. Yahya Hassan 2 wydanego 2019 roku nakładem wydawnictwa Gyldendal. Książka ta, podobnie jak debiut Hassana, ukaże się w całości w języku polskim w tłumaczeniu Bogusławy Sochańskiej. Dowiedziawszy się o fakcie, że wiersze te pojawią się po polsku, chciałem zrezygnować ze swojego tłumaczenia. Pani Bogusława odwiodła mnie od tego pomysłu, za co jej niniejszym bardzo dziękuję.