Victor Ficnerski - dwie prozy


ilu. Zuzanna Gałuszka/Suzi Galu



I SELL NEGATIVITY

Wjechałem na ostatnie piętro najwyższego wieżowca w mieście. Przeszedłem przez jeden korytarz, potem drugi, potem ktoś skierował mnie na lewo, na prawo, potem ktoś inny wprowadził do przestrzennej sali i kazał czekać. Spojrzałem na zegarek. Byłem punktualnie. Godzinę temu przyjąłem 40 mg Adderallu, 2 kapsułki Alpha Brain i 80 mg CBD dla wyrównania. Teraz cały się pocę i trzęsą mi się ręce. Jestem punktualnie, punktualnie, punktualnie, powtarzam sobie. Potem wchodzi dwóch facetów i kobieta. Wtedy ja wstaję i zaczynam swoje:


- Mam dla was taki pitch, że się zesracie. Chcę wam opchnąć negatywność. I sell negativity, łapiecie?

Tych dwóch gości sprawia wrażenie nawet zainteresowanych, ale kobieta… Kobieta patrzy na mnie jak na idiotę. Jakby pytała, co masz kurwa na myśli? Już kurwa tłumaczę.


- Nasza obecna kultura, cała obecna propaganda self-esteem nie zdała egzaminu. Ludzie nie chcą być dłużej głaskani po głowie. Ani klepani po tyłku. Są gotowi, żeby znów płacić za mieszanie ich z błotem. Pamiętacie sukces roastów?


Teraz jakby cała trójka zaczęła się przysłuchiwać. Mam ich, mam ich, mam ich, mówię sobie i połykam szklankę wody, którą postawili mi na stole. I lecę dalej:


- Kiedy zapomnieliśmy, że fat-shaming, body-shaming, bullying i zdrowe dawki rasizmu - wszystkie te bardzo modne słówka - czyniły z nas twardych skurwysynów? Potrzebujemy twardego powrotu do rzeczywistości! - tu pokazuję jakieś wykresy sporządzone w darmowym programie graficznym przez mojego współlokatora.


- Pomówmy o konkretach. Pierwsza faza mojego projektu obejmuje launch dwóch produktów. Targetem są platformy, które najtrafniej można nazwać anty-twitterem i anty-instagramem. Wciąż myślę nad brand-name’ami. Głównym mechanizmem platform byłby zautomatyzowany system banów za jakikolwiek pozytywny przekaz, za każdy, nawet ledwie widoczny, kaloryfer. Obecny tam kontent miałby dawać świadectwo jedynie naszym najgorszym wersjom. To model, dzięki któremu mainstreamowe media wciąż utrzymują się na nogach. Już mam te slogany przed oczami. YOU ARE YOUR WORST albo YOU AT YOUR WORST… Nie miejmy złudzeń, cały ten projekt jest bardzo nieetyczny, ale wszystkim wyjdzie to na dobre. Co u konkurencji było efektem ubocznym, jest naszym zamierzonym celem. Kolejny ficzer to aktywności, za które użytkownicy będą dodatkowo punktowani. Będzie to po pierwsze “kreowanie bańki” i “poziom spolaryzowania komentarzy”, tak zwany shitstorm. Chcę, żeby ludzie postowali, potem żeby się pożarli.


- To wszystko brzmi bardzo ambitnie - mówi do mnie kobieta.


Zbywam ten komentarz milczeniem, efektowną kurwa pauzą i zaczynam opowiadać o fazie drugiej.


- Faza druga zakłada rekrutację zespołu anty-influencerów, chcę mieć ludzi w każdym większym mieście, chcę anty-trenerów, skurwysynów, którzy będą cię nachodzić w trakcie posiłku, jeśli przyłapią cię na wizycie w pizzerii. Chcę ludzi, którzy będą ci przypominali, jak bardzo jesteś brzydki, jaki jest twój biologiczny wiek i twoje pierdolone BMI. Faza trzecia to już cała siatka, cała zintegrowana, wielozadaniowa, zsynchronizowana infrastruktura, aplikacje mobilne i drobne gadżety, i sam nie wiem co jeszcze, bo sky is the limit, is the limit, is the limit…


I dalej coś mówię, i już nie mogę. I chyba mnie wynoszą. Adderall wymyka się spod kontroli, efekt CBD zanika.



VAMPYR


A teraz coś z zupełnie innej beczki. Tym razem coś o wampirach, bo wampiry wciąż nieźle się sprzedają. To pomysł na powieść, lub jeszcze lepiej scenariusz, którego akcja rozgrywałaby się na terenie Rosji od czasu panowania Piotra Wielkiego do rządów Stalina. Nasz tytułowy krwiopijca nazywa się oczywiście Vladimir, bo jakżeby inaczej, i stanowi skomplikowane studium sprzecznych ludzkich dążeń i namiętności (element nieludzki staje się pretekstem do analizy człowieka). To również autopsja obłędu. Wiwisekcja społeczeństwa. Całość utrzymana na znośnym poziomie grafomaństwa.


Kilka słów wstępu.

Nie wiemy dokładnie, kiedy nasz bohater został przemieniony, ale prawdopodobnie miało to związek z jakąś herezją i mongolskimi genami. Ciekawym byłoby pokrewieństwo z Czyngis Khanem, postacią przecież wcale nie gorszą od Vlada Palownika. Przejdźmy do czasów Piotra Wielkiego.

Jak myślicie skąd sławetna energia monarchy, jego okrucieństwo i brutalność? Skąd pomysł, żeby wyrywać zęby swoim podwładnym? Wampir i car wspólnie podróżują, piją na umór, zadając się ze zwykłymi żołdakami, z obcokrajowcami, którzy zarażają ich zamiłowaniem do nauki i francuskiej mody. Vladimir towarzyszy carowi podczas osuszania bagien pod Petersburg, przeżywa go, po czym zostaje kochankiem Katarzyny II. Najpierw miesza w reformie edukacji, potem w powstawaniu Pugacheva. Następnie wypada z łask Carycy, ale już chwilę później buja się w wyższych sferach za Aleksandra I. Potem dołącza do decembrystów. Za Mikołaja I opowiada się najpierw po stronie słowianofilów, potem okcydentalistów. Za Aleksandra II nie dzieje się za wiele. Aleksander II umiera od bomby z rąk członków Woli Ludu. Zanim Mikołaj II zginie z rąk bolszewików, nasz wampir miesza jednocześnie w ruchach nihilistów, populistów i marksistów. Za Lenina trafia na zesłanie.


Zapomniałem wspomnieć, że zupełnie nie zyskuje sympatii Martova, a Tołstoj poświęca mu opowiadanie. Za Stalina trafia do Magnitogorska, ale jakiś dobry lekarz, Żyd, lituje się nad nim, ucina mu głowę i wbija kołek w serce.

I to by było na tyle.

Czy ktoś to kupuje?