Piotr Janicki - Dni z przykładami (3)


moodboard, Mariusz Maślanka




III. „Tak już, panowie mieszczanie puchają, że niezadługo zechcą pańskie osiadać krzesła.”[1]


Nim przyrządzą studzieninę i by przymówić się o kilka innych dziur, mimo że „zajdę, dokąd sam nie wiem” (Pius XI u K. Berkan), jest pulleciono, kurowate pisklę (G. Agamben). Puchati, puchnǫti (W. Mańczak), to puchnąć, jak też dąć i się nadymać (Długosz-Kurczabowa), LECZ puchlnić (pod red. F. Wysockiej) dawnei, bo po prostu puchlina jest pulchna, a jeszcze może się puchata wydawać rosyjska чашка, zaś serbska пучина otchłanna jest jak polska czaszka z kości, która nie jest bardziej otchłanna, niż kolano, Białe Kolano, Gluingel: „Jestem Wiatrem wiejącym nad morzem. (...) Jestem Bogiem tworzącym w ludzkiej głowie ogień myśli.” (u A. M. Kępińskiego). Reszta jest w węgierskim [2] (pihök, pihegök (Linde)). Czyli, jak to się u nas mówi (i pisze w Słowniku Staropolskim), puchłość „humorem puchlosczy, myackosczy, wilcosczy”).


Pulcinella nie był pierwszą i nie był ostatnią kukłą, to jasne; zostawali nią sami kompozytorzy. „Johannes Chrisostosmus Sigismundus Amadeus Wolfgangus Mozartus” np. w listach do żony kazał, żeby policzkowała innego muzyka, “błazna stołowego” Süssmayra, ale tak, jakby chciała zbić tamtemu z policzka muchę. Süssmayr był Franz Xaver, tak jak drugi syn Mozarta, Franz Xaver Wolfgang i ten na litografii Josefa Kriehubera jest już kurak nad kuraki (macie swoje soprany).


Największego figla największemu figlarzowi, diablo wesołowatemu Witkacemu, spłatał Chwistek, ale ani jeden, ani drugi nam się nie przydafas, poniewafas (choć raczej „Podobne ieft Kroleftwo Niebiefkie dziefiąci Pannom, á pięć z nich było głupich, á pięć mądrych.” (x S. J. Kłossowski)) figura Pulcinelli w plebejskiej aż po Moskwę Polsce nakrwiła się w panu, a to znaczy się: w słudze, co znaczy się: w imbecylu, takim jak pańscy („-- Co dziadku robicie? -- Pańska sprawa!”) historycy. Proszę sobie wyobrazić, co wymyślili (dochodzeniówka w osobach Kurkiewicza, Tatomira i Żurawskiego): że jeden z ojców m a s o w y c h nawróceń na chrześcijaństwo, chociaż sam Lutyk (cóż, że dopiero w szkołach Magdeburskich nauczony swojego języka), Vojtěch Slavníkovec, zwany Adalbertem z Pragi, urodzony „w Libicach, które wówczas rywalizowały z Pragą w budowie ponadplemiennego scentralizowanego państwa czeskiego” (Wikipedia), przywieziony do Gniezna w torbie albo pod pachą, to znaczy jego głowa, obdarzony natychmiastowym kultem, wymyślili, że ten kult zyskał charakter państwowy dzięki poczuciu wspólnoty plemion wchodzących w skład państwa Piastów. Fugite aerear potestates.

 

Przypisy:

[1] A. Bańkowski.

[2] „Krowa węgierska stepowa, która przez setki lat nie była dojoną, a od której żądano tylko corocznie cielęcia, stoi i dzisiaj pod względem ilości wydawanego mleka bardzo nizko...” u Z. Dąbrawy-Szremowicza