Monika Maciasz - zestaw dwóch wierszy
- 8 godzin temu
- 1 minut(y) czytania

Grid
Słuchamy płyt chodnika, co drżą od jej drżenia, a przecież jej nie ma.
To jest o cienkich ścianach Grida, ciężkich jak luksfery.
Podglądamy przez nie cienie nagrobków, a wszystko spaja palma.
Jej zielone drzwi i Kicia, król piratów.
Za ścianą Hubu gniją kable, na Niterów zbiera się mleko.
Zsiadły dźwięk kluczy niesie echo niesie się, nie… sie…
Domofon dzwoni i świeci mokrymi zębami. Szeroki stół
zbiera słowa gości. Fundament
apteki i scena Malarni łapią cug, jej kroki dogrzewa lastryko.
Palma
W samo południe, dziewczynie bladej i cichej, odcięli prąd.
Klawisze są taflą, za oknem beton Wrzeszczy i dławi się w słońcu.
Wydma drży od jej drżenia, a przecież jej nie ma.
Niema dziewczyno, zobacz ten przypływ,
jak cement mięknie, ucieka spod ud.




