top of page

Mikołaj Kwapień - Zapis geograficzny

  • 20 cze
  • 6 minut(y) czytania
zdjęcie kopalni Sośnica
zdjęcie kopalni Sośnica

Na samym końcu osiedla Baildona jest estakada autostrady A1. gdy wejdzie się na nią, można zobaczyć auta, las, kominy gliwickiego ZNTK oraz Elektrowni. Wyłania się też dryfujący nad koronami drzew szyb oraz silosy ostatniej działającej na terenach Gliwic kopalni – KWK Sośnica. Schodząc, pomyśleliśmy, żeby udać się na krótki spacer w kierunku wielkiego konglomeratu. Wynikiem tej przechadzki było parę monochromatycznych klisz. Widać na nich, jak kopalnia wyrasta z czarnej ziemi, owinięta w gałęzie pozbawionych liści drzew. Różnią się radykalnie od innych obrazów kopalni – tych, które znajdziemy na stronie właścicieli kombinatu. Kopalnia na nich jest czysta, pozbawiona jakichkolwiek śladów pracującej na jej terenie załogi. Na tego typu zdjęciach kopalnia odarta jest ze swych nadnaturalnych cech.


Ten obraz przywodzi mi na myśl tekst Antonia Negriego o Widmach Marksa Jaquesa Derridy. Wspomina w nim, że ujęcie kapitału jako widma jest formą fenomenologicznego doświadczenia kapitalizmu, które zaburza widzenie jego właściwego rdzenia – kapitał jawi się jako autonomiczna bestia, zjawa, która wpływa na wszystko, zawsze i wszędzie. Nie wynika to z naszych własnych ograniczeń, tylko z samego dizajnu tego systemu. Jak pisze:

 

Widmo to ruch abstrakcji, która materializuje się i staje się potężna: przede wszystkim abstrakcja wartości, która w bezkrwawym ruchu wysysa całą pracę robotnika i przekształcając się w nadwyżkę wartości, staje się kapitałem; po drugie, pieniądze, które w ruchu cyklicznym ulegają pionizacji i konsolidują się w walutę, tj. w kapitał finansowy i potencjał pasożytniczy; wreszcie – ale również co do zasady – technologia, która poprzez akumulację, budowanie dobrze zintegrowanych i stabilnych linii obiektywnego dowodzenia reguluje i hierarchizuje społeczeństwo i życie[1].


Zwróćmy uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze: na wnioski, jakie wyciąga Negri z lektury Derridy – specyficzny sposób ujęcia jego myśli jako kontynuacje marksistowskiego projektu rozprawiania się z kapitałem; służą one włoskiemu filozofowi do nakreślenia całej widmontologii kapitału. Po drugie: na sposób, w jaki nakreśla formy materializowania się tej abstrakcji. Ni tu nie jest horyzontalne –Negri układa kolejne klocki tak, że stają się wyrastającą ponad wszystko konstrukcją. W tym obrazie kapitał jawi się jako autonomiczna, niezależna siła. Jest oderwanym od rzeczywistości oraz historii bytem siejącym pożogę (często nazywaną cywilizacją) wszędzie tam, gdzie widzi swojego antagonistę w postaci archaicznych stosunków społecznych i relacji produkcji lub nienawidzącego go z całego serca bękarta: proletariatu. Opisywana w ten sposób w Kapitale fenomenologia kapitalizmu jest, zdaniem Negriego, falsyfikacją. Za widmem stoją realne procesy historyczne: konflikt między unowocześniającym swoje narzędzia społecznej dominacji i ekonomicznego wyzysku kapitałem a proletariatem, który nieustannie podważa istnienie kapitału wszelkimi praktykami uwspólniania – od malowania na ścianach wrzut i graffiti po przejęcia zakładów i ulic miast podczas strajku generalnego. Wszystkie te działania polegają na przełamywaniu grodzeń, oddzielających większość społeczeństwa od zamieszkiwanej przestrzeni, sprzeciwie wobec prywatyzacji wspólnego bogactwa i zamieniania go w towar. Rewolucyjne praxis polega więc, w dużym skrócie, na niszczeniu ogrodzeń.


Spacer w kierunku KWK Sośnica jest doświadczeniem obcowania z istotą, która żyje na pograniczu dwóch światów (żywego, czyli wprawionego w ruch, oraz martwego – ponieważ nie widać źródła samego ruchu). 


Przemysł na Śląsku wtapia się w naturę – górnicze szyby, położone często w samym środku lasu, otoczone są krzewami i drzewami. Ich ceglane i betonowe konstrukcje przypominają bardziej skóry – już nie rozgraniczają wnętrza od zewnętrza, ale wrastają w swoje otoczenie. Nasuwa się tutaj masa refleksji na temat abstrakcyjnej natury własności prywatnej – widma nieustannie opiewanego przez klasy wyższe. Jeśli popatrzymy z daleka na rozciągające się ruiny licznych koksowni, kopalni oraz fabryk, dostrzeżemy, jak mocno zlewają się z czymś, co nazywamy potocznie naturą. Można odnieść wrażenie, że ta kopalnia po prostu pewnego dnia wyrosła z ziemi.


W jaki sposób przemysł może wtopić się tak silnie w naturalną przestrzeń, że staje się jej nieodłącznym elementem? Dlaczego jest to, w jakikolwiek sposób, ważne dla krytycznego rozumienia kapitalizmu? Odpowiedź na te pytania znajdziemy w Ideologii Niemieckiej, konkretniej we fragmencie, w którym Marks krytykuje definicje natury niemieckiego filozofa, Ludwika Feuerbacha. Propagowana przez niego pewność zmysłowa, która ma wyzwolić umysł człowieka od chrześcijańskiej metafizyki nie istnieje – to, w jaki sposób wchodzimy w interakcje z otaczającą nas rzeczywistością jest determinowane przez warunki materialne: stosunki własności, sposób produkcji, sposób organizowania władzy. Rzeczy, które są jednocześnie odczuwalne, fizyczne oraz niewidzialne. Natura jest więc czymś nieustannie modyfikowanym i zmienianym. Do ilustracji tego procesu Marks używa przykładu historii drzewa wiśni, które, tak jak wszystkie drzewa owocowe, „zostało przeniesione do naszej strefy klimatycznej zaledwie kilka stuleci temu przez handel i dopiero dzięki tej czynności pewnego określonego społeczeństwa w pewnym określonym czasie dostało się do feuerbachowskiego świata «pewności zmysłowej»”[2].


zdjęcie kopalni Sośnica
zdjęcie kopalni Sośnica

KWK Sośnica znajduje się w specyficznym miejscu na osi relacji przemysłu i natury. Z jednej strony idealnie wtapia się w otaczające ją drzewa, stając się częścią ekosystemu. Z drugiej, jeśli spojrzy się na nią z daleka, zaczyna lewitować, przypominając pozbawiony załogi okręt, płynący po zielonym morzu. Obydwa te spojrzenia odsłaniają możliwości czasu, który „dysponuje wszystkimi środkami technicznymi niezbędnymi do całkowitej transformacji warunków życia na Ziemi”[3]. Jednocześnie ujawnia się podstawowe kłamstwo tej ekonomii – kłamstwo, które ma wyeliminować z pola widzenia ludzkie ruchy, a dzięki któremu panujące struktury społeczno-ekonomiczne mogą być uznane za ponadhistoryczne, bowiem historia ukazuje się ludziom 


jako coś zewnętrznego, sprzecznego z ich zamiarami, czynnik, przed którym pragnęli się uchronić. W ten sposób powraca również niepewność człowieka jako siła negacji, zasadnicza przesłanka całego dotychczasowego rozwoju, który chwilowo tylko popadł w letarg”[4]


Fałszywa świadomość nie jest jedynie reprodukowaną przez instytucje (takie jak szkoła, media, uniwersytet) narracją panów i władców, ale także czymś, co wynika z samego funkcjonowania kapitalistycznego sposobu produkcji, oraz internalizacji pewnej wizji świata i sposobu interakcji z nim, w ramach której rzeczywistości jawi się jako nieruchomy obraz.


Czarno-białe klisze także ukazują jakąś formę autonomiczności fotografowanego przedmiotu. Jednak nie unieruchamiają go – w przeciwieństwie do marketingowych sesji na stronie PGG czy obrazów na Google Maps aparat potrafił wskazać to, co niewidzialne: stosunki władzy, produkcji i własności. Widmo kapitału objawiło nam się w pełni. 


Dobudowa (dodatek)


Teksty kultury (zdjęcia, opisy na Facebooku, rolki czy filmy) traktujące o post-przemyśle mają tendencję do popadania w nostalgiczne tony. Wraz z przechodzeniem z przestrzeni do przestrzeni, z hali do hali, większość autorów oferuje nam narracje o pracy, która zniknęła oraz o dumie, która umarła i odeszła na zawsze. Moim zdaniem jest to wskrzeszanie trupa kultu pracy, reanimowanego wciąż w kulturze oraz socjologii pisanej przez warstwy uprzywilejowane. W ramach takiego obrazu pracownicy są podległymi bytami – nie walczą, nie buntują się, nie negują zastanego status quo. Tego rodzaju urbeks krząta się w wyimaginowanym obrazie historii jako odległej, odseparowanej przeszłości, przez co nie wykorzystuje w pełni potencjału swojej własnej praktyki. A przecież praktyka, która tworzy sztukę industrialnych pejzaży, polega na fotografowaniu, filmowaniu i wchodzeniu na teren obiektów odgrodzonych płotami oraz obłożonych zakazami fotografowania – a więc na ingerencji w system oparty na własności prywatnej oraz na podważaniu go. W urbeksowej praktyce dochodzi też do pewnej komunizacji, ponieważ zdjęcia z tych terenów zaczynają cyrkulować  przestrzeni publicznej, pozwalając nam wejrzeć do środka odgrodzonej fabryki lub wykorzystać zdobyt podczas wyprawy materiały do, przykładowo, pracy artystycznej, która może wyrwać przemysłowy krajobraz z grodzeń kapitalistycznych mitów i ideologii. Urbeks nie jest wycieczką krajoznawczą. Jest praktyką niszczenia grodzeń. Do tego potrzeba odpowiednich narzędzi. 


Zapis geograficzny powstał z inspiracji krytykami geograficznego sposobu myślenia przeprowadzonymi przez Waltera Benjamina i Guy Deborda. Kartografia widzi świat jako teren, który można podbić, ogrodzić i sprzedać. Nie ma w nim śmiechu, zapachu, gniewu, zbierającego się na ulicy tłumu pracownic i pracowników palących papierosy i słuchających przemówień podczas protestu, kół lokomotyw ocierających się o stare szyny, skrzeczących tramwajów, szumiących liści. Nie ma w nim historii i estetyki. Kapitał narzuca, wraz z stosunkami produkcji i pracy, pewien sposób patrzenia na świat, który Benjamin porównuje do punktu widzenia lotnika, który spłaszcza cały widziany pejzaż: „Lecący widzi tylko, jak droga przebiega wśród krajobrazu, ona zaś odwija mu się według tych samych praw, co teren wokół niej”[5]. Spłaszczone zostają nie tylko pagórki, ale także cała struktura społeczno-ekonomiczna – nie ma sprzeczności między pracą a kapitałem, nie ma konfliktu. Kontrą wobec takiego obrazu jest psychogeograficzne badanie przestrzeni, mające na celu zbadanie obiektywnego wpływu warunków materialnych na człowieka. Badanie to jest prowadzone przez dryf: technikę bezpośredniego przechodzenia przez zmienne scenerie i nastroje. Pierwotnie technika była przeznaczona do przemieszczania się po wielkich miastach, przemodelowanych przez przemysł. Zastosowanie jej do małych ośrodków miejskich oraz całych regionów zmodyfikowanych przez kopalnie, huty i walcownie daje całą masę interesujących efektów. W badaniach psychograficznych należy także ująć znikanie industrialnych obiektów. Jeśli, jak zauważa przywołany w Teorii Dryfu Karol Marks, „ludzie nie mogą dostrzec wokół siebie niczego, co nie byłoby ich własnym odbiciem, wszystko opowiada im o nich samych, nawet ich krajobraz jest ożywiony”, to co się dzieje, kiedy ten krajobraz umiera?


ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo
bottom of page