Katarzyna Czajka-Kominiarczuk - Jabłko nie jest tylko jabłkiem
Zaktualizowano: 12 godzin temu

Pisanie zaczynam, jak zawsze, przed wyszukiwarką. Wpisuję pewnie angielską frazę „Apple in popular Culture”, czekając, aż dostanę długą listę wyników, która pomoże mi rozpocząć research do artykułu. Wyszukiwarka nie myśli długo, omijam wzrokiem podsumowanie AI i już chcę kliknąć na pierwszy link, kiedy zdaję sobie sprawę, że połowa wyszukiwań dotyczy marki Apple. Nie takie jabłko proste jak się wydaje, zwłaszcza że technologiczny gigant włożył całkiem sporo wysiłku, by jego produkty pojawiały się w połowie amerykańskich filmów i seriali (choć ponoć nigdy nie mogą z nich korzystać czarne charaktery).
Mimo że to tylko anegdota, to dość dobrze pokazuje, że coś tak oczywistego i popularnego jak obecność jabłka w kulturze popularnej wcale nie musi być łatwe do prześledzenia. Jak bowiem uchwycić symbol tak stary i tak wszechobecny, że niemal go nie dostrzegamy. To fascynujące, że jabłka jednocześnie pojawiają się w popkulturze niesłychanie często, ale kiedy próbujemy sobie przypomnieć sławne sceny z udziałem tego owocu, to nasze wspomnienia są niepełne i fragmentaryczne.
Zacznijmy jednak od jabłka najbardziej oczywistego. Jabłka pierwszego, czyli tego zakazanego. Popkultura wprawdzie rzadko sięga bezpośrednio do biblijnej opowieści, ale jednak jabłko połączone z tym, co kuszące i zakazane – pojawia się dość często. Co ciekawe, najczęściej wykorzystywanym przez popkulturę schematem jest tu skojarzenie – jabłka jako owocu, którym kusi sam Szatan. Stąd w wielu filmach i serialach to czarne charaktery wgryzają się w jabłka, jednoznacznie dając do zrozumienia, że nie mają dobrych intencji. Z radością wgryza się w soczyste jabłko demoniczny kapitan Barbossa w Piratach z Karaibów, Colin Farrell jako wampir w Postrachu Nocy, Draco Malfoy w Harrym Potterze, Moriaraty w Sherlocku od BBC, pomagier szeryfa z Nottingham w Robin Hood: Książe złodziei czy Ryuk, demon z anime Death Note. Można długo wymieniać. Widzowie nie muszą się nawet długo zastanawiać nad tym, dlaczego to połączenie – bohaterów negatywnych i jabłek – wydaje się tak oczywiste. To jeden z tych kodów kulturowych, które odczytujemy niemal bezrefleksyjnie.
Warto tu dodać, że owo wgryzanie się w chrupiące jabłka wiąże się z jeszcze jednym popkulturowym tropem, który niekoniecznie ma swoje biblijne źródła. Otóż istnieje zbiór scen sugerujących, że zjedzenie posiłku jest bardziej interesujące dla bohatera niż cokolwiek, co dzieje się wokół niego. W przypadku czarnych charakterów – przegryzanie jabłka często pokazuje, że nie są aż tak przejęci sytuacją, która dla bohatera wydaje się pełna napięcia czy powagi. Leonidas w 300 po udanej potyczce idzie wśród poprzebijanych strzałami ciał, przegryzając jabłko. Jest tak cool, że liczenie ciał go nie rusza. W nowej odsłonie Star Treka kapitan Kirk rozgrywa niemożliwy do wygrania test Kobayashi Maru, jedząc jabłko, by pokazać, że ta stresująca sytuacja nie robi na nim wrażenia. W filmie Ludzie honoru grany przez Toma Cruise’a bohater wgryza się w jabłko w czasie rozmowy o sprawie, którą ma poprowadzić. Jest tak pewny siebie, że zanim skończy opowiadać o swojej strategii, z jabłka zostaje ogryzek. Warto jednak zaznaczyć, że filmowe wydarzenia odbiorą mu tą lekką pewność siebie. Być może już nigdy więcej nie zje spokojnie jabłka.
Powróćmy jednak do kuszenia jabłkiem, bo to bywa w filmach pokazywane w sposób bardzo jednoznaczny. W The Imaginarium of Doctor Parnassus widzimy jak Mr. Nick, uosobienie diabła, częstuje soczystym jabłkiem zakonnice, wskazując tym samym na swoje niecne zamiary. W Miasteczku Plesantville, filmie, który pokazuje, jak do niewinnego, idealnego świata czarno-białego serialu z lat pięćdziesiątych powoli dwójka nastolatków wprowadza prawdziwe życie, poczęstowanie chłopaka jabłkiem przez dziewczynę oznacza początek utraty niewinności. Nawet w Zmierzchu znajdziemy nasze kuszące jabłko, które najpierw pojawiło się na okładce książki, a potem trafiło wprost do dłoni filmowego Edwarda. Przyjęcie jabłka przez Bellę Swan oczywiście oznacza wybudzenie z nieświadomości, że gdzieś obok nas mogą być lśniące, kochliwe wampiry.
Przejdźmy teraz do jabłka, które pewnie niejednemu wielbicielowi kultury popularnej przychodzi na myśl najszybciej i jest najbardziej rozpoznawane. To oczywiście jabłko zatrute, nieodległy krewniak jabłka zakazanego. Oba bowiem podpowiadają, że nie należy zbyt ochoczo sięgać po lśniący owoc.
Niemal każdy, kto wychował się na animacjach Disneya, potrafi zamknąć oczy i przywołać obraz idealnego czerwonego jabłka ociekającego zieloną, układającą się w kształt czaszki trucizną. Ten bardzo jednoznaczny obraz z Królewny Śnieżki nie tylko przerażał młodego widza, ale jest fenomenalnym dowodem na to jak od samego początku Disney opanował wizualny skrót. Nic więcej nie trzeba nam było mówić, wszyscy doskonale widzieliśmy, że wystarczy jedno ugryzienie takiego jabłka, by zakończyć swoje życie i wylądować w szklanej trumnie. Motyw wgryzania się w zatrute jabłko stał się tak charakterystyczny dla wewnętrznego świata Disneya, że powtórzono go nie tylko, co oczywiste, w aktorskiej wersji Królewny Śnieżki, ale też w Zaczarowanej – oryginalnej opowieści o naiwnej baśniowej księżniczce przeniesionej do współczesnego Nowego Jorku. Uważny widz spostrzeże, że jabłka pojawiają się (choć niekoniecznie zatrute) też w Mulan, Alladynie czy Meridzie walecznej.
Ów konieczny element baśni o Królewnie Śnieżce został ciekawie przetworzony w filmie Tarsema Singha Mirror, Mirror. W tej opowieści jabłko pojawia się na samym końcu – pokonana zła królowa sięga po swój ostatni czar. Ale Śnieżka nie jest tu naiwna. Poczęstowana cudownie czerwonym jabłkiem nie wgryza się w nie łapczywie. Zamiast tego odkrawa kawałek dla wiedźmy, z uśmiechem dodając: „wiek przed urodą”. Ciekawa to interpretacja mściwej Śnieżki, która, jakby świadoma, jak zazwyczaj układa się jej bajka, nie miała ochoty czekać, aż ktoś ją uratuje.
Najwyraźniej czarownice z filmowych baśni uczą się od siebie, jak nie wpaść w sidła coraz rozsądniejszych bohaterek. Ravenna, zła królowa z filmu Królewna Śnieżka i Łowca też odrobiła pracę domową i już wie, że rozsądna dziewczyna nie przyjmie jabłka od podejrzanej staruszki. Dlatego w tej wersji piękne czerwone jabłko podaje Śnieżce pod postacią przystojnego młodzieńca, wcześniej wymieniwszy z nią pocałunek. Rozsądnie, bo najwyraźniej dziewczęta bardziej wierzą młodzieńcom niż staruszkom.
Ciekawym przetworzeniem tego motywu jest jabłko, które pojawia się w filmie Oz Wielki i Potężny. Evanora częstuje swoją siostrę Theodorę jabłkiem, które ma jej pozwolić zapomnieć o złamanym sercu. Jednak nie będzie to dla nas zaskoczeniem, gdy okaże się, że owoc jest zatruty. Po jego zjedzeniu Theodora zamienia się w czarownicę o skórze tak zielonej jak samo jabłko. Zatruty owoc staje się tym razem narzędziem przemiany, ale wciąż trzyma nas w świecie czarownic, złamanych serc i rywalizacji pomiędzy kobietami.
To jabłko z Królewny Śnieżki – wpisane od zawsze w historię wojujących ze sobą kobiet, zazdrosnych o młodość i idącą za nią pozycję społeczną (ostatecznie królowa nie bałaby się Śnieżki, gdyby nie świadomość, że młoda kobieta na dworze podważa pozycję tej starszej) – jest chyba jednym z najmocniej wpisanych w naszą kulturę symboli. Choć, co warto zauważyć, nie we wszystkich wersjach spisanej przez braci Grimm baśni jabłko jest zatrute. W części z nich za śmierć Śnieżki odpowiada kawałek jabłka, który utknął jej w krtani. Co jest dobrą podpowiedzią, by gryźć jabłka dokładnie – niezależnie od tego kto je nam podaje.
Odkrztuśmy ten kawałek jabłka i przyjrzyjmy mu się ponownie. Tropy się mnożą, bo przecież wypadałoby wspomnieć o jabłku niezgody (choć niekoniecznie popularnym w kinematografii), o owocu zostawianym na biurku nauczyciela (trop typowo anglosaski, choć nieco staromodny), o scenach rzucania jabłkami (zdecydowanie mają inny wydźwięk niż rzucanie pomidorami) i o całej skomplikowanej symbolice jabłek i płodności, do której też chętnie sięga się w popkulturze.
Na koniec jednak warto wrócić do komputerów Apple’a, do owego nadgryzionego jabłka, będącego logo firmy. Legenda miejska mówi, że to nie przypadkowy owoc, tylko symbol mający nam przypominać o Alanie Turingu, pionierze prac nad komputerami. Turing popełnił samobójstwo, zażywając cyjanek, a przy jego łóżku znaleziono nagryzione jabłko. Twórcy logo wielokrotnie zaprzeczali tej legendzie, mówiąc, że ów mały odgryziony kawałek miał ułatwić odróżnienie jabłka od innych kolistych owoców. Prawda jest taka, że twórcy mogą mówić, co chcą. My zaś jesteśmy w kulturze zachodu od tak dawna, że wiemy jedno: jabłko nigdy nie jest tylko jabłkiem.




