top of page

Ewelina Adamik - Ziggy Stardust mógł być Ślązakiem

  • zakladmagazyn
  • 13 minut temu
  • 5 minut(y) czytania
fot. Joanna Nowicka
fot. Joanna Nowicka

[Silesian Gothic Anouk Herman].


Na nowo spojrzałam na rzeczy nienazywalne, albo przynajmniej te, których istotą jest migotanie, przepływ.

Maggie Nelson


W 2002 roku na antenie BBC One wyemitowano odcinek programu prowadzonego przez Jonathana Rossa, którego gościem był David Bowie. Artysta wtedy już rzadko udzielał wywiadów, więc wydarzenie to siłą rzeczy przyciągnęło uwagę mediów i publiczności. W trakcie rozmowy Ross, znany z zadawania bezpośrednich pytań, odniósł się do spekulacji na temat orientacji seksualnej artysty:

— Więc byłeś gejem…

— Nie, byłem po prostu szczęśliwy[1].

Wypowiedź od razu została szeroko skomentowana w mediach. Z jednej strony, brzmiała jak zaprzeczenie, z drugiej, jak potwierdzenie, a to wszystko za sprawą gry językowej. Wyraz „gej” przecież pierwotnie oznaczał „radosnego”, „szczęśliwego”, podobnie jak użyte przez Davida „happy”. Niejednoznaczna odpowiedź pasowała jednak przede wszystkim do queerowej tożsamości Bowiego, umykającej i płynnej. Przypomnę tylko, że artysta już wcześniej mówił o sobie jako biseksualiście, a jego wizerunek sceniczny często był szyty na miarę postaci androgynicznej. Podejście muzyka do płci i seksualności wykraczało poza konkretne etykiety, tak jak jego odpowiedź podczas show. 

O wypowiedzi Bowiego przypomniałam sobie, gdy natknęłam się na wywiad z Anouk Herman, podczas którego Anouk mówiło o własnej tożsamości w ten sposób: „[w]olność daje mi to, że nie określam się do końca. Wszystko jest u mnie płynne, moja tożsamość jest nieheteronormatywna, najczęściej używam neutralnych zaimków. Wypowiadając się, robię takie coming outy. Mówię też o sobie, że jestem osobą niebinarną, ale to szerokie spektrum, które mnie nie ogranicza”[2]. Nie dziwi więc, że taka ikona queeru jak Bowie znalazła swoją przestrzeń w Silesian Gothic, czyli trzeciej książce Herman. Dodam, że Anouk zadebiutowało tomem poetyckim right into pod tramwaj (2022) i napisało powieść young adult Nigdy nie będziesz szło samo (2023). Ostatnia książka, czyli Silesian Gothic, nominowana notabene do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius, jest świadomym materiałem poetyckim, splecionym z teorii tożsamościowych, feministycznych i queer (Anouk w swojej pracy naukowej zajmujo się gender studies). Książka ponadto opiera się na chwytach z powieści gotyckich. W wierszach tych gąszcz intertekstualnych nawiązań, na przykład do pop kultury, miesza się z zagadnieniami na temat tożsamości Śląska. Choć wszystko ocieka queerem, mało tam ludzi happy. Powtarzam więc za Bowiem i Herman: „Ground control to Major Tom” i ostrzegam przed eksplozją wszechświatów obecnych w wyjątkowej wyobraźni tej młodej osoby poetyckiej.


ree

Nie mam żadnych wątpliwości, że Silesian Gothic jest projektem przemyślanym od strony formalnej. Książka składa się z trzech części – Przed, W trakcie, Po. Wierszom towarzyszy warstwa wizualna. Tyna Tokars była odpowiedzialna za rysunki nawiązujące do kultury anime, natomiast Meg Krajewska przygotowała artystyczny koncept całego tomu. Obcujemy więc z obiektem wizualnym, w którym wyobraźnia poetycka Herman pracuje na kosmicznych obrotach. Nawiasem mówiąc, w ostatnich latach powstało całkiem sporo materiałów na naszym rodzimym poletku, w których obecne są motywy queerowe, chociażby Antologia polskiej literatury queer, eseje Renaty Lis czy rozmowy z osobami niebinarnymi przeprowadzone przez Renatę Kim. Scena filmowa też nie pozostaje w tyle i może pochwalić się fabułami takimi jak: Wszystkie nasze strachy, Hiacynt, Płynące wieżowce; czy dokumentami – Mów mi Marianna i Być jak Mikołaj. Silesian Gothic nie tylko poprzez tematykę, ale i formę, może być ciekawym wyzwaniem czytelniczym dla osób, które chcą zmierzyć się ze świeżą narracją tożsamościową. Choć jest to momentami jazda bez trzymanki.


Projekt ten opiera się przede wszystkim na dwóch filarach tematycznych – queerowym i śląskim. O ile queer jest mi bliższy, bo ożenił się z feminizmem, o tyle moje wyczucie „śląskości” jest dość nikłe. Przypominam sobie „sympatyczne” memy z Twardochem, prawdziwym Ślązakiem, a także decyzję o niepodpisaniu ustawy dotyczącej uznania języka śląskiego za język regionalny przez ostatniego prezydenta. Mimo to, że znam ludzi utożsamiających się z kulturą Śląska, nie potrafię wniknąć w ich uczucia tożsamościowe. Czy tego typu nastawienie przeszkadza mi podczas lektury Silesian Gothic? Wcale. Wydaje się nawet bardziej ekscytujące. Zatem wchodzę z mojej „bezpiecznej” pozycji w bogactwo queerowej śląskości i czytam o generale Jerzym Ziętku, który w jakimś wymiarze piłuje różowe paznokcie (spandau), a nawet bywa Anouk (hotel zlatibor wg kany radević)[3]. Tropię Śląsk w miastach kończących się na – wice (rakieto), w historiach kolesia z Gliwic (zaskórniaki), a przede wszystkim w kosmosie pełnym śląskiego pyłu. Czytając tę książkę, aż chciałoby się zaśpiewać: „Starman waiting in the sky, he'd like to come and meet us But he thinks he'd blow our minds. Poetyka Herman eksploduje, frazy jak z songów zapadają w pamięć, a język umyka dosłownym znaczeniom (wiele też tytułów jest zapisanych po angielsku). W efekcie zostajemy z czymś uchwytnym i nieuchwytnym zarazem, niczym wycieczki do mitycznego PRL-u czy futurystycznych wymiarów.


Silesian Gothic jest trochę o tym, co można wypowiedzieć, a czego nie. Herman testowało swoją dykcję tak daleko, że granice języka w pewnym sensie zostały rozmyte. Z jednej strony dostajemy standardowe historyjki na temat opresji patriarchatu, czyli chociażby przypadek dziewczyn, które wchodzą w toksyczne związki i wpadają w pułapkę „kobiecych” ról (ze skowytu mojej bff). Z drugiej, jednak czytamy o homonormatywnym Heliogabalu (rzymski cesarz o skłonnościach homoseksualnych i prawdopodobnie transseksualnych), którą_ego „miłość do ruchania z każdym powiodła na śmierć” (tidy role models), a także o innych śmierciach, utracie dziewictwa czy przymusie bierzmowania. Osoby mówiące w wierszach często są świadome obowiązujących zasad gry i szukają możliwości zaistnienia na własnych warunkach: „moje zamknięte w beczkach podmiocia otrzymują laudacje, ich pozlepiane paluszki nurzają się w / złocie. mam posmaczek gorzki na końcu języczka, opowiem wam o nim potem” (dokończenie).


Maggi Nelson swój autobiograficzny esej Argonauci rozpoczyna od tezy Ludwiga Wittgensteina na temat tego, że to, co niewypowiadalne, zawiera się – niewypowiedzianie – w tym, co można wypowiedzieć. Chwilę później powołuje się na Rolanda Barthes’a, który porównywał osobę wypowiadającą słowa „kocham cię” do obrazu statku Argonautów. Mitologiczna łódź zachowała swoją nazwę i tożsamość, mimo tego, że wiele jego części zostało zmienionych. Podobnie zakochany, wyznając po raz kolejny miłość, nadaje tym słowom nowe akcenty, tworząc własny miłosny język. Dla Nelson ta metafora staje się sposobem myślenia o tożsamości – zwłaszcza płciowej – jako czymś dynamicznym, zmiennym, ale i spójnym. Pointując: „[k]onieczna jest czujność wobec wielości możliwych zastosowań, kontekstów i skrzydeł, na których każde słowo może latać. Jak wtedy, gdy szepczesz: >>Jesteś tylko dziurą, która pozwala mi się wypełnić<<. Jak wtedy, gdy mówię >>mąż<<”[4]. Wracając do niewypowiedzianych wciąż podmiociach Herman, myślę o wypowiedzianym w Silesian Gothic wszechświecie, który rozpoczyna się od spotkania z młodą osobą dopiero kształtującą swoją tożsamość: „oto jest dziursko, kanion, mózg nastoletniej dziewczynki. rzeki, które go znaczą, to strugi mcflurry / – słodki ulepek śluzu i krwi” (prolegomena). 


Herman w swojej najnowszej książce podejmuje próbę wyzbycia się zasianych w podmiociach szkodliwych praktyk, konwenansów, odwracając w jakimś sensie proces ujarzmiania. Budulcem tej wyobraźni jest język queerowy, który umyka, wiruje i stawia opór. Gdy Nelson przytoczyła swojej osobie partnerskiej refleksję Barthes’a na temat łodzi Argonautów, będąc przekonana, że w tym momencie jest wyjątkowo romantyczna, Harry odczytuje to jako próbę wycofania się z wcześniejszego wyznania miłości. Filozofka z czasem zrozumiała, że jej gest był jednym i drugim. Podobnie z Davidem Bowiem, który swoją odpowiedzią (z pozoru nie na temat) wyraził więcej niż ktokolwiek mógł założyć. Myślę, że opakowane w różową wstążeczkę wszechświaty z Silesian Gothic, będące raz rzeczywiste, innym razem bliższe uniwersum Ziggiego Sturdusta, oddają wyjątkowo istotę queeru. Poezja ta bywa „dziurskiem”, czekającym na wypełnienie, choć w tym samym momencie staje się wszechogarniającym migoczącym przeżyciem. I to jest właśnie żywy materiał z wyrażania siebie, a my – „empirycznie rzecz ujmując, jesteśmy stworzeni z gwiazd”[5]. Dlaczego więcej o tym nie mówimy? – pyta Nelson. Anouk Herman powiedziało, odsłaniając galaktyki wolności w każdym z nas. 


3. O Ziętku w Silesian Gothic, a także o poetach związanych ze Śląskiem pisała Anna Kałuża, zob. https://www.dwutygodnik.com/artykul/12021-nie-na-miejscu.html [dostęp: 11.08.2025]. 

4. M. Nelson, Argonauci, przeł. K. Gucio, Wołowiec 2020, s. 14.

5. Ibidem, s. 164.

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Redaktor naczelny:
Kamil Kawalec

Redakcja: 
Agnieszka Wolny-Hamkało
Jakub Skurtys
Malwina Hajduk-Kawalec
Andrzej Graul
Piotr Brencz
Kinga Borto

Projekt animacji i strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • YouTube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo-tak.png
logo WIK.png

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

PL_02.png
bottom of page