top of page

Avantura! Rozmowa z Kostasem Georgakopulosem, dyrektorem artystycznym Avant Art Festival

11 minut temu
5 minut(y) czytania


Kamil Kawalec: Naszą rozmowę nazywam avanturą. Co zabawne, przyszło mi do głowy to słowo, jeszcze zanim wiedziałem, że będziemy mieli okazję porozmawiać. O co można się pokłócić przy pracy z muzykami i zespołami z całego świata?


Kostas Georgakopulos: Namawiam nas wszystkich do rozmawiania. Na każdym poziomie: interpersonalnym, społecznym i kulturowym. Natomiast awanturę chętnie wywołamy z wrażliwością i odpowiedzialnością, z konkretną i niepoliczalną emocją. Dla mnie to komentarz do tego, że większość z nas przestała traktować kulturę jako narzędzie do walki z systemem. Dziś kultura sama stała się systemowa, wykorzystywana jako narzędzie władzy w rękach technokratów. Moimi priorytetami są demokracja, sprawiedliwość, równość i otwartość, i chciałbym, żeby stały się również priorytetami kultury. Od 2027 r. w programie AAF będą wyłącznie artyści zaangażowani społecznie, „awanturujący się”. Ale już teraz w line-up’ie edycji 2026 mamy wielu takich artystów i artystek.



KK: Czym się kierujesz przy tworzeniu programu? Jakimi kryteriami się posługujesz? Czy korzystasz z kontaktów środowiskowych?


KG: Jakość, znaczenie, śmiałość, odwaga i pozaobiegowość to dla mnie najistotniejsze kryteria doboru podczas planowania składu festiwalu. Oczywiście z wieloma artystami kontynuujemy raz rozpoczętą współpracę. Zauważ, że wiele nazwisk powtarza się w kolejnych edycjach. W 2026 r. to między innymi: Iggor Cavalera, Elvin Bradhi, Rully Shabarra, Kuba Ziołek, Daniel Szwed czy Kuba Janicki. 


KK: Bo AAF to nie stereotypowy festiwal, a raczej środowisko złożone z ludzi, którzy stawiają muzyce podobne wyzwania. Jak w tej sieci wyglądają kontakty między muzykami, zespołami? Pytam o sytuację kuluarową. Czy backstage jest u was hermetyczny czy otwarty? Czy publiczność ma dostęp do artystów po ich koncertach? 


KG: Nie ukrywam, że dla nas w tej chwili priorytetem jest budowanie naszej tożsamości i charakteru, a co za tym idzie – programu. Kładziemy nacisk na zapraszanie do udziału w festiwalu artystek i artystów, dla których ważne jest zaangażowanie społeczne, podzielających nasze poglądy na zadania oraz rolę kultury i sztuki jako narzędzi zmiany społecznej. Dlatego staramy się rozbudowywać festiwal także o wydarzenia inne niż koncerty. Wydłużymy pobyty artystów w Polsce o spotkania, warsztaty, rezydencje itd. Chcemy wspólnie przypominać o bliskich nam wartościach, jak sądzę niezbędnych nam wszystkim jako obywatelom, ale też po prostu ludziom. Myślę głównie o wspólnotowości, solidarności, egalitaryzmie, progresywizmie, partycypacji, mutualizmie, humanizmie, komunitaryzmie, integracji, inkluzywności, równości, żeby wymienić tylko te najważniejsze. Świetnym przykładem jest ten rok i artyści z Senywa, są u nas ponad 10 dni, pochodzą z Indonezji, która ponad 300 lat cierpiała pod jarzmem holenderskiego kolonializmu.


KK: Nie ukrywam, że moim tegorocznym faworytem jest EarthBall z Kanady. Jak trafiłeś na ich twórczość?



KG: Tak, to jeden z naszych najważniejszych wyborów. Wiesz, codzienne od wielu lat robię research, słucham, oglądam, sprawdzam różne źródła. „Bibliotekę” mam bardzo dużą. Poznałem ich muzykę zanim zdobyli wyróżnienie i drugie miejsce w plebiscycie The Quietus Albums of the Year 2025. Ich muzyka to połączenie wielu elementów, które bardzo lubię, europejskie brzmienia w kanadyjskim wydaniu. No i dają niesamowite koncerty. 


KK: W ostatnim czasie mamy w Polsce chyba coraz więcej okazji do odkrywania krautrocka na nowo. Za przykłady niech posłużą występy Frankie and the Witch Fingers czy Einstürzende Neubauten na OFF Festivalu. Natomiast na Avant Arcie gościć będzie bohater krautrockowej rewolucji – Jean-Hervé Peron, który w wyjątkowym składzie z Hubertem Kostkiewiczem, Pawłem Romańczukiem, Jakubem Majchrzakiem i Andrzejem Załęskim wykona utwory zespołu FAUST w Galerii Toy Piano we Wrocławiu. Jaki potencjał niesie w sobie krautrock? Co można z niego wnieść do współczesnej sceny muzycznej?


zdjęcie z materiałów promocyjnych Avant Art Festival
zdjęcie z materiałów promocyjnych Avant Art Festival

KG: Ha, ha! Widzę, że rzeczywiście EarthBall, który w pewnym sensie reprezentuje new krautrock, przypadł ci do gustu. W moje ocenie krautrock był jednym z najważniejszych trendów w europejskiej kulturze muzycznej, a jak widać wciąż inspiruje kolejnych twórców. Byliśmy na festiwalu Jean-Hervé Peron’a pod Hamburgiem i było wspaniale. Jego występ we Wrocławiu to w bardzo dużym stopniu efekt pracy Adama Moryca i Pawła Romańczuka. Bardzo im dziękuję! 


KK: Oprócz koncertów mocnym krautrockowym akcentem jest też towarzysząca festiwalowi projekcja filmu Romantic Warriors IV – Krautrock (Part 1). Czy krautrockowe konteksty to faktycznie wyróżnik tej edycji?


KG: Nie, po prostu trochę „opakowaliśmy” projekt Peron’a. W programie festiwalu mamy bardzo dużo różnych estetyk. Zależy nam na tym, żeby Avant Art Festival wyróżniały śmiałość i odwaga w programowaniu i ustawieniu obok siebie nawet skrajnie odległych projektów muzycznych. Taka idea przyświeca nam od samego początku, czyli 2008 roku. Wtedy AAF był przedsięwzięciem pionierskim, jeśli chodzi o budowanie tożsamości i prezentacji muzyki i sztuki o takim charakterze w formacie festiwalowym.


KK: Jak oceniasz polską scenę awangardową? Jakie zjawiska twoim zdaniem warto obserwować?


KG: Od czasu pandemii jest dużo, dużo lepiej i ciekawiej. Mogę wymienić tylko kilka projektów (przepraszam tych, o których nie wspominam): Młyn, Rozwód, Tien Lai, Malediwy, Daniel Szwed. To są artyści światowego formatu. 


KK: Festiwal odbywa się w ośmiu miastach: od Berlina po Lublin, przez Dolny Śląsk (Wrocław, Świdnica, Legnica, Jelenia Góra) i Warszawę. W którym momencie pojawił się pomysł na rozszerzenie działalności na poszczególne miasta?


KG: To decyzja, którą podjęliśmy, kiedy doszliśmy do wniosku, że chcemy rozwijać festiwal nie wertykalnie, tylko horyzontalnie. Co to oznacza? Nie interesuje nas w żadnym wypadku i w żadnym stopniu mainstream, nawet trochę awangardowy czy eksperymentalny, czyli festiwal na kilka tysięcy osób. Chcemy docierać do nowej publiczności przez te malutkie nowe edycje w różnych miejscach. 


KK: Czy w przyszłości planujecie włączanie kolejnych miast do festiwalowej sieci?


KG: Trudno powiedzieć. Staramy się animować scenę w miastach, w których już działamy, a jednak dwa lata temu pojawiło się marzenie o edycji Avant Art w Mexico City.


KK: Co się stało z tym marzeniem o Meksyku? 


KG: Spełnia się! Udało się nam zaplanować specjalną edycję w Meksyku, w dniach od 1 do 8 grudnia tego roku. To będzie pierwsza, i już duża, edycja AAF w trzech meksykańskich miastach. Ale głównie w stolicy.


KK: Jak w takim razie budować i wspierać zespoły lokalne? Prowadzicie open calla i dajcie możliwość zgłoszenia się i zagrania podczas festiwalu. Ale czy taka prezentacja jest w szerszej perspektywie wspierająca? 


KG: Nasz pomysł od wielu lat opiera się na upowszechnianiu polskich projektów muzycznych i ściąganiu zagranicznych artystów. Festiwal, w kontekście międzynarodowym, działa jako narzędzie sieciujące, i tak, muzycy występujący na lokalnych scenach w Polsce, mają okazję do zaprezentowania swojej twórczości poza granicami kraju. Można to zobaczyć choćby po tegorocznych działaniach w Berlinie i w Meksyku, gdzie powstanie w sumie 12 nowych projektów. Jako Avant Art Festival angażujemy się w budowanie międzynarodowej społeczności muzyków, umożliwiamy polskim wykonawcom zaistnienie na scenach zagranicznych. AAF to okazja do eksportowania polskiej muzyki i budowania rozpoznawalności rodzimych wykonawców. 



KK: Jaka jest misja Avant Artu? Co rozpala w tobie i całym zespole programowym iskrę do działania?


KG: Działania i aktywności społeczne w obszarze kultury i sztuki rozumianej jako metoda i narzędzie protestu. No i oczywiście miłość i fascynacja sceną krajów globalnego południa, sztuką z Indonezji, Ugandy czy Meksyku. 


KK: Trzy najbardziej elektryzujące momenty tegorocznej edycji AAF to?


KG: Nie potrafię wyróżnić tylko trzech. Wszystko razem i każdy projekt z osobna jest dla nas ważny. Czy to Osmium, projekt Hildur Guðnadóttir zdobywczyni Oscara, czy Krallice, o których starałem się od 8 lat, Senyawa czy Everything is Psychedelic, nowy psycho hip hop z UK, gwiazdy z The Necks czy Tim Dahl, Elvin Brandhi, która jest u nas po raz piąty, niesamowicie utalentowany Thomas Mahmoud, słynny Iggor Cavalera, niesamowity Tien Lai. WSZYSTKO jest piękne i ważne. Zapraszam serdecznie 


 Wszystkie wydarzenia znajdziesz na stronie: avantart.pl/2026

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo
bottom of page