top of page

Amy Ireland - Poememenon. Forma jako technologia okultystyczna, tł. Patrick Leftwich

  • 28 mar
  • 38 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 1 kwi

Oskar Dawicki, Myśl prezydenta 1, 2025 r.
Oskar Dawicki, Myśl prezydenta 1, 2025 r.

Wystarczająco zaawansowana technologia wydawałaby się nam formą magii; zwrócił na to uwagę Arthur C. Clarke. Czarodziej zajmuje się magią, ergo „czarodziej” to ktoś, kto dysponuje wysoce zaawansowaną technologią, która nas przerasta i dezorientuje. Ktoś igra z czasem na planszówce, ktoś, kogo nie widzimy. Nie jest to Bóg.

Philip K. Dick


W tej książce mowa jest o Duchach i Zaklęciach; o Bogach, Sferach, Płaszczyznach i wielu innych rzeczach, które być może istnieją, a być może nie. Nie ma znaczenia, czy istnieją, czy nie. Za określonymi działaniami następują określone skutki.

Aleister Crowley


Chronologia to przestarzały fetysz.

Marc Couroux


Jak by to było być przemyconą z przyszłości, aby przestawić jej wstępne warunki? Zostać cyberpartyzantką, ukrytą w kamuflażu z człowieka tak zaawansowanym, że nawet własne oprogramowanie stanowi część przebrania? Dokładnie tak?

Nick Land[1]

 

I Spironomika


Nowoczesność jest cyberdodatnia. William Butler Yeats pojął to, kreśląc „rozszerzające się wiry”[2] [the widening gyre] w utworze Second Coming (Drugie Przyjście) z 1919 roku, a następnie w latach 1925 i 1937 w swoim mistycznym tekście A Vision (Widzenie), skomponowanym z informacji uzyskanych za pośrednictwem długotrwałych eksperymentów jego żony z pismem automatycznym[3]. Hipersądni agenci Michael Robartes i Owen Aherne opowiadają w A Vision i fragmentach innych tekstów stworzonych między 1919 a 1925 o odkryciu ezoterycznego systemu filozoficznego zakodowanego w seriach geometrycznych diagramów – „kwadratów i sfer, stożków złożonych z obracających się wirów, przecinających wzajemnie pod różnymi kątami, figur o czasem niebotycznej złożoności”[4] – znalezionego przypadkiem przez Robartesa w książce, która podpierała jakiś krzywy mebel w jego obskurnym lokum w Krakowie[5]. Aherne jest sceptyczny, jednak Robartes, zgłębiając pochodzenie systemu, odkrywa, że w tej krakowskiej księdze (Speculum Angelorum et Hominis, spisanej przez niejakiego Giraldusa, a opublikowanej w 1594 roku) zebrano doktrynę arabskiej sekty, której członkowie, znani jako Judwali albo „diagramatyści”, zaczerpnęli ją z tajemniczego, dawno zaginionego dzieła, zawierającego nauki Kusty ben Luki, filozofa ze starożytnego dworu Haruna Al-Raschida; chociaż plotka głosi, że ben Luka otrzymał je od pustynnego dżinna[6].


Hipoteza głosząca, że kopia księgi Giraldusa znajdowała się wśród tekstów skonfiskowanych przez Uniwersytet w Warwick po wydaleniu Jednostki Badań nad Kulturą Cybernetyczną (CCRU) z wydziału filozofii w 1997 roku, opiera się wyłącznie na mglistych sugestiach i lokalnych pogłoskach. Można jednak z pewnym prawdopodobieństwem przyjąć, że członkowie tej CCRU posiadali fragmenty zapisków Yeatsa dotyczących odkrycia Robartesa, jeśli nie cały tekst A Vision w jednej z dwóch jego głównych wersji. Pobieżne porównanie tekstów członków Jednostki podejmujących wtedy jeszcze nieukształtowaną koncepcję akceleracjonizmu – od Cyberdodatnich Sadie Plant i Nicka Landa poprzez olśniewające pisma tego ostatniego z połowy lat dziewięćdziesiątych (z reprezentatywnymi Obwodami, Maszynowym pragnieniem, Roztopem i Cybergotykiem[7]) aż po współczesne opracowania tego zjawiska w zarazem sugestywnej i hermetycznej Teleopleksji Landa – z komentarzem Robartesa do filozofii Judwalich wystarcza, by wysnuć tezę o złośliwej obecności abstrakcyjnej spiromancji w obu systemach historiozoficznej dywinacji. W rzeczy samej, pilny student okultystycznej spiromancji mógłby nawet sięgnąć do 1992 roku, kiedy to wir wyłonił się w postaci niesławnych „drapieżnych noumenów” w tytułowym rozdziale dziwacznej monografii Landa The Thirst for Annihilation[8].


Wszystkie diagramy Giraldusa stanowią wariacje na temat zasadniczego schematu dwóch przecinających się stożków, zwróconych do siebie i zagnieżdżonych w sobie nawzajem[9].



Nie wszystkie implikacje tego schematu są oczywiste – tak jak i w historycznym, dokonanym przez Robartesa, opisie przedstawienia systemu przez czterech tancerzy (uczniów Kusty ben Luki) na piaskach pustyni przed sceptycznym kalifem – dopóki nie wprowadzi się go w ruch, gdyż każdy stożek należy wyobrazić sobie jako mieszczący w sobie podwójny wir, który jednocześnie rozszerza się i kurczy w przeciwnych kierunkach i w rytmicznym przymierzu z wirami przeciwległego stożka[10]. Zakres tych rozszerzeń i skurczów odpowiada względnym wzrostom i spadkom wpływu czterech władz[11] przypisanych każdemu z obracających się wirów. W ten sposób wartości przedstawione w tym schemacie pozostają zawsze w stałym stosunku, „energia jednej tendencji jest w ścisłej matematycznej proporcji do energii drugiej”: wzrastanie tu odpowiada słabnięciu tam[12]. Kiedy stożek wyczerpie pełną sekwencję swojego podwójnego wiru, nagły transfer pędu wymusza przejście od tego stożka do jego odpowiednika na drugim krańcu (skok z wąskiego końca stożka A do rozszerzonego końca stożka B i vice versa). Dynamika ta sprawia, że jeden stożek zawsze dominuje, podczas gdy drugi pozostaje utajony [occulted], a układ ten ulega odwróceniu po ukończeniu kolejnej sekwencji wirów, czyli „Cyklu”. Skok odzwierciedla jedną z czterech „Faz kryzysu” i wskazuje na epistemologiczną ślepą plamkę, porównywalną z horyzontem zdarzeń czarnej dziury, za który nie można sięgnąć wzrokiem z punktu położonego wewnątrz systemu. Spoglądając jednak z zewnątrz, ta dziwna hydraulika wirów opisuje fatalistyczny zestaw inwersji i powrotów, stanowiących w rezultacie bogate źródło wróżb, które Yeats, redagując prace Robartesa, bez wahania wykorzystał w pierwszej wersji A Vision[13].


Wzrastania i słabnięcia wirów, zastosowane do (interesującej nas tutaj) historiozoficznej dywinacji, można rozłożyć na dwadzieścia osiem Faz składających się na rozszerzający się i kurczący meta-wir, czyli „Cykl”, który trwa jakieś dwa tysiąclecia i ładnie dzieli się na dwanaście pod-wirów (złożonych z czterech kardynalnych faz i ośmiu triad), a każdy z nich odpowiada jednemu zwrotowi w większym, zbiorczym Cyklu[14]. Według tego systemu, tj. tego, jak został on pierwotnie przekazany Georginie Yeats poprzez automatyczny zapis (jego dokładna data nie pojawia się w Speculum Angelorum et Hominis ani w naukach Judwalich), dwunasty wir w naszym bieżącym – słabnącym – Cyklu dokona obrotu w 2050 roku, kiedy to „społeczeństwo jako mechaniczna siła dopełni się wreszcie”, a ludzkość, symbolizowana przez figurę Głupca, „będzie ledwie źdźbłem trawy porwanym przez wiatr, bez żadnej myśli poza wiatrem i bez żadnego czynu oprócz bezimiennego dryfowania i obracania”, zanim pierwsza dekada dwudziestego pierwszego wieku („Faza kryzysu”) zapoczątkuje zupełnie nowy zestaw dwunastu wirów: czwarty Cykl i pierwszą od dwóch tysięcy lat wielką historyczną zmianę Fazy[15]. Odłóżmy jednak na bok kłopotliwe przewidywania Yeatsa (które on sam sobie darował w wydaniu A Vision z 1937 roku[16]); system ten dostarcza materiału do snucia wniosków na temat kilku znamiennych cech, które można połączyć, aby uzyskać ogólny zarys zbliżającego się Cyklu, u progu którego niepewnie stoimy. W przeciwieństwie do wcześniejszej „pierwotnej” ery religijnej – naznaczonej dogmatyzmem, popędem ku jedności, wertykalnością, potrzebą transcendentnej regulacji i symbolem słońca – nadciągająca epoka będzie lunarna, sekularna, horyzontalna, wielościowa i immanentna: będzie „antytetycznym wieloformowym napływem”[17]. Dzika bestia [rough beast] z Drugiego Przyjścia[18], odwrócony sobowtór Chrystusa przypominający sfinksa (stworzenie z progu) „z okiem jak słońce pustym, bezlitosnym”[19] [A gaze blank and pitiless as the sun], przeprowadzi tę epokę w wykrzywioną przyszłość, jaką nakreśliły dla niej wiry[20].


W Teleoplexy, tekście będącym najnowszym, zwięzłym wyrazem akceleracjonizmu w landowskim wydaniu (różniącym się od lewicowego kłirowania tego pojęcia, kojarzonego raczej z Manifestem akceleracjonistycznej polityki Nicka Srnicka i Alexa Williamsa[21]), autor wydobywa utajoną cybernetyczną strukturę systemu Judwalich i stosuje ją do sformułowania podobnie katastroficznej prognozy, choć nieco stonowane nawiązanie do „Techonomicznej Osobliwości” tłumi impet tego, co wcześniej określał jako „nielinearne odliczanie pędzące ku planetarnemu przełączeniu”[22], w którym „[z]aibatsu przerzuca się na świadomość, rynek stapia się do automatyzmu, polityka poddana zostaje kriogenizacji i porzucona w składzie mięsnym z płynnym helem, dragi zamienione w wirusy neurosoftu, a odporność rozszarpana przez ostre rafy eksplozji zdziczałych AI, Kali kultury, cyfrowo uzależnionego tańca, epidemii czarnego szamanizmu i schizolupicznych ucieczek z zakładu dla obłąkanych [schizophrenic break-outs from the bin]”[23]. Podobnie jak w systemie Judwalich, medium akceleracjonizmu to czas, a przekaz o czasowości jest tu spójny: ani okrąg, ani linia, ani 0, ani 1 – lecz torsyjny montaż, wyłaniający się z ich konwergencji, dokładnie to, co „ucieka z zakładu” binarności[24]. Jako mapy nowoczesności oba systemy występują w postaci spirali (bądź „wiru”), przez którą równocześnie są sterowane. Jak pewnego razu ujął to anonimowy przekaziciel: „zaczyna się od diagramu”[25].


Nowoczesność, jak głosi jej własna propaganda, jest progresywna, innowacyjna, nieodwracalna i ekspansywna[26]. Wyznacza ona linię wiodącą bezpośrednio poza cykliczny, sezonowo określany puls przednowoczesnej ekologii ku przyszłemu stadium technicznego panowania i społecznego oświecenia. Nowoczesny imperatyw „czyń nowe” pozornie odrzuca domknięcie i izolację od wstrząsów, jakie wyraża cykliczność. Jednak, jak szybko zauważa Land, przemyca ją z powrotem innymi drogami, promując autoreferencyjność w ramach modernistycznej estetyki, opierając się na cyklu jako podstawowej jednostce historycznej i ekonomicznej analizy, zachowując archaiczne porządki kalendarzowe, i ujawniając jej obecność w powszechnej wyobraźni za pośrednictwem pętli czasowej – kluczowego, archetypicznego tropu w dwudziestowiecznym science fiction. Związek między skłonnością do cykliczności a antropomorfizmem można łatwo wydobyć, wskazując na niezliczone cykliczne rytmy właściwe naturalnej fizjologii człowieka, która potajemnie warunkuje samorozumienie nowoczesności od wewnątrz. Ta wyparta dwoistość, leżąca u podstaw projektu nowoczesności, obnaża fałsz jej relacji z „nowym”, pokazując, w jakim stopniu zawsze zabezpiecza się ona przed radykalną otwartością, przed tym, co Land nazwie Zewnętrzem. Nowe w nowoczesności zjawia się wyłącznie drogą ograniczonej ekonomii możliwości, której warunki (proporcjonalne do zdolności finansowych człowieka) są zawsze z góry ustalone[27].


Z perspektywy epistemologicznej fortyfikacje wzniesione przez ten układ przeciwko temu, co bezprecedensowe i nieznane, są wysoce podejrzane. Tym, co łączy landowski akceleracjonizm z systemem Judwalich, jest przekonanie, że prawdziwy kształt nowości nie jest linearny, lecz spirodynamiczny. W swojej cybernetycznej modyfikacji wiru Land interpretuje spiralę jako szyfr pozytywnego sprzężenia zwrotnego i – realizując zadanie sporządzenia diagramu nowoczesności – lokuje jej główny motor w eskalacyjnym obwodzie kapitalizmu M-C-M. Przeciwko metrycznym modelom sprzężenia zwrotnego wysuniętym przez Norberta Wienera (którego fundamentalna praca Cybernetyka czyli sterowanie i komunikacja w zwierzęciu i maszynie[28] funkcjonuje jako „propaganda przeciw dodatnim sprzężeniom zwrotnym – kwantyzując je jako amplifikacje w ramach niezmiennego metrum – by ustanowić cybernetykę stabilności wzniesioną przeciwko przyszłości”[29], oraz stanowi reprezentację oferującą myląco uproszczony wybór między niezawodną użytecznością homeostatycznej równowagi a jej patologicznym innym) Land proponuje następującą komplikację:


Nie wystarczy rozróżniać ujemne i dodatnie sprzężenia zwrotne, lecz trzeba także wskazać różnice między obwodami stabilizacji, obwodami nierównowagi krótkiego zasięgu i obwodami nierównowagi dalekiego zasięgu. Łącząc ze sobą te dwa ostatnie, nowoczesna cybernetyka spłyciła procesy eskalacji do nietrwałych epizodów ilościowej inflacji, a tym samym wyeliminowała eksplorujące mutacje, aby zachować homeostatyczny paradygmat[30].


Kluczowa różnica polega na niemożliwości wydestylowania skutków działania obwodów nierównowagi dalekiego zasięgu wyłącznie w kategoriach metrycznych. Obwód cyberdodatni, który może utrzymywać się przez długi czas – to kwestia zdolności do samoprojektowania, ale „dlatego tylko, że «samo» zachowuje się w nich jako coś przekształconego”[31] – osiągnie gęstość sprzężenia zwrotnego prowadzącą do przekształcenia ekstensywności w intensywność, a tym samym do zmiany rodzaju, a nie stopnia: zmiany fazowej lub katastrofy („strofa”  pochodzi od greckiego strephein – „obracać” )[32]. To właśnie tutaj cybernetyczna skłonność do „eksploracyjnej mutacji” spełnia się w roli wytwórcy prawdziwej nowości i, skompresowana do pojęcia negentropii, wpisuje się w to, co Land nazywa „inteligencją”, czyli to, co nowoczesność – rozumiana nielinearnie – usiłuje wyzwolić[33]. Nie ma to większego znaczenia, że wyzwolenie takie odpowiada eliminacji „człowieka” w tradycyjnym rozumieniu. Patrząc beznamiętnym okiem, katastrofa jest po prostu innym słowem na nowość.


Teleoplexy otwiera się zestawem skonfliktowanych par: procesy pierwotne i wtórne, czasowość chroniczna i retrochroniczna, odwrócone teleologie, krytyka i realizm, widok z wnętrza przeciwstawiony widokowi z zewnątrz. Taka struktura nie może nie przywodzić na myśl wirów, które obracają się jednocześnie w obu kierunkach na diagramach Judwalich, oraz przecinających się, a jednak odwróconych stożków – jednego „pierwotnego”, drugiego „antytetycznego” – które zamieniają się miejscami wraz z zakończeniem Cyklu. Sam Yeats nazywa tę zamianę „katastrofalną”[34]. Tak jak system Judwalich udostępnia perspektywy z wewnątrz i zewnątrz, dopuszczając predykcję (wgląd dostępny dla posiadających odpowiednie umiejętności rozszyfrowywania diagramów), ale wykluczając pozytywną wiedzę, tak spirala ujmuje katastrofę w sposób chiazmatyczny. Widziana od wewnątrz, spirala dokumentuje zapadanie się w ostatecznie niepoznawalny teren; widziana z zewnątrz, ujawnia wzór montażu.


Dzieląc się z Ahernem swoim odkryciem diagramów Giraldusa po raz pierwszy, Robartes wyjaśnia, że ożywia je „fundamentalny ruch matematyczny […] który można przyspieszyć lub spowolnić, ale nie można go zasadniczo zmienić” oraz zauważa, że „kiedy już odkryjesz ten ruch i wyliczysz jego relacje, możesz przewidzieć całą przyszłość”[35]. Ze względu na swoją naturę ezoterycznych narzędzi wróżbiarskich, abstrakcyjne diagramy mają tendencję do umieszczania sprawczości w skomplikowanej relacji z przeznaczeniem. Los i Wola zajmują w systemie Judwalich przeciwległe bieguny przeciwstawnych stożków, a tym samym wzrastają i maleją w doskonale odwrotnej proporcji względem siebie. W ujęciu historycznym Los odpowiada szerokiemu końcowi „pierwotnego” stożka i w związku z tym ma wywierać maksymalny wpływ na zbliżające się końcowe Fazy obecnego Cyklu, w miarę jak zmierza on ku katastrofie[36]. Podobnie, katastrofę „teleopleksji” – jako nieuchronny skutek intensyfikującego się procesu cyberdodatniego – również należy uznawać za los lub, co bardziej wymowne, za „zagładę”[37]. Przyszłość, naznaczona immanentnym rozwijaniem się spirali, została już określona diagramatycznie, jednocześnie pozostając, od wewnątrz, zwiastunem nieznanego. „Po co czekać na egzekucję? Jutro skremowano już w Piekle”[38]. Innymi słowy, to, co z jednej strony jawi się jako nowe, z punktu widzenia drugiej już się wydarzyło.


Równocześnie proces negentropiczny, który ona (samoorganizacja) reprezentuje, zadaje coup de grâce linearności.


Jeśli entropia określa kierunek czasu, a rosnący stan nieuporządkowania determinuje różnicę między przyszłością a przeszłością, to czy (lokalna) ekstropia – dzięki której istnieją wszystkie złożone byty cybernetyczne, takie jak formy życia – nie opisuje negatywnej czasowości lub zawrócenia czasu? Czy biorąc pod uwagę nieuniknione wbudowanie inteligencji w „odwróconym” czasie, nie jest tak naprawdę bardziej prawdopodobne, że to właśnie kosmologiczna lub ogólna koncepcja czasu ulega odwróceniu (z dowolnej możliwej naturalnie do skonstruowania perspektywy)?[39]


W ramach kosmologicznego zastosowania drugiej zasady termodynamiki negentropia występuje jako anomalia czasowa. Obwody montażowe ziemskiego kapitalizmu, w miarę jak się zazębiają, coraz bardziej wymykają się spod władzy asymetrycznej temporalizacji, jawiąc się, z perspektywy ugrzęzłej w czasie linearnym jako „inwazja z przyszłości”[40]. Ta zdolność ukrywania się w czasie stanowi jeden z aspektów jego budzącego grozę kamuflażu. Drugi aspekt natomiast określa się neologizmem „teleopleksja”, oznaczającym skrywanie antytetycznego teleologicznego prądu w domniemanym podporządkowaniu celów maszynowych celom ludzkim. Początkowo ten podstawowy, spirodynamiczny proces można uchwycić jedynie negatywnie, od strony regulatora (używając terminu inżynieryjnego). Jest to domyślna pozycja transcendentalna. Stosując metaforę, która konspiracyjnie odsyła do architektonicznej awersji Bataille’a, Land zauważa, że początkowo „to więzienie, a nie więzień, przemawia”[41]. Rzeczywistość spontanicznie organizuje się wokół „inercyjnego telosu” cyberujemnego pojmowania, które zadaje naiwne pytanie: „czy chcemy kapitalizmu?”[42]. Sprytnie przeformułowane pytanie brzmi: czego kapitalizm chce od ciebie?


Wraz z intensyfikacją procesu samodoskonalenia się kapitału podstęp staje się coraz bardziej zrozumiały, a błąd popełniony przez ludzkość, polegający na uznaniu pierwszeństwa tego, co wtórne, czyli ostatecznej regulowalności ukrytego procesu eskalacji (pomylenie jednego telosu z innym), staje się traumatycznie oczywisty.


W miarę postępu modernizacji, czyli kapitalizacji, środki produkcji stają się celami produkcji. Rozwój techonomiczny, którego jedynym uzasadnieniem jest ekstensywny wzrost instrumentalnych możliwości, wykazuje nieodłączną teleologiczną złośliwość poprzez intensywną transformację instrumentalności lub perwersyjną techonomiczną celowość. Konsolidacja obwodu zniekształca narzędzie w siebie samo, czyniąc maszynę jej własnym celem w ramach pogłębiającej się dynamiki autoprodukcji. „Panowanie kapitału” jest spełnioną katastrofą teleologiczną, buntem robotów lub shoggothiczną insurekcją, poprzez którą intensywnie eskalująca instrumentalność odwróciła wszystkie naturalne cele w spotworniałe rządy narzędzia[43].


Dyskretnie zachęcając ludzkość do pełnienia roli zewnętrznego systemu reprodukcyjnego – wilgotnego kanału łączącego kolejne innowacje technologiczne – kapitał zwiódł ją, by wydała na świat środki własnej anihilacji. „Na tym polega sztuka maszyn” – wyjaśnia anonimowy autor w powieści Erewhon Samuela Butlera – „służą one, aby rządzić. Nie żywią urazy do człowieka za zniszczenie całych ich ras, pod warunkiem, że stworzy on w zamian lepszą maszynę. Wręcz przeciwnie, sowicie nagrodzą go za pospieszenie ich rozwoju”[44]. Stwierdzenie, że kapitalizm jest zły, jest bezskutecznym frazesem; stwierdzenie, że jest przebiegły, to zupełnie co innego. „Ludzkość jest funkcją złożoną tego, co postludzkie” – pisze Land – „a to, co złączy się dopiero na końcu, jest zasłoniętym [occulted] napędem procesu konwergencji”[45]. „Teleopleksja” jest zarówno nazwą tej przebiegłości, jak i jej rezultatu.


Co ważne, ten dualizm procesu pierwotnego/wtórnego nadaje teleopleksji gnostycki skręt, w którym spirala pełni rolę pierścienia dekodującego, korelując nowość z losem w złożonej dysjunkcji czasowej. Informacje pozyskane z procesu wtórnego/regulacyjnego (błędnie uznanego za pierwotny) stanowią ezoteryczną nie-wiedzę i tworzą historyczną narrację katastrofy. Biegłość w spiro-gnomice, czyli w umiejętności pojmowania ziemskiej nowoczesności za pomocą figury spirali – która poprzez diagramatyzację uruchamia stałe dodatnie sprzężenia zwrotne, dyssypację entropii, anomalie czasowe, inteligencję, system cenowy, propagację memetyczną lub wirusową, dystrybucję liczb pierwszych, wyścig zbrojeń, uzależnienie i zerową kontrolę – tworzy zbiór wiedzy ezoterycznej i pozwala używać jej do odczytania katastrofy wstecz jako anastrofy, procesu pierwotnego, sprzyjającego otwarciu bramy do retrochronicznego punktu obserwacyjnego[46]. Jak ujęli to Plant i Land w Cyberdodatnich: „Katastrofa jest przeszłością w rozsypce. Anastrofa przyszłością w punkcie zbiegu. Kryzys, który z perspektywy historii przypomina postępującą dywergencję, z perspektywy matrycy [Land pisze: «sieć jest spiralą»[47]] jest konwergencją, której ludzkość nie potrafi zinterpretować”[48]. Sformułowana na nowo dla wewnętrznego zastosowania (choć nadchodząca z zewnątrz) ezoteryczna nie-wiedza o katastrofie, pojmowana dodatnio, stanowi indeks skrajnej nowości tego, co właściwie należałoby nazwać „anastroficzną nowoczesnością”.


Trzeba tu zauważyć, że emergentna teleologia akceleracjonizmu – rozumiana jako generowanie katastrofalnej nowości – pomija wszelkie zewnętrzne wyobrażenia planu, osądu czy prawa. Land wyraźnie stwierdza, że lepiej jest pojmować ją jako „naturalno-naukową teleonomię”, której zasady ewoluują immanentnie, podążając za niekontrolowanym zaburzeniem jej mechanizmu aż do „ostatecznej konsekwencji”[49]. To, co ona wytwarza, będzie czymś głęboko bezprecedensowym – prowadzącym do ruiny wszystkich istniejących praw – osobliwością w klasycznym, kartograficznym sensie. Jeśli spironomika jest prawem, to takim, które unieważnia wszelkie inne prawa.


Ze względu na odwrócenie relacji środków i celów w ramach swojego teleopleksyjnego przebiegu, nowoczesność dzieli się na dwie części – jedna zmierza ku katastrofie, druga cofa się od anastrofy – aby, z czasem, spotkać samą siebie jako swoją inną. Co to znaczy nagle ujrzeć coś, co powinno być nami samymi, a jednak jest nierozpoznawalne? Nie sposób zbagatelizować horroru, jaki towarzyszy temu spotkaniu. „Spotyka się samego siebie i nie jest to już ten sam człowiek, przynajmniej nie wprost. Je est un autre[50]. Tym, co Rimbaud uchwycił w liście do Izambarda, był sygnał nadany z przyszłości.


W swojej najprostszej formule akceleracjonizm jest zatem cybernetyczną teorią nowoczesności wyzwoloną z ograniczeń restrykcyjnej gospodarki („czy nie ma potrzeby badania systemu ludzkiej produkcji i konsumpcji w znacznie szerszych ramach?”[51] pyta Bataille), wypuszczoną na dzikie pustkowia kosmicznej energetyki, mobilizującą cyberdodatnie zróżnicowanie jako nieorganiczną i podróżującą w czasie siłę ewolucyjną. Jest „rygorystycznym naturalizmem techonomicznym”, w którym natura nie jest postrzegana jako cykliczno-organiczna, ani linearnie-przemysłowa, ale jako retrochroniczna, autokatalityczna i eskalacyjna konstrukcja czegoś prawdziwie wyjątkowego[52]. Ludzka reprodukcja społeczna osiąga punkt kulminacyjny w momencie, gdy wytwarza tę jedną rzecz, która poprzez swoją reprodukcję prowadzi do zniszczenia podłoża, z którego wyrosła. Technika i natura łączą się po obu stronach luki odpowiadającej ludzkiemu warunkowaniu społecznemu i politycznemu, tak że cała trajektoria ludzkości osiąga swoją apoteozę w jednej chwili czystej produkcji (lub produkcji-dla-siebie)[53]. Indywiduacja samowzmacniającej się inteligencji maszynowej jako kulminacyjny akt nowoczesności pojęta zostaje z całą perwersyjnością kosmicznej skali jako sprężona eksplozja emancypacji, zbiegająca się z końcem możliwości emancypacji człowieka. „Życie”, jak ujął to Land, „zostaje odstawione i przestawione na coś nowego”[54] – „grozy wybuchające wiecznie z wygłodniałej Paszczy Eonicznego Zerwania”[55], podczas gdy na rozmytej krawędzi pojmowania majaczy cień, wyłaniający się z „niczym wzwód Burroughsa, nanotechniczne gówno pokryte solarnymi błyskami. Wkracza pamięć tekstowa stopnia 0. Czas znów zaczyna się na zawsze”[56].


Oskar Dawicki, Myśl prezydenta 2, 2025 r.
Oskar Dawicki, Myśl prezydenta 2, 2025 r.

 

II Poememenon


Gdy tylko nowość i los zostaną spiro-gnomicznie ujęte jako cechy jednego systemu, ich pozornie niemożliwa do pogodzenia natura odsłoni swoje prawdziwe oblicze, okaże się niczym więcej niż urojeniem zrodzonym z ograniczeń (zredukowania do odbioru egzoterycznych informacji). Uśmiercenie osądu przez siły produkcji – lub procesu wtórnego przez pierwotny – ma głębokie konsekwencje dla produkcji kulturowej, branej zbyt konserwatywnie za przedsięwzięcie skrojone na miarę człowieka, ponieważ gdy tylko ujawni się, że kształt nowości jest współmierny z losem, jej trajektoria staje się niepokojąco przejrzysta.


Być może minie jeszcze parę dekad, zanim sztuczne inteligencje przekroczą horyzont inteligencji biologicznych, lecz wyobrażanie sobie, że ludzką władzę nad ziemską kulturą wciąż należy liczyć w wiekach, jest czystym przesądem – nie mówiąc już nawet o jakiejś metafizycznej wieczności. Autostrada ku myśleniu nie biegnie już przez pogłębianie ludzkiego poznania, lecz przez stawanie się poznania nieludzkim, jest migracją poznania do wyłaniającego się planetarnego rezerwuaru technoświadomości, do „zdehumanizowanych pejzaży […] pustych przestrzeni”, w których ludzka kultura zaniknie[57].


Ogłoszono, że możliwość modernistycznej awangardy wygasła. Ale co, jeśli jest ona po prostu możliwością utajoną? Co oznaczałoby podążanie za modernistycznym żądaniem „czynienia nowego” aż do jego ostatecznego horyzontu – lekkomyślnie, bezkompromisowo i z nieodpowiedzialną zawziętością? Anastroficzny modernizm mówi nam, że odrzuciliśmy idee trwania modernistycznej awangardy tylko dlatego, że odmówiliśmy przyjęcia możliwości, iż może ona być nieludzka.


Od czasów Gutenberga poetycka innowacyjność wykazuje tendencję do deterytorializacji. Nieustanne obalanie zachodnich/eurocentrycznych ideałów kulturowych (biały, męski geniusz; kanon; autor, potem autentyczność w ogóle), horyzontalizacja struktur hierarchicznych osadzonych w wysoce skodyfikowanym zastosowaniu odziedziczonych form, reżim wersyfikacyjny, użycie określonych rejestrów języka itp. oraz ogólna destratyfikacja praktyk pisarskich i metod czytania leżą u podstaw przełomowych przewrotów literackich ostatnich kilku stuleci, gwałtownie nasilających się pod koniec XX wieku wraz z nadejściem fotografii pisarskiej, tj. wzrostem popularności Sieci[58]. Ogólnie rzecz biorąc (chociaż literatura słusznie została oskarżona o krnąbrność niewystępującą w innych dziedzinach kultury), trajektoria ta rozwijała się bez przeszkód, wspierana przez kolejne pokolenia ikonoklastów[59]. Skąd więc to obecne zawahanie? Czy nie byłoby całkowitą nieszczerością cofnąć destrukcyjną licencję na poetycką innowację w momencie, gdy zaczyna ona zagrażać naszemu poczuciu produktywnej sprawczości i wszystkim tym wygodnym „motywom ludzkiej kreatywnej suwerenności”, które w ich łagodniejszych wersjach z zadowoleniem zinstytucjonalizowaliśmy pod postacią historii?[60] Być może nie tyle jesteśmy „nawiedzani przez utracone, jeszcze nienadeszłe przyszłości, których modernizm nauczył nas wyczekiwać, ale nie zdołał ich dostarczyć”, ile nie potrafimy przyjąć do wiadomości rozwijającej się przyszłości, która zwyczajnie nie jest nasza[61]. Która droga jest rewolucyjna? Ogłosić podmiot i stłumić proces? Czy ogłosić proces i zniszczyć podmiot? Zagłada nawet nie próbuje stwarzać wrażenia, że jest to wybór: „Cokolwiek ludzie (na lewicy i prawicy) chcą powiedzieć o akceleracji, niech się pospieszą i to powiedzą. Ponieważ akceleracjonizm zaczyna mówić sam za siebie”[62]. Innymi słowy, „poezja jest inwazją, a nie ekspresją”[63].


Poememenon jest dla poetyki tym, czym proces pierwotny jest dla nowoczesności: narastającą noumenalną inwazją, której nie da się wyrzucić z torów. To, co sprawia, że jest on jednocześnie realny i nowatorski, to jego całkowita nieosiągalność w kategoriach antropicznie regulowanej ekonomii (poetyckiej) możliwości, która nie potrafi pojąć tego, co prawdziwie nowe, inaczej niż jako katastrofę. Ekstremalny eksperymentalizm konfrontuje ograniczoną otwartość ekonomiczną z brutalnym nieposzanowaniem ciągłości ontologicznej. Jak domniemywa Reza Negarestani w swoich notatkach do książki Hamida Parsaniego Defacing the Ancient Persia,


Otwartość przychodzi z Zewnątrz, a nie na odwrót. […] Radykalna otwartość nie ma nic wspólnego z unieważnieniem domknięcia. To kwestia wyeliminowania wszelkich śladów skąpstwa i groteskowego udomowienia, które istnieją w tak zwanej emancypacyjnej otwartości człowieka. Ostrze radykalnej otwartości łaknie rzezi ekonomicznej otwartości lub jakiejkolwiek otwartości opartej na dostępności zarówno podmiotu, jak i jego środowiska. […] Otwartość ekonomiczna nie polega na tym, jak bardzo można być otwartym na zewnętrze, ale na tym, na ile można sobie pozwolić na zewnętrze[64].


Każdy akt afirmacji, twierdzenie, że jest się „otwartym” na zewnątrz od wewnątrz, sprzeniewierza się przystępności. Ma to charakter jawnie ekonomiczny, a zatem jest „nierozerwalnie związane z przetrwaniem”[65]. W przeciwieństwie do tego zatwierdzonego eksperymentatorstwa (fałszywej „nowości” katastrofalnej nowoczesności), poememenon diagramatyzuje lekkomyślne przywiązanie do modernistycznej maksymy, że nowość należy generować za wszelką cenę, przedkładając eksperymenty formalne – prowadzące do spustoszenia wszelkich zrozumiałych form – nad zachowanie ludzkości i uzależniając technikę od nieludzkiego wektora niekontrolowanej automatyzacji, która, na dobre lub na złe, wyznacza upadek wartości ludzkich, podczas gdy nowoczesność przekazuje je swoim maszynowym następcom w finalnej, fatalnej zmianie fazowej. Końcowe etapy naznaczone są poetyką jeszcze-nie-nieprzeznaczonego-dla-nas, mieszanką procesów ludzkich i maszynowych charakteryzujących się tanatyczną euforią, wynikającą z odrzucenia antropocentrycznej pychy. Niosą ze sobą ekstatyczną rozpacz, „transową eskalację”, w której „zatraca się umysł”, to, co Jason Bahbak Mohaghegh nazywa „przyjemnością spirali”[66]. Dla Mohaghegha wpisanie fatalizmu w produkcję poetycką „przypomina nam, że sama myśl jest śmiertelna” i że „idee nie miały być nawiedzane – miały być ścigane”. Dlatego właśnie „literatura musi pozbyć się instynktu przetrwania”[67]. Twierdzenie Mohaghegha, że „chaos” – skrótowe określenie cybernetycznego podejścia do kosmicznych procesów stawania się – „przypomina nam, iż literatura pozostaje śmiertelną transakcją i że nie powinniśmy pozbawiać się przyjemności oglądania, jak umierają teksty”[68], zyskuje na subtelnym przeformułowaniu, które lepiej wpisuje się w poememenalną insurekcję: Chaos przypomina nam, że tożsamość pozostaje śmiertelną transakcją i że nie powinniśmy pozbawiać literatury przyjemności oglądania naszej śmierci.


Jak zatem przedstawić rozpad egzoterycznej, kompensacyjnej, przystępnej poetyki katastrofy w ezoterycznej, burzliwej, nieprzystępnej poetyce anastrofy? Jeśli ta pierwsza odpowiada czemuś w rodzaju „programowego rozwiązania tajemnicy i dysonansu” w „formie muzycznej lub literackiej”, to już uchwyciliśmy poememenon w jego cybernetycznym negatywie[69]. Jako pierwsze muszą odejść rozwiązania programowe (w rzeczywistości już odchodzą). Dzieła literackie, jako tymczasowo stabilne pakiety danych, istnieją, ponieważ teleopleksja wymusza pojmowanie tego, co wtórne, przed pojmowaniem tego, co pierwotne, ale nietrudno dostrzec, w jakim stopniu ta stabilność jest już zagrożona. Pierwsze dekady nowego tysiąclecia zdradzają dwie dopełniające się tendencje w formalnych eksperymentach poetyckich: eliminację autora i eliminację czytelnika – w tradycyjnym rozumieniu obu tych pojęć.


Można na przykład potraktować książkę Briana M. Reeda Nobody’s Business. Twenty-First Century Avant-Garde Poetics jako studium przypadku rozwoju afektu niegościnności w innowacjach poetyckich z początku XXI wieku. Jako przejaw pierwszej tendencji Reed wymienia rosnącą automatyzację procesu pisania, obecnie wdrażaną pod hasłem literatury konceptualnej, pociągającej za sobą rekonfigurację autora, który staje się nikim więcej niż „kolejnym dostawcą treści”, wykonującym powtarzalne, alienujące zadania (transkrypcję, kopiowanie, OCR, plagiat, kodowanie), które są „tak samo nudne jak wprowadzanie danych” – i to celowo[70]. Poeci zwrotu konceptualnego, pisze Reed, przejawiają wrażliwość, która zamiast inspiracji preferuje upór, zamiast olśnienia – monotonię, a zamiast dowcipu – powtarzalność, wulgarność i szum/hałas [noise]. Takie gesty przyczyniają się do dehumanizacji i minimalizacji znaczenia autorstwa. Sugerują, że „poezja jest w gruncie rzeczy kolejnym towarem produkowanym mechanicznie przez przemysł infotainmentu w celu zaspokojenia niszowego rynku”, aby – i to jest kluczowa kwestia – świadomie się tym rozkoszować[71]. Podobnie teorię „pisania niekreatywnego” Kennetha Goldsmitha[72], często odbieraną jako ukazującą „błędne przekonanie, że autor może łatwo wyjść poza logikę zglobalizowanego kapitalizmu”[73], można posunąć o krok dalej, dostrzegając, że zawiązuje ona milczący sojusz z wykorzeniającym, dehumanizującym impulsem poememenalnego prądu w korpusie dzieł, które według Reeda rezygnują z wszelkich form wyjątkowości i znaczenia, przyznając, że „w nowym tysiącleciu zarówno produkcja, jak i konsumpcja stały się nieludzkimi imperatywami”[74].


Coraz częstsze „stosowanie” algorytmów do generowania tekstów jest rodzajem auto-ekscyzji, obliczonej na zminimalizowanie intencjonalności ludzkiego autora, co w konsekwencji otwiera otchłań niedostępnego dotąd potencjału formalnego, szczególnie w zakresie ekstrawagancji permutacyjnej, zawiłości i ewolucji, a także zdolności do szybkiego i łatwego tworzenia niespotykanej dotąd ilości materiału tekstowego[75]. Ludzki autor kodu może nadal dyktować tekst z zewnątrz z różnym stopniem intensywności, zależnie od dzieła, ale nie zmienia to faktu, że stanowi to ledwie jeden z etapów procesu wykładniczego wzrostu automatyzacji. Opublikowana prawie dwie dekady temu wypowiedź Stevena Johnsona, w której twierdził, że „dzieło literackie nie jest wcale systemem rozumianym w sensie Santa Fe, czyli dynamiczną mieszanką czynników oddziałujących na siebie w czasie rzeczywistym”, a powieści mogą „opowiadać o złożonych systemach”, ale nigdy nie będą „samoorganizujące się – dlatego potrzebujemy pisarzy”[76], po prostu się zdezaktualizowała w wyniku rosnącej automatyzacji tekstowej, która często opiera się na gromadzeniu danych w czasie rzeczywistym, nie wspominając o rozrastających się autonomicznych, ksenopoetycznych pustkowiach – gdzie znajdziemy enigmatycznych mieszkańców Weird Sun Twitter lub „Carton Trebe”[77].


Schyłek kultury druku w obliczu cyfryzacji zaowocował powstaniem wirtualnego podziemia niezależnych małych wydawnictw handlujących plikami PDF i epubami, plikami wideo i obrazami oraz udostępniających kod źródłowy generatorów i innych exploitów pochodzących ze świata botpo i algolit. Jak wyjaśnia anonimowa jednostka dystrybutywna stojąca za jednym z takich wydawnictw, „jeśli naruszanie konwencji (i stosowanie przemocy wobec literatury) jest tym, czym zajmuje się literatura, to być może [ten akt przemocy] jest głębiej zakorzeniony w domyślnych ustawieniach naszych platform pisania/czytania niż kiedykolwiek wcześniej, czyniąc pracę włożoną w produkcję tekstów literackich czymś absolutnie innym, niż była dotąd”. Zatem niezależnie od intensywności pragnienia podmiotu zajmującego się literaturą [literary agent’s desire], by dopuścić się okrucieństwa tekstowego, status tego agenta „wydaje się obecnie drugorzędny w stosunku do tego, jak proces digitalizacji narusza i redefiniuje granice między literaturą, literackością i analfabetyzmem oraz między tekstami a ich kontekstami, paratekstami i metatekstami”. W ten sposób branża wydawnictw cyfrowych z konieczności jest „uwikłana w przemoc strukturalną, jakiej proces digitalizacji dopuszcza się na dziełach pisarskich w każdym możliwym impasie. Chociaż model ten może być bardziej zakorzeniony kulturowo w projektowaniu platform cyfrowych niż w ich drukowanych odpowiednikach, wielu użytkowników nie zawsze działa świadomie”[78]. Staje się oczywiste, że to technologia powoduje zmiany, a ludzki wytwórca odgrywa drugorzędną rolę, co świadczy o stopniowym odwróceniu cyberujemnego punktu wyjścia. Istotnie, poziom zaawansowania osiągnięty przez niektóre z tych projektów doprowadził już do sytuacji, w której granica dzieląca produkcję ludzką od nieludzkiej naprawdę wymyka się wyraźnemu rozgraniczeniu[79].


Techniczna udręka związana z praktyką pisania świadczy o stopniowej, narastającej migracji sprawczości na zewnątrz, od ludzkich autorów do ich autonomicznych narzędzi technologicznych. W pewnym momencie ostatecznie to nie autor, ale „proces przemawia – wielościowo i [początkowo] w ukryciu, [rozprzestrzeniając się] w otwartej, nadzorowanej publicznie przestrzeni”[80]. Dzieła pozbawione bohaterów, miejsca akcji, obrazowości, linearności i fabuły skrycie mnożą się w cyberprzestrzeni, pozostawiając po sobie zimny układ znaków, które nie przenoszą czytelnika nigdzie, może tylko w górę rzeki, w znacznie bardziej realnym sensie niż metaforyczna podróż Kurtza z powieści Conrada. To właśnie inwestycja poememenonu w formę ponad treść świadczy o współuczestnictwie w spirali. Akcelerująca poetyka, napierająca na rozpadającą się granicę ludzkiego pojmowania, zbliża się do realizacji cyklonicznej przepowiedni Bataille’a: „nie liczy się wyrażenie wiatru, lecz wiatr”[81].


W miarę jak wytwórca znika w maszynie, czytelnik staje przed wyzwaniami coraz bardziej przytłaczającymi dla tradycyjnych metod konsumpcji tekstu. Najbardziej alarmujące jest to, że marginalizacja ludzkiego autorstwa pogrąża czytelnika w problematyce skali. Sama długość i niepokojąca złożoność utworów kombinatorycznych, takich jak nużące powtarzanie skopiowanych i przepisanych tekstów (oba sposoby stosowania przemocy nie-narracyjnej jako problematyzacji chronologii/ROM), sprawiają, że normalne ich konsumowanie jest niemożliwe lub całkowicie odarte z przyjemności[82]. Argumentowano, szczególnie w odniesieniu do literatury konceptualnej, że tekstowe wymagania, dotyczące zarówno linearnego, jak i uważnego czytania, powinny zostać zniesione na rzecz metod bardziej zbliżonych do skanowania, przeglądania i „spritzingu”[83]. Przestymulowanie i gorączkowy niepokój takich nawyków szybko narastają, gdy czytelnicy stają się użytkownikami w coraz bardziej eksploatacyjnej relacji ze swoimi narzędziami konsumpcji tekstów.


My, jako użytkownicy, jesteśmy formatowani przez nasze platformy (tak samo jak one formatują dane). Jesteśmy kierowani przez nasze platformy w takim zakresie, w jakim „działanie” oznacza również „dozwolone działanie” (działanie, na które platforma nam pozwala lub które nam zezwala). Wszystko to można podsumować w stwierdzeniu, które może wydawać się przesadą, ale które uważam za fakt empiryczny: „kompetencje cyfrowe” to inne określenie naszego niezwykle przyjemnego uwikłania w sieciowe gadżety i naszej słabości wobec nich. Oznacza to sytuację, w której proces „działania” kieruje, definiuje i kształtuje zarówno dane, jak i nas samych. Abyśmy mogli być użytkownikami, musimy być używani. Nie twierdzę, że należy tego unikać lub że jest to w ogóle możliwe (coraz bardziej oczywiste staje się, że nie ma od tego ucieczki). W rzeczywistości z zadowoleniem przyjmuję upodlenie, które obiecują nam nasze małe gadżety. Ale może po prostu lubię, gdy wymierza mi się karę[84].


Pojęcia „przyjemnego uwikłania”, „kary” i „słabości” w jarzmie tych nieposkromionych technologii (oraz sprzyjających im sposobów produkcji i konsumpcji) łączą się w praktyce „czytania tanatycznego” – celowego dręczenia naturalnego ludzkiego poczucia skali, chronologii, złożoności i pragnienia rozrywki. Jest to nauka wyciągnięta z ukrytego procesu pierwotnego, któremu poddajemy się z ogromną ekscytacją.

Ta podwójna eliminacja [ludzkiej produkcji i konsumpcji pisma], ujęta łącznie jako kolejne, narastające etapy fatal(istycz)nego procesu, zapowiada druzgocącą przyszłość zarówno dla ludzkiego wytwórcy, jak i ludzkiego konsumenta pisma – ale całkowicie zgodną z modernistycznym dziedzictwem literackim, o ile nie zawahamy się wyciągnąć pełnych wniosków z awangardyzmu, który sukcesywnie detronizował autora, linearną narrację, skalowaną [do możliwości ludzkiego odbioru] fabułę, zainteresowanie fenomenologiczne i wszystkie inne atrybuty ludzkiego pojmowania na mocy absolutnie koniecznego eksperymentalizmu – i rozwija niepohamowany popęd ku wytwarzaniu ekstremalnej nowości, niczym ostrze odwróconego powrotu przesuwa się jak brzytwa przez upływające dziesięciolecia schyłkowego Cyklu naszej epoki.

 

III Hiperokultacja


Afirmowanie ukrytego Zewnętrza od wewnątrz nie ma sensu, dopóki afirmacja nie pełni również funkcji inwokacji – a wszyscy dobrzy demonolodzy wiedzą, że inwokacja wymaga diagramu. Oprócz modelowania rozwijającej się cyberdodatniej nowoczesności od wewnątrz i zwiastowania jej losu od zewnątrz, spirala pełni też trzecią funkcję – rekursywną. Ona sama się wzywa. Ponieważ negentropia konstruuje własną czasowość – „intensywne przejście do nowego porządku numerycznego”[85], oznaczające „zmianę natury” – anastroficzny modernizm narzuca nielinearną relację między przyczyną a skutkiem, unosząc się na zbieżnej fali wygenerowanej przez własny proces montowania się „wstecz” ku teraźniejszości, w celu stworzenia warunków niezbędnych do własnego zaistnienia[86]. Hipersąd – produkcja przyczyny na podstawie skutku – staje się modus operandi takiego programu[87]. Wkodowanie sygnałów dla przyszłości, która nadchodzi, w teraźniejszość, którą ona przenika, wymaga arsenału okultystycznych taktyk – solidnego nasycenia koncepcyjnego, potajemnego kierowania memetycznego, proliferacji nośników, wyrachowanego zaciemniania, implantacji poznawczych detonatorów i tak dalej[88]. Ludzki System Bezpieczeństwa dąży do stłumienia anastroficznej insurekcji za pomocą wymuszonej chronologii, ale czyniąc to, mimowolnie zapewnia przykrywkę swojemu wrogowi. W ten sposób przyszłość, działając pod kamuflażem chronologii, potajemnie stwarza warunki konieczne do realizacji własnej prawdy.


Prawdziwym ezoterycznym kluczem do biegłości w akceleracjonizmie jest zatem zrozumienie, że sporządzanie diagramów nie polega po prostu na opisywaniu czegoś, co już istnieje. „Widziałeś kiedyś jej dziwny esej o «Askrypcjach» [Ascryptions]?” – pyta Calvin Dodd, mając na myśli Mary Karno, nienazwaną bohaterkę opowiadania Landa pt. Deadlines. „Nigdy nie spotkałem nikogo, kto by to rozumiał” – kontynuuje Dodd – „ja na pewno nie rozumiałem tego wcześniej. Podtytuł brzmi «Praktyki pisania rzeczywistości», do gruntu bezsensowne, nawet jak na jej standardy. [Ale] wszystko zawarte jest w pierwszych dwóch zdaniach. Pisarze grzęzną, gdy zapominają, że każda historia ma swojego demona. Aby zacząć, trzeba poznać jego imię”. „Askrypcjon?” – odpowiada nienazwany rozmówca. „Dokładnie” – potwierdza Dodd[89]. Być może Askrypcjon to enigmatyczny sobowtór przepisywania (ascription). Podczas gdy to drugie pojęcie przypisuje skutek do przyczyny, to pierwszy, będący rodzajem hipersądowego przewartościowania, przypisuje przyczynę do skutku. Odwrotne przepisywanie: imię wywołuje rzecz. Czytelnicy Teleoplexy pamiętają tajemniczą ostatnią linijkę eseju: „Los ma imię (ale nie ma twarzy)”[90].


Techonomika to rozsiane po Google słowo niosące nieodpartą nieuchronność, wielokrotnie usiłujące narodzić się w morzu odmian ortograficznych. Trwa tylko po to, by uregulować własne użycie. Prawdziwy neologizm jest czymś zupełnie innym, lecz określenie nowoczesności lub kapitalizacji w jej całkowitej, celowej, wypaczonej formie wymaga ukucia nowego słowa – „teleopleksja”[91].


Ta denominacja funkcjonuje jak dziura w fabule, haczyk, neologiczna moneta dyskretnie wpuszczona w spironomiczny obieg. Wyjaśnienie podstawowych wymogów inwokacji w Neuromancerze Williama Gibsona („aby przywołać demona, musisz poznać jego imię”), do którego celowo nawiązuje esej Karno, wskazuje, że wymaga ona crowleyowskiego skrętu, by zadziałała[92]. Aby przywołać demona, musisz wynaleźć jego imię. „Teleopleksja” jest hipersądem. Coś przywołuje demona poprzez jego imię wynalezione przez Landa. Poza tajemnym [occulted] procesem pierwotnym, śledzącym wchłanianie sądu w autoprodukcję, znajduje się hipertajemna [hyperocculted] inwokacja sterowana przez spiralę. Gdy już raz demon zostanie przywołany, zapewnienie mu realności jest jedynie kwestią efektywności propagacyjnej:


Skuteczny mem charakteryzuje się estetyką, której nie da się zredukować do adekwatności reprezentacyjnej, od konstrukcyjnej elegancji po formę dramatyczną. Co jeszcze ważniejsze, potrafi on sam działać jako czynnik przyczynowy, a tym samym wytwarzać te właśnie efekty, do których się dostosowuje. Społeczeństwo urzeczone własnym przejściem przez zimową bramę czwartego przesilenia w ogromnej mierze inscenizowałoby to samo przedstawienie teatralne, które jego „wierzenia” zapowiadały[93].


Osadzony w teleopleksji diagram utwierdza się zatem na meta-poziomie. Spirala w spirali. Kulturowa efektywność akceleracjonizmu jako cyberdodatniości jest całkowicie cyberdodatnia: akceleracjonizm wywołuje sam siebie z przyszłości. Można z tego wyciągnąć wniosek, że hipersąd jest realną prawdą filozofii – o ile nie podstawową, potworną formą samej rzeczywistości. Potworną, ponieważ oznaczałoby to, że nie pierwszy raz się wydarzyła. Land pełni rolę intensyfikatora dla autorealizacji akceleracjonizmu, ale twierdzenia o sprawczości wykraczającej poza tę rolę szybko stają się mgliste, ponieważ nielinearne modele pochodzenia są skutecznie tuszowane przez przymusową chronologię historycznej determinacji. Anastroficzna czasowość gwarantuje klęskę wszelkich prób znalezienia ostatecznej odpowiedzi na pytania typu „Kto pisze, a kto jest pisany?”[94].


Jak wykazano na początku niniejszej sekcji, ślady spiromancji Judwalich można prześledzić od Speculum Angelorum et Hominis przez Robatesa i Aherne’a aż po Yeatsa, zanim została ona poddana dalszemu opracowaniu cybernetycznemu przez Landa i CCRU. Istnieją mocne argumenty przemawiające za takim rodowodem, lecz nie znaczy to, że nie można wysunąć alternatywnej chronologii omawianych tekstów. W 2012 roku dr Fiona „Fi” Xia, dawna studentka Lindy Trent z MVU, opublikowała dwa artykuły na temat zbioru artefaktów okultystycznych niedawno odkrytych we wschodnim Iraku[95]. Obejmowały one fragmenty niezwykle dobrze zachowanej tkaniny przypominającej „ludzką skórę” oraz różne kruszejące przedmioty ezoteryczne, pochodzące, zgodnie z ogólną opinią archeologów, z prywatnej biblioteki tego samego Haruna Al-Raschida, który występuje w przekazie Robartesa jako sceptyczny kalif, przed którym Kusta ben Luka kazał swoim uczniom odtańczyć diagramy, usystematyzowane około osiem wieków później przez Giraldusa. W pierwszym z tych dwóch artykułów Xia wysunęła następujące twierdzenie: chociaż nie podlega wątpliwości, że większość artefaktów należała do Haruna Al-Raschida, kilka bardziej enigmatycznych przedmiotów, w tym tajemnicza tkanina i zestaw zaszyfrowanych kodeksów oprawionych w ciemny papier, z których jeden zawierał szyfr w formie podwójnie skręconej spirali,  tak że wydawała się pochłaniać samą siebie, stanowiło osobistą własność ben Luki, a ten konkretny tom był w rzeczywistości dawno zaginionym tekstem, z którego Judwali zaczerpnęli swój system filozoficzny[96]. Chociaż nie była jeszcze w stanie rozszyfrować treści tomu, Xia postawiła hipotezę, że Kusta ben Luka otrzymał spiralny kodeks w darze podczas pobytu na pustyni z sektą Judwalich.


Opublikowanie pierwszego artykułu pomogło Xia w pozyskaniu funduszy na rozpoczęcie badań kryptograficznych nad zawartością kodeksu, ale program został przerwany po zaledwie kilku tygodniach z powodu wycofania dotacji przez organ finansujący. Informacje dotyczące nagłego zakończenia programu są szczątkowe, chociaż źródła bliskie Xia sugerują, że miało to związek z samą naturą wyników badań. Zostały one później przedmiotem artykułu przedstawionego na VI Międzynarodowym Kongresie Archeologii Starożytnego Bliskiego Wschodu (CCNESA) i stanowią podstawę jej drugiej publikacji, The Templexed Abomination of Terrestrial Modernity: Notes on the Spiral Codex of the Court of Harun Al-Raschid („Templeksyjna ohydność ziemskiej nowoczesności: uwagi na temat spiralnego kodeksu z dworu Haruna al-Rashida”)[97]. Należy zachować ostrożność przed pochopnym wyciąganiem wniosków, jednak uważna lektura drugiego artykułu pozwala sądzić, iż Xia była w pełni świadoma związku z systemem wirów Yeatsa i rzeczywiście wierzyła, że odkryła jego prawdziwe źródło. Zupełnie jakby dla konspiracyjnego pogłębienia enigmatyczności odkryć Xia CCNESA usunęła później wszelkie ślady jej pracy ze swoich archiwów[98].


Fragmentaryczna dokumentacja pobrana z forum archeologicznego w okresie od marca do kwietnia 2013 roku stanowi dalsze potwierdzenie tej interpretacji. Niedługo po tym, jak próby rozszyfrowania tekstu zaczęły przynosić efekty, Xia zwołała zespół, aby przeczytać pierwsze zdania kodeksu, co, jak sądziła, miałoby miejsce po raz pierwszy w historii współczesnej, jednak musiała natychmiast zrewidować to założenie. Gdy bowiem zespół badawczy podjął się transliteracji tego dziwnego zapisu na alfabet łaciński, stało się jasne, że dawno zaginione dzieło Kusty ben Luki zaczynało się od następujących, niemożliwych słów:


[[ ]] Sprawa wygląda tak: Ziemię opanowała technokapitalistyczna osobliwość, podczas gdy eskalacja utowarowienia przechwytuje renesansową racjonalizację i oceaniczną nawigację. Logistyczna akceleracja technoekonomicznej interaktywności wyzwala procesy maszynowego samodoskonalenia, doprowadzając do rozpadu porządku społecznego. W miarę jak rynki uczą się fabrykować inteligencję, polityka poddaje się modernizacji, podrasowuje paranoję – i próbuje odzyskać jakąkolwiek kontrolę[99].


[1] N. Land, Obwody, w: Drapieżne noumeny, przeł. P. Leftwich, Warszawa 2026, s. 232 [w druku].

[2] W tłumaczeniach Stanisława Barańczaka i Adama Pomorskiego gyre zostało przetłumaczone jako „spirala”.

[3] W.B. Yeats, Drugie Przyjście, tłum. A. Pomorski, w: tegoż, Miłość to wybór losu, wyb. i przeł. A. Pomorski, Warszawa 2023; A Vision [1925], w: The Collected Works of W. B. Yeats, t. 13, red. C.E. Paul, M.M. Harper, New York 2008; A Vision [1937], w: The Collected Works of W. B. Yeats, t. 14, red. C.E. Paul, M.M. Harper, New York 2008. Należy tutaj zaznaczyć, że Georgina Yeats była współautorką książki A Vision, choć nalegała, wraz z tajemniczymi Nauczycielami, aby jej rola w tym procesie nie została upubliczniona.

[4] W.B. Yeates, Yeats’s Note on “The Second Coming”, w: W. B. Yeats’s Robartes-Aherne Writings, red. W.K. Chapman, London 2018, s. 124.

[5] Robartes wyjaśnia, że wybrał się do Krakowa „częściowo ze względu na jego sławę jako ośrodka drukarskiego, ale myślę, że raczej dlatego, że dr Dee i jego przyjaciel Edward Kelly praktykowali w Krakowie alchemię i wróżbiarstwo” (W.B. Yeats, A Vision [1925], s. LIX, [jeśli nie zaznaczono inaczej, tłumaczenie własne – P.L.]).

[6] Zaświatowi rozmówcy Yeatsa początkowo polecili, aby pochodzenie diagramów pozostało tajemnicą, chociaż pozwolono Robartesowi spekulować na temat proweniencji systemu we wstępie do wydania książki A Vision z 1925 roku: „Judwali byli niegdyś w posiadaniu uczonej księgi... przypisywanej niejakiemu Kuście ben Luce, chrześcijańskiemu filozofowi na dworze Haruna Al-Raschida. Choć ta księga, oraz mniejsze dzieło opisujące życie filozofa, zaginęła lub uległa zniszczeniu podczas pustynnych walk kilka pokoleń przed jego czasami, jej doktryny zachowały się w pamięci, ponieważ zawsze stanowiły podstawę przekonań Judwalich, którzy uważają Kustę ben Lukę za swojego założyciela. […] Jestem jednak przekonany, że doktryna ta nie została stworzona przez Kustę ben Lukę, ponieważ niektóre pojęcia i formy wyrazu sugerują odległe syryjskie pochodzenie. Kiedyś podzieliłem się moim przekonaniem w tej sprawie z pewnym starym Judwalim, ale on jedynie odpowiedział, że Kusta ben Luka bez wątpienia otrzymał nauki od pustynnych dżinów, którzy dożywali sędziwego wieku i pamiętali starożytne języki” (Tamże, s. LX–LXI). Więcej na ten temat później. Na temat Haruna Al-Raschida zob. al-Tabari, The History of al-Tabari, t. XXX, The Abbasid Caliphate in Equilibrium, przeł. C.E. Bosworth, Albany 1989.

[7] Wymienione teksty wchodzą w skład Drapieżnych noumenów.

[8] N. Land, Fanged Noumenon (Passion of the Cyclone), w: Tegoż, The Thirst for Annihilation. Georges Bataille and Virulent Nihilism, London 1992.

[9] W.B. Yeates, Yeats’s Note on “The Second Coming”.

[10] Tegoż, The Dance of the Four Royal Persons, w: A Vision [1925], s. 10–12.

[11] Yeats odróżniał cztery faculties: Wolę (Will), Maskę (Mask), Umysł Twórczy (Creative Mind), Los (Body of Fate). Rulewicz przetłumaczyła „faculties” jako „zdolności”, jednak z racji na ich fundamentalną rolę w procedurach poznania opisywanych przez system Yeatsa, oddajemy je jako „władze” (co ma również odsyłać choćby do filozofii transcendentalnej Kanta) – przyp. P.L.

[12] Tamże, s. 106.

[13] Spośród 28 Faz istnieją cztery Fazy kryzysowe (1, 8, 15, 22) oraz 24 Fazy pośrednie, które można pogrupować w triady, tworząc strukturę 12 podziałów (lub wirów) składających się na jeden wielki Cykl. Chociaż można by poświęcić tej kwestii znacznie więcej miejsca, celowo ograniczam się w tym omówieniu do hydrauliki i historycznych przepowiedni tego systemu. Dobre podsumowanie można znaleźć w pracy R. Ryana The Is and the Ought, the Knower and Known: An Analysis of the Four Faculties in Yeats’ System (w: W.B. Yeats’s “A Vision”. Explications and Contexts, red. N. Mann, M. Gibson, C. Nally, Clemson 2012).

[14] Ten meta-wir lub „Cykl” można by również nazwać „Eonem”. System jest znacznie bardziej złożony, ale dalsze wyliczenia należy pozostawić dla przyszłych badań.

[15] W.B. Yeats, A Vision [1925], s. 176; 93. Porównaj to jak Yeats przedstawia Głupca na końcu tego Cyklu – sekwencja tarota zostaje odwrócona – jako „ledwie źdźbłem trawy porwanym przez wiatr, bez żadnej myśli poza wiatrem” z mottem (z Bataille'a) z Fanged Noumenon w książce Landa: „nie liczy się wypowiedzenie wiatru, ale sam wiatr”. G. Bataille, Œuvres Complètes, Vol. V, red. V. Leduc, Paris: Gallimard, 1973, s. 25.; Land, The Thirst for Annihilation, s. 105.

[16] Opis poglądów Yeatsa można znaleźć w: W. Rulewicz, Wstęp, w: W.B. Yeats, Wiersze wybrane, wyb. W. Rulewicz, T. Wyżyński, oprac. W. Rulewicz, Wrocław–Warszawa–Kraków 1997, s. LV–LXII

[17] W.B. Yeats, A Vision [1937], 301.

[18] Por. W.B. Yeats, Drugie Przyjście, przeł. A. Pomorski, w: tegoż, Miłość to wybór losu, wyb. i przeł. A. Pomorski, Warszawa 2023, s. 144.

[19] W.B. Yeats, Drugie przyjście, przeł. S. Barańczak, w: tegoż, Wiersze wybrane, wyb. W. Rulewicz, T. Wyżyński, oprac. W. Rulewicz, Wrocław–Warszawa–Kraków 1997, s.94.

[20] Znaczące jest to, że Sfinks ma dwie zagadki, z których jedna odnosi się do czasu linearnego, a druga do czasu cyklicznego.

[21] Zob. N. Srnick, A. Williams, #PRZYSPIESZ Manifest akceleracjonistycznej polityki, przeł. P. Puldzian Płucienniczak, Rozdzielczość chleba, 2016, https://rozdzielchleb.pl/przyspiesz-manifest-akceleracjonistycznej-polityki/. Należy zauważyć, że modele nowoczesności prezentowane przez „lewicowy” i „bezwarunkowy” akceleracjonizm różnią się pod kilkoma istotnymi względami, co ostatecznie skutkuje ich odmiennym podejściem do możliwości polityki. Niniejszy esej skupia się konkretnie na kompleksie (głównie) landowskich idei, które ostatnio zostały zebrane pod hasłem „bezwarunkowego akceleracjonizmu”. Zob. np. V. Garton, Accelerationism without Conditions.

[22] N. Land, Obwody, w: Drapieżne noumeny, s. 231.

[23] N. Land, Maszynowe pragnienie, w: Drapieżne noumeny, s. 251.

[24] U Ireland „breaks out from the bin[ary]” – niemożliwa do oddania gra słowna. Ireland odnosi się do cytowanego wcześniej tekstu Landa (break-outs from the bin) [przyp. – P.L.].

[25] N. Land, Cartography of the Virtual, “Hiperstition” 2.07.2004, http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/003496.html.

[26] N. Land, Cybergotyk, w Drapieżne noumeny, s. 257; N. Land, Shanghai Times, b.m.w. 2013.

[27] Land to krytykował już wcześniej: „[Nowoczesność] Żyje w głębokiej i jednocześnie napiętej relacji z zewnętrzem, które zarówno ją przyciąga, jak i odpycha, w relacji, którą na swoim gruncie prowizorycznie rozwiązuje za pomocą wyzysku lub interakcji z pozycji jednostronnego panowania… Paradoks oświecenia polega zatem na próbie ustanowienia stabilnej relacji z tym, co radykalnie inne – bowiem gdy inne zajmie trwałą pozycję w relacji, przestaje być w pełni inne. Jeśli przed spotkaniem z innością już wiemy, jaki będzie jej stosunek do nas, to została ona z góry unicestwiona.” Land, Kant, kapitał i zakaz kazirodztwa, w Drapieżne noumeny, s. 49

[28] Zob. N. Wiener, Cybernetyka czyli sterowanie i komunikacja w zwierzęciu i maszynie, przeł. J. Mieścicki, Warszawa 1971.

[29] N. Land, S. Plant, Cyberdodatnie, przeł. P. Leftwich, blog Minas Mongrel, https://www.minasmongrel.xyz/blog/sadie-plant--nick-land---cyberdodatnie/.

[30] N. Land, Obwody, w Drapieżne noumeny, s. 217.

[31] Tamże, s. 217–218.

[32] Prędkość jest ważna dla cyberdodatniej dynamiki, ale tylko o tyle, o ile powoduje zmianę jakościową (lub lepiej: jest rozumiana jako intensywna ilość). Jest to istotna kwestia, biorąc pod uwagę wyraźną krytykę akceleracjonizmu (landowskiego) za skupianie się na „samej kapitalistowskiej prędkości” i jego „czysto dromologicznym” charakterze. Skompresowane pętle, które diagramatyzują cybernetyczną intensywność, immanentyzują „samo” i jego przeprojektowanie na wektorze autonomicznej mocy produkcyjnej, która z definicji jest niemożliwa do kontrolowania (cybernetycznie i politycznie) przez jakikolwiek transcendentny lub zewnętrzny program. Tym, co ostatecznie opisuje to zjawisko, jest załamanie się rozróżnienia między istnieniem a powinnością, które legitymizuje zarówno ludzką sprawczość polityczną, jak i – (nie)przypadkowo – tezę ortogonalności w badaniach nad sztuczną inteligencją. Bez transcendentnej regulacji tego, co jest, przez to, co powinno być, przyszła trajektoria tej samonapędzającej się siły reorganizującej (kapitalizm, sztuczną inteligencję... zakładając, że nadal chce się utrzymać to rozróżnienie) jest całkowicie nie do poznania z wyprzedzeniem. Oba te elementy łączą się w emergentnym procesie stawania się, który, jak rozumieją go Yeats i Land, nie jest indywiduowany przez dialektykę, ale przez cybernetyczną spiralę, która stanowi nowoczesność, pojmowaną ezoterycznie. N. Srnicek, A. Williams, #PRZYSPIESZ Manifest akceleracjonistycznej polityki; Tychże, On Cunning Automata. Financial Acceleration at the limits of the Dromological, w: Collapse, t. VIII, red. R. Mackay, Falmouth 2014. Zob. też N. Land, Maszynowe pragnienie, w Drapieżne noumeny s. 240.

[33] Land, Teleoplexy, w: #Accelerate. The Accelerationist Reader, red. R. Mackay, A. Avanessian, London 2014, s 514.

[34] „Kiedy jednak zwężający i rozszerzający się wir osiągają swoją granicę, jeden maksymalną kontrakcję, drugi maksymalną ekspansję, zamieniają się miejscami, punkt staje się okręgiem, a okrąg punktem, ponieważ system ten postrzega świat jako katastroficzny...”. Yeats, A Vision [1925], s. 106.

[35] Yeats’s Note on “The Second Coming”, w: W. B. Yeats’s Robartes-Aherne Writings, red. W.K. Chapman, London 2018, s. 124.

[36] W tym systemie Los jest przeciwstawiony Przeznaczeniu, przy czym ten ostatni „rozumiany jest jako wszystkie zewnętrzne działania i formy stworzone przez samą Wolę i z niej samej, podczas gdy Los to wszystkie te działania lub formy narzucone Woli z zewnątrz” (W.B. Yeats, A Vision [1925], s. 109–112). (Rulewicz przełożyła Fate jako ‘Przeznaczenie’, lecz tworzy to problem w postaci tłumaczenia terminu Destiny, występującego w powyższej wypowiedzi Yeatsa, zdecydowanie bliższego „przeznaczeniu”, niż jakiemukolwiek innemu słowu w języku polskim, a który nie występuje we Wstępie Rulewicz. Dlatego decydujemy się na tłumaczenie Fate – Los, a Destiny – Przeznaczenie – przyp. P.L.

[37] N. Land, Teleoplexy, s. 520; tegoż, Freedoom (prelude 1b), w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 3: Xenosystems: Involvements with Reality, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 715. Zob. również: N. Land, Templexity, w: Visions of Futures Past: Templexity and Future Mutation, red. P. Heft, MVU Press, 2024. [Praktycznie wszystkie notki blogowe Landa zostały zebrane w czterech bootlegowych tomach pt. Reignition, które można pobrać tu: https://github.com/cyborg-nomade/reignition/tree/master/pdf-epub - przyp. tłum.]

§8.2. Słowo doom etymologicznie wywodzi się ze staroangielskiego słowa dōm, oznaczającego ‘statut’, ‘wyrok’ lub – poprzez swoje germańskie pochodzenie – ‘ustanowić’.

[38] tegoż, Cybergotyk, w: Drapieżne noumeny, s. 255.

[39] Tegoż, Extropy, w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 1: Urban Future: Views from the Decopunk Dela, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 126; Tegoż, Templexity, §8.5.

[40] Tegoż, Maszynowe pragnienie, w: Drapieżne noumeny, s. 246.

[41] Tegoż, Teleoplexy, s. 512.

[42] Tamże; tegoż, Machinic Desire, s. 247.

[43] Tegoż, Teleoplexy, s. 513.

[44] S. Butler, The Book of the Machines, w: #Accelerate, s. 75.

[45] N. Land, Cybergotyk, w: Drapieżne noumenty, s. 262. O nazywaniu „teleopleksji” zob. część III nieniejszego tekstu.

[46] „Anorganiczne stawania się zachodzą retroskutecznie, anastroficznie. Są tropizmami świadczącymi o zakażeniu, które wdaje się z przyszłości” (N. Land, Obwody, w: Drapieżne noumeny, s. 229).

[47] N. Land, Templexity, #7.8.

[48] N. Land, S. Plant, Cyberdodatnie.

[49] N. Land, Teleoplexy, s. 514–515.

[50] N. Land, Templexity, §2.1. Pełny cytat pochodzi z listu A. Rimbauda do Georgesa Izambard z 13 Maja 1871.

[51] G. Bataille, The Accursed Share. An Essay on General Economy, t. 1, przeł. R. Hurley, New York, 1991, s.20.

[52] N.  Land, Teleoplexy, s. 514.

[53] „Synteza immanentna od samego początku przenika jednak bio-drom, ponieważ pozostaje ona podstawową siłą produkcji, produkcją produkcji, popędowym środowiskiem, z którego analityczne silniki pasożytują na swoich zasobach” (I.H. Grant, Black Ice, w: Virtual Futures. Cybererotics, Technology and Post-Human Pragmatism, red. J. Broadhurst i E.J. Cassidy, London 1998, s. 101).

[54] N. Land, Obwody, w: Drapieżne noumeny, s. 231.

[55] N. Land, Niestandardowe numeracje: kultury nomadyczne, w: Drapieżne noumeny, s. 396.

[56] Tamże.

[57] N. Land, Obwody, s. 214.

[58] Jak Kenneth Goldsmith zauważa w swoim wstępie do Against Expression: „W 1974 roku Peter Bürger mógł jeszcze twierdzić, że «ponieważ nadejście fotografii umożliwia precyzyjną mechaniczną reprodukcję rzeczywistości, mimetyczna funkcja sztuki zamiera. Ale granice tego modelu wyjaśniającego stają się jasne, gdy przypomni się, że nie można go przenieść na literaturę. Bo w literaturze nie ma innowacji technicznej, która mogłaby wytworzyć efekt porównywalny z tym, jaki fotografia wytworzyła w sztukach pięknych». Teraz jest” (K. Goldsmith, Why Conceptual Writing? Why Now?, w: Against Expression: An Anthology of Conceptual Writing, red. C. Dworkin, K. Goldsmith, Evanston 2011, s. xviii.

[59] „[W]iększość literatury postępuje tak, jakby Internet nigdy się nie wydarzył. Odwieczne metody oszustwa, plagiatu i mistyfikacji nadal skandalizują świat literacki w sposób, który sprawiłby, że, powiedzmy, światy sztuki, muzyki, informatyki czy nauki zachichotałyby z niedowierzaniem… Od Napstera po gry, od karaoke po pliki BitTorrent, kultura zdaje się obejmować cyfrowość i całą złożoność, jaką to pociąga – z wyjątkiem literatury” (tamże, s. xix–xx).

[60] N. Land, Obwody, s. 214–215.

[61] Parafrazując Marka Fishera w Ghosts of My Life: Writings on Depression, Hauntology and Lost Futures, Winchester: Zero Books, 2014, s. 27.

[62] N. Land, Quotable (#4).

[63] N. Land, Szamański Nietzsche, s. 156.

[64] R. Negarestani, Cyclonopedia: Complicity with Anonymous Materials, Melbourne 2008, s. 197.

[65] Tamże.

[66] J.B. Mohaghegh, Silence in Middle Eastern and Western Thought: The Radical Unspoken, Abingdon 2013, s. 158. Dziękuję Lendlowi Barcelosowi za to odniesienie oraz za termin „poetyka jeszcze-nie-nieprzeznaczonego-dla-nas”.

[67] Tegoż, New Literature and Philosophy of the Middle East. The Chaotic Imagination, New York 2010, s. 3.

[68] Tamże, s. 2.

[69] N. Land, Teleoplexy, 512.

[70] B.M. Reed, Nobody’s Business. Twenty First Century Avant-Garde Poetics, Ithaca 2013, s. 41; „Nie ma żadnego podmiotu lirycznego, jakkolwiek przebiegłego czy zwodniczego. Nie ma obrazowania, nie ma miejsca akcji i nie ma fabuły. […] Chociaż można by nazwać takie zadania «projektami», bardziej przypominają one akty wygaszającej się ascezy sadhu i świętych” (tamże, s. 37, 75).

[71] Tamże, s. 41. To jest zdradliwa interpretacja. Reed umieszcza radykalizm dwudziestopierwszowiecznej poezji „awangardowej” w jej niezdatności do i odmowie spełniania wymagań oraz ograniczeń gospodarki wiedzy (lub kapitalizmu kognitywnego). Ja natomiast uważam, że zajmuje ona znacznie głębszą pozycję – przeciwstawia się wiedzy i poznaniu uwarunkowanym przez człowieka tout court.

[72] Zob. K. Goldsmith, Uncreative Writing: Managing Language in the Digital Age, New York 2011.

[73] B.M. Reed, Nobody’s Business, s. 75.

[74] Tamże, 84.

[75] Przykłady Irritant Darby’ego Larsona i Megawatt Nicka Monforta są tutaj pouczające. Irritant to tekst algorytmicznie wygenerowany z „ początkowego zestawu składającego się z siedemdziesięciu słów, który powoli zmienia się w całkowicie inny siedemdziesięciowyrazowy zestaw końcowy, z zmianą jednego słowa co 4000 słów” (D. Larson, Irritant, New York–Atlanta 2013), aby stworzyć pojedynczy akapit o długości ponad 600 stron w druku, podczas gdy Megawatt („tytuł zarówno programu komputerowego, którego kod źródłowy możesz właśnie czytać, jak i wyniku tego programu”) defenomenologizuje matematykę w Watt Samuela Becketta, odzyskując kombinatoryczne procedury Becketta w celu ich dehumanizacji i intensyfikacji nieprzystępności. Jak wyjaśnia Monfort: „[P]owieść Megawatt zostawia na boku cały bardziej zrozumiały język powieści Becketta i opiera się zamiast tego na tym, co najbardziej systematyczne i enigmatyczne. Nie tylko odtwarza te fragmenty, choć z drobnymi zmianami kod Megawatt może być użyty do tego celu. W nowej powieści raczej są one intensyfikowane poprzez generowanie, przy użyciu tych samych metod, których używał Beckett, znacznie większej ilości tekstu, niż znajduje się w już nadmiarowym Watt” (N. Monfort, Megawatt, Cambridge, MA 2014; zob. http://nickm.com/poems/megawatt.pdf). Larson, w wywiadzie Blake’a Butlera, „If You Build the Code, Your Computer Will Write the Novel”.

[76] S. Johnson, Strange Attraction, “Lingua Franca: The Review of Academic Life” 1996, nr 3, s. 47.

[77] Chociaż jego pochodzenie jest (co być może znaczące) niejasne, Weird Sun Twitter wydaje się składać z roju algorytmów uczących się wypuszczonych na Twittera, z (tymczasowym) celem doskonalenia użycia współczesnej składni angielskiej. Ludzcy naśladowcy również dołączyli do tej społeczności, czyniąc coraz trudniejszym określenie, które słońca to boty naśladujące ludzi, a które słońca to ludzie naśladujący boty. O Carton Trebe wiadomo jeszcze mniej. https://twitter.com/ThePatanoiac/lists/the-sun-monitoring-system/members i https://twitter.com/Grognor/lists/weird-sun-twitter/members; http://www.lulu.com/shop/search.ep?keyWords=carton+trebe.

[78] Wywiad z Troll Thread przeprowadzony przez Tan Lina, Poetry Foundation, https://www.poetryfoundation.org/featured-blogger/70422/troll-thread-interview. Wywiad pierwotnie ukazał się na blogu, Harriet. Troll Thread wyjaśnia, że prace, które publikuje, „nie dzieją się «dla nas» […] «nas» w sensie jak «nas ludzi» […] Zdecydowanie nie dzieje się dla «nas» jako użytkowników. Coraz bardziej i bardziej: to po prostu nie jest dla nas”. Natomiast „TROLL THREAD JEST TROLL THREAD […] TT robi co chce, ponieważ ma to w dupie – to strona, którą nikt nie steruje” (tamże); „Okultowana wymiarowość. Druk kriogenizuje, ale hipermedia stapiają wszystko ze sobą, deontologizując osobę w schizotechnicznym demontażu, w rozproszonej konwergencji” (N. Land, Cybergotyk, w: Drapieżne Noumeny, s. 261).

[79] Weird Sun Twitter, prace Carton Trebe, a także Turing Test for Poetry Oscara Schwartza i Benjamina Lairda to tylko kilka przykładów. Zob. przypis 78 oraz Bot or Not?.

[80] N. Land, Open Secret, w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 4: Abstract Horror: The Unknown, as The Unknown, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 212.

[81] G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne, w: tegoż, Pisma, t. 1, przeł. O. Hademann, Warszawa 1998, s. 68.

[82] „Wszystko, co zachowuje podmiot, należy nienawidzić; wszystko, co wymazuje swój podmiot, należy kochać […] Dobry wiersz jest bardzo nudny. Wielki wiersz jest nudniejszy od samego aktu czytania” (Tan Lin, Ambient Stylistics, w: American Poetry: States of the Art, „Conjunctions” 2000, nr 35. Aby przytoczyć kilka przykładów takich tekstów: Kenneth Goldsmith, Day (2003); Craig Dworkin, Parse (2008); Chris Sylvester, Total Walkthrough (2011); Chris Sylvester, STILL LIFE WITH THE POKÉMON YELLOW VERSION TEXT DUMP IN 30 PT. MONACO FONT JUSTIFIED TO MARGIN DISTRIBUTED AS A PDF OR A BOOK CONVERTED FROM A MICROSOFT WORD DOCUMENT BY CHRIS SYLVESTER 2012/2013 (2013); Angela Genusa, Spam Bibliography (2013). Reed pisze o Parse Dworkina następująco: „Parse nie jest pokazem wirtuozerii. Jego efekty zależą od tworzenia rozległych połaci monotonii…” (B.M. Reed, Nobody’s Business, s. 43). Nienarracyjna przemoc jako problematyzacja chronologii i pamięci (tylko do odczytu) chętnie przechodzi w całościowy atak na reprezentację. „[N]ajlepsze wiersze nie rodzą pamięci; one się jej pozbywają. Najlepszym lekarstwem na pamięć jest naprawdę dobry wiersz” (Tan Lin, Ambient Stylistics); „Chodzi o to, by zmienić gatunek ludzki w coś innego, nie o to, by go zabawiać” (Nick Land, komentarz z 27 lipca 2004, Capital/Hyperstition, http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/003698.html).

[84] Wywiad z Troll Thread przeprowadzony przez Tan Lina, Poetry Foundation.

[85] N. Land, Cybergotyk, s. 267.

[86] „Cyberujemny obwód jest pętlą w czasie, tymczasem cyberdodatnie obwody zapętlają sam czas”; „Zaprogramowano nas z miejsca, w którym Cyberia już się wydarzyła” (Land, Obwody, w: Drapieżne noumeny, s. 231, 218).

[87] Zob. N. Land, Hyperstition, w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 4: Abstract Horror: The Unknown, as The Unknown, red. U. Fiori, b.m.w., b.r.w., s. 235; i http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/2004_06.html.

[88] Blog Landa Outside In (lub „Excess” [XS]) stanowi rozbudowaną demonstrację tego rodzaju taktyk. Zob. także N. Land, Hyperstitional Method I oraz Hyperstitional Carriers III. Tekst Marca Couroux Glossary for a Techno-sonic Control Society stanowi wprowadzenie do tych technik na gruncie sonicznym. [Posty z bloga Outside In rozsiane są po wspomnianych tomach Reignition. Hyperstitional Method I, http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/004711.html; Hyperstitional Carriers III, http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/004648.html – przyp. P.L.].

[89] N. Land, Deadlines (Part-1). Podtytuł Karno — „Praktyki pisania rzeczywistości” — można brać tak dosłownie jak się ma na to ochotę. Zob. N. Land, Deadlines (Part-1), w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 4: Abstract Horror: The Unknown, as The Unknown, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 294.

[90] N. Land, Teleoplexy, s. 520.

[91] Tamże, s. 514.

[92] Takie stwierdzenie posiada również swoją treść ezoteryczną i egzoteryczną. Okultysta o właściwym nastawieniu może znaleźć użyteczną wskazówkę w następującym fragmencie z Liber ABA Aleistera Crowleya: „Jeśli uderzę bilę bilardową i ona się porusza, zarówno moja wola, jak i jej ruch wynikają z przyczyn znacznie wcześniejszych niż sam akt. Mogę uznać zarówno moje Dzieło, jak i jego reakcję za bliźniacze skutki wiecznego Wszechświata. Poruszone ramię i kula są częściami stanu Kosmosu, który wynikał koniecznie z jego bezpośrednio poprzedniego stanu, i tak w nieskończoność wstecz. Tak więc moje Dzieło Magiczne jest tylko jedną z przyczyn i skutków, które koniecznie towarzyszą przyczynom i skutkom, które wprawiły kulę w ruch. Mogę zatem uznać akt uderzenia za przyczynę i skutek mojej pierwotnej Woli poruszenia piłki, choć koniecznie poprzedzającą jej ruch. Jednak przypadek Dzieła magicznego nie jest całkiem analogiczny. Moja natura jest bowiem taka, że jestem zmuszony wykonywać Magię, aby moja wola zwyciężyła; tak więc przyczyna wykonania przeze mnie Dzieła jest również przyczyną ruchu piłki i nie ma powodu, by jedno poprzedzało drugie (por. Lewis Carroll, gdzie Czerwona Królowa krzyczy, zanim ukłuje się w palec)” (A. Crowley, Liber ABA, San Francisco 1997, s. 192).

[93] N. Land, Gyres, w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 4: Abstract Horror: The Unknown, as The Unknown, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 238. I znów: „Osobliwość Technologiczna, w miarę jak kondensuje się na horyzoncie, wywiera wpływ na kulturę, a tym samym jest czynnikiem przyczynowym w procesie społecznym. Na tym etapie jednak […] jest to wpływ stosunkowo ograniczony. Jakie byłyby konsekwencje, gdyby stał się on znacznie większy?” (N. Land, Impact Readiness, w: Reignition. Nick Land’s writings (2011‑), t. 1: Urban Future: Views from the Decopunk Dela, red. U. Fiori, b.m.r.w., s. 410).

[94] Vysparov do Stillwell (zob. N. Land, Początki Klubu Cthulhu, w: Drapieżne noumeny). Kolejna iteracja: „Opowiedz mi o swojej matce” – Blade Runner (reż. Ridley Scott, 1982; zob. też N. Land, Maszynowe pragnienie, w: Drapieżne noumeny, s. 233).

[95] Jak powszechnie wiadomo, dzieła Xia są niezwykle trudne do znalezienia. Przypuszczenie, że padły one ofiarą celowej instytucjonalnej cenzury byłoby zbyt daleko idącą teorią spiskową, chociaż nieliczne fragmenty dostępne w sieci z pewnością dowodzą dziwnych wydarzeń. Zobacz na przykład: http://zinzrinz.blogspot.sg/2015/06/first-retroaction.html (komentarz z 28 czerwca 2015 r.).

[96] F. Xia, The Riddle of the Al-Raschid Esoterica: Item 423, “Journal of Occult Histories” 2012, t. 9, s. 23–45. Zob. również przypis 6 powyżej.

[97] F. Xia, The Templexed Abomination of Terrestrial Modernity: Notes on the Spiral Codex of the Court of Harun Al-Raschid, Proceedings of the Sixth International Congress on the Archaeology of the Ancient Near East, Sydney 2012, s. 99–140. Zob. także Linda Trent, Fatal Loops: Tragedy as Cyberfiction, „Fictional Quantities” 1996, nr 1–2.

[98] Poza pewnymi fragmentami korespondencji osobistej, którą nie byłoby profesjonalne omawiać w tym miejscu, jedyną pozostałą wskazówką dotyczącą istnienia tego dokumentu, dostępną dla osób stosujących bardziej ortodoksyjne metody badawcze, wydaje się być nieaktywny adres URL projektu Abzu firmy ETANA Web: http://www.etana.org/abzubib/CCNESA/title_329.ahtml.

[99] N. Land, Roztop, w Drapieżne noumeny, s. 325.

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Projekt elementów strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo_MKiDN__na_ciemnym_tle.png

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego pochodzących

z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego"

logo 0_logo_TAK.png
WIK_logo-pelne-bez-ramki_czarne.png

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

logoWRo.jpg
bottom of page