Mateusz Górniak - Britney (fragment dramatu)


fot. Agata Kalinowska



Marli

(…)


4. Rozgrzewka ogólnorozwojowa


Wuefista: BIEGIEM,

TRZY OKRĄŻENIA DOOKOŁA BOISKA!


Możecie sobie mówić co chcecie i się śmiać, że jaki to ze mnie pedagog, jak każdy dobrze wie, że żaden ze mnie pedagog, a zwykły dresiarz i świniak, któremu ojciec młot czy ryl albo inny robociarz w pewnym momencie dobrze wytłumaczył, że skoro tak lubi za piłką biegać i do kosza skakać, to może weźmie i zrobi wyższe wykształcenie, żeby mu się dobrze żyło na tym świecie i miał trochę grosza na zapłodnienie jakiejś kobiety czy zakupy w supermarkecie.

Powiem tak: moje dzieciństwo to nie było dobre dzieciństwo.


Ale teraz jestem tu gdzie jestem.


Dostawałem wpierdol od swojego ojca, tego co to tak dobrze miał wymyślone jak działać na tym świecie


OKRĄŻENIE TYŁEM!


Kiedyś zabiłem małego kotka.

Zepchnąłem garbusa ze schodów.


KRĄŻENIA RAMION!


Mój ojciec ostatecznie miał rację i dobrze mi się żyje. A wy możecie się ze mnie śmiać, że jestem świniak.

Wiem, że śmialiście się z mojego ojca.


LEWA PRAWA

W naszym miasteczku syn dziedziczy pseudonim ojca.


W naszym miasteczku pseudonim to zwykle obelga.


Stąd ten świniak.


OBIE DO PRZODU OBIE DO TYŁU


Świniak po ojcu, dres przez moje spodnie, zwykłe spodnie


A TERAZ OBIE W PRZECIWNYCH SOBIE KIERUNKACH


i spuszczanie wpierdolu słabszym. Bo to też było moje dzieciństwo.


STOP!


Kiedy byłem trochę większym dzieciakiem to kilkanaście razy wszedłem za kimś do windy


Wiecie co mam na myśli?


Chodziło o namierzenie typa i znalezienie się z nim sam na sam


Cała reszta była świetną zabawą dla wysportowanego chłopaka w dresie i z mordą świni.


PODSKOKI!


Jedna rzecz mnie wyróżniała spośród kolegów, takich samych dresów, leszczy i zwierzaków.


I cholernie byłem z tego dumny.


STOP!


Chodziło o to jak wysoko skaczę do kosza i jak skutecznie trafiam piłką do bramki. Byłem też posłuszny i pokorny,


umiałem słuchać starszych


Zrobiłem dzięki temu magistra.


BIEGIEM!


Dobrze, możecie się śmiać, że jaki to ze mnie pedagog


Pedagog-sredagog, świniak i dres


PRZEPLATANKA!


DWA OKRĄŻENIA NAPRZEMIENNIE


Macie rację!


Zabiłem kotka,


spuszczałem wpierdol w windzie.


STOP!


PODSKOKI!


Ale teraz jestem odpowiedzialny za ciała tych dziewczynek.


STOP!


PODSKOKI Z NOGAMI DO KLATKI PIERSIOWEJ!


One tutaj kwitną pod moją opieką. I w tym sensie jestem pedagogiem, bo dbam o nie najlepiej jak mogę.


Kocham moje podopieczne miłością pedagoga.


STOP!


W DWUSZEREGU


Dziewczynki?


W co chcecie dzisiaj zagrać?


Britney3: Niech nam pan pozwoli wreszcie na curling.


Wuefista: Dziewczynki, mówiłem wam że to niemożliwe w tym momencie. Dopiero w następnym semestrze mógłbym negocjować z Panią Profesor Dyrektor sprzęt do takiego curlingu.


Ja naprawdę chciałbym wam pozwolić grać w ten curling


No ale nie mogę


Nie mamy warunków do gry w curling, nie tutaj i nie dzisiaj


Britney2: To możemy chociaż poudawać, że gramy w curling


Britney3: Właśnie, weźmiemy sprzęt do unihokeja i te wielkie poduchy co są w kantorku


Wuefista: Dziewczynki, ale to byłaby zabawa, a nie sport.


A sport musicie uprawiać, żeby wyrosnąć na silne i zdrowe panniska.


Britney4: Dobrze, to pograjmy w łapki.


Wuefista: Nie przeciągaj struny


Britney2: To dwa ognie


Wuefista: Dobrze, na to mogę się zgodzić.


A jak chcecie się podzielić na drużyny?


Britney2: To jest zawsze problem


Wuefista: Wiem, dlatego pytam was z uprzedzeniem żebyście mi potem nie mogły wypominać, że was nie pytam tylko rozdzielam jak mi się podoba a potem siedzę na ławce i gram na telefonie, a wy musicie się nawzajem


Jak to mówicie


Symbolicznie zabijać


Britney3: Tak, tak


Britney1: Może po prostu wybierzcie, bo będzie to trwało całą lekcję.


A dwa ognie to mój ulubiony sport.


Britney3: Proszę, choć raz zagrajmy na naszych zasadach.


Dzisiaj jest Tłusty Czwartek


Britney4: No prosimyy


Wuefista: A jak to jest na Waszych zasadach?


Britney4: No że Pan Wuefista dzisiaj nie siedzi na ławce, a gra z nami


Wuefista: Ale dziewczynki, wtedy będzie nas piątka


Britney1: No i co z tego?


Wuefista: Nie da się podzielić piątki zawodników na dwie drużyny


Britney1: Da


Wuefista: No da, ale na dwie nierówne drużyny, a promujemy w tej szkole równość.


Poza tym jestem mężczyzną i nie powinienem grać z dziewczynkami w dwa ognie


Britney4: To my zagramy z panem


Wuefista: Co powiedziałaś?


Britney1: Powiedziała, że pan będzie jedną drużyną, a my drugą.


Wuefista: I wy uważacie, że to fair?


Britney3: W Tłusty Czwartek – tak


Wuefista: Nie ma opcji


Britney4: No prosimyy


Wuefista: A co z tego będę miał, co?


Britney1: No jak Pan może…


Wuefista: No dobra


Britney4: Juhu!!


Wuefista: w Tłusty Czwartek


i już ani razu do końca roku,


zapamiętajcie sobie.


Britney2: To gramy!



5. Prezentacja multimedialna


Britney3: Moja świadomość polityczna zrekonstruowała się na nowo pewnego pięknego październikowego popołudnia. Babcia poczęstowała mnie do kawusi i drożdżówek dwiema tabletkami xanaxu, a potem poszłam na spotkanie z poetą Dominikiem Bielickim.


Jesień miała wtedy niezwykle przyjemny zapach. Szłam spacerem i nie czułam nóg. Ten arcyprzyjemny człowiek z lekko szczurzą mordką wysnuł przed zgromadzonymi na sali domu kultury piękną wizję miasta pełnego odkrytych basenów.


Popierdoliło mnie od tego, naprawdę.


Zobaczyłam baseny pełne niczyich dzieci.


Baseny z termalną wodą dla nerwicowej rzeszy.


Zjeżdżalnie dla wiecznie znudzonych panienek.


Dostać pierdolca w mieszkaniu,


wypłakać się w teatrze,


a potem kąpusiać ze współobywatelami.


I w takim odkrytym basenie każdy może stać się twoim kochanym sąsiadem. Albo kochanką nie z tej ziemi czy też ludzkikiem-żółtą-kaczuszką.


Dzielnica skakania na główkę!


O boże, żarty z siusiania w wodzie…


A społeczne oswajanie menstruacji poprzez sieć odkrytych basenów?


Gdyby tak otwarte baseny tchnęły nową logikę w nasze zgnębione społeczeństwo…


Przecież ocieplenie klimatu: jest. Będziemy musieli to wszyscy jakoś znosić. A baseny to świetny pomysł.

Pomyślcie dzisiaj przed pójściem spać o odkrytych basenach.


O pluskaniu i miłości.


6. Kantorek


Britney4: Przyłapałam pana


Wuefista: Niby na czym?


Birtney4: No co pan tak szybko zamknął kartę, co?


Wuefista: Jaką kartę?


Britney4: Na tym pana komputerku tutaj.


Co pan tam oglądał?


Wuefista: Grałem sobie


Britney4: W co?


Wuefista: Tomb Raider,


pewnie nie znasz


Britney4: Znam


Wuefista: Ta, niby skąd


Britney4: No grałam, a skąd mam znać.


Mam to u siebie.


Wuefista: Taką starą grę?


Britney4: Lubię stare gry. Kolekcjonuję je


Wuefista: Ta


Britney4: No co ta,


co ty możesz wiedzieć


Wuefista: Słucham?


Britney4: Czuję się przy tobie bezpiecznie.


Wiesz dlaczego?


Wuefista: Bo masz dziecięce przekonanie, że dorośli mogą więcej niż mogą naprawdę.


Britney4: Nieprawda


Wuefista: Nie?


Britney4: Chodzi o coś zupełnie innego.


Wuefista: Tak?


Britney4: Jesteś na tyle pojebany, że czuję, że mogłabym przy tobie zwariować na milion różnych sposobów, a dla ciebie to nie byłoby żadnym problemem.


Wuefista: To prawda, jestem pojebany


i to prawda - nie byłoby


Britney4: To mogę tu na chwilę zwariować?


Wuefista: Dobrze, ale może ja wyjdę, co?


Britney4: Jak wolisz


Wuefista: To do zobaczenia


Britney4: Papa


Dobra, to napierdalam!


Zaczynam wariować na wszystkie sposoby.


Ileż ja w ciągu swojego krótkiego życia zdołałam poznać sposobów na zwariowanie?


Na takie, wiecie, prawdziwe zwariowanie.


Będę się teraz rozciągała,


ale to nic nie znaczy


To nic nie ma wspólnego z moim wariowaniem


Takie prawdziwe wariowanie to umiem sobie wyobrazić na milion dwieście tysięcy czterysta dwadzieścia osiem sposobów


Ostatnio liczyłam


A zrobić to zwariowanie tylko na sześć sposobów


No ale wciąż jestem młoda, prawda?


Jestem młoda i całe życie przede mną, więc jeszcze zdążę się nauczyć


Jak dorosnę, będę wariowała na milion dwieście tysięcy czterysta dwadzieścia osiem sposobów


Albo i więcej


Teraz umiem tylko na sześć


Mój pierwszy sposób na prawdziwe zwariowanie nazywam Kamikaze.


Umie to też Britney3, często wariujemy razem w ten sposób.


W Kamikaze najważniejszy jest rower. I arbuzy.


Mam piękny różowy rower z czarną piracką chorągiewką i elektrycznym wspomaganiem. Koszyk, w którym wożę arbuza żeby się rozpierdolił na ścianie.


W którą wjeżdżam.


Z rozpędem, z tym całym moim prawdziwym zwariowaniem numer jeden.


Czasem robimy to razem z Britney3 na moim różowym rowerze z piracką chorągiewką i elektrycznym wspomaganiem.


Aha – to elektryczne wspomaganie jest tylko do Kamikaze.


Mam taki piękny tyłek, bo pedałuję jak pojebana i to jest akurat prawda. No ale do rzeczy,


Do Kamikaze.


Wsiadamy we dwie, ja i Britney3.


Ona siedzi na siodełku ja pedałuję jak pojebana i odpalam elektryczne wspomaganie.


Na koszyczku wieziemy arbuzy. Strasznie je lubimy. Ciamkać je, paprać się w nich, pluć pestkami i niech się leją po brodzie,


lepią do włosów i dłoni.


Jesteśmy już naprawdę rozpędzone.


Przed nami długa droga.


Na końcu tej drogi uderza się w ścianę.


I wtedy jest ekstazosekunda Kamikaze.


Coś co kocham.


Wariuję też od zapachu figi.


Tak naprawdę wariuję. To moje prawdziwe wariowanie numer dwa.


Kiedyś Britney1 miała figowy szampon.


Nie to, że czasem robiłam się mokra.


Ja byłam cały czas mokra, zmoczona. Lało się ze mnie jak z dziurawego wiadra. Coś nie z tej ziemi.


Mój trzeci sposób na prawdziwe zwariowanie wiąże się z rytuałami godowymi Mandrillusa sphinxa. Znam to z książki.


W tym tańcu jest osiem ruchów.


Przy szóstym dochodzi się do ekstazy rozumianej jako wyjście z siebie i tańczenie obok.


Mój czwarty sposób na prawdziwe zwariowanie to czytanie w kółko „Rozważań o grzechu, cierpieniu, nadziei i słusznej drodze” Franza Kafki.


„1. Słuszna droga idzie po linie, która nie jest rozpięta wysoko, ale tuż nad ziemią. Ludzie, zdaje się, więcej się o nią potykają, niż po niej chodzą.


2. Wszystkie błędy ludzkie są niecierpliwością, przedwczesnym porzuceniem metodyczności, pozornym okalaniem pozornej sprawy.”


I od początku, szybciej:


„1. Słuszna droga idzie po linie, która nie jest rozpięta wysoko, ale tuż nad ziemią. Ludzie, zdaje się, więcej się o nią potykają, niż po niej chodzą.


2. Wszystkie błędy ludzkie są niecierpliwością, przedwczesnym porzuceniem metodyczności, pozornym okalaniem pozornej sprawy.”


Kocham to.


I w końcu naprawdę szybko:


„1. Słuszna droga idzie po linie, która nie jest rozpięta wysoko, ale tuż nad ziemią. Ludzie, zdaje się, więcej się o nią potykają, niż po niej chodzą.


2. Wszystkie błędy ludzkie są niecierpliwością, przedwczesnym porzuceniem metodyczności, pozornym okalaniem pozornej sprawy.”


I tak do samego końca.


Ale po dwóch tak zafiksowanych punktach robi się ze mnie mistyczna suka.


Kocham to.


Mój piąty sposób to najzwyklejszy w świecie stroboskop.


No i mój szósty sposób:


Siabada siabada

Ty i ja mydełko fa

Ach siabada siabada

Ty i ja ty i ja

I mydełko fa

Siabada siabada

Ty i ja mydełko fa

Ach siabada siabada

Ty i ja ty i ja

I mydełko fa