Rafał Gawin - Zdania bez wypadku i żadnego trybu. Poemat nieintencjonalny (fragment)


(ilu. Daniel Raszewski)




Lecz ilu ludzi jest więcej: dobrej woli czy dobrej zmiany?

Marcin Badura



Lubię śnić koszmary bez polskich demonów.

Metodycznie pozbywaj się szału, a będę ci służył niczym płocha bestia.

Pandemia niczego nie zmienia: przed nami i w nas ta sama zatruta ziemia.

Panowie, skoro ja się tu nie mogłam włamać, tym bardziej nie dacie rady.

Pasta bezrybna, pasta bezjajeczna, pasta rasta – grunt to znaleźć dobrą karmę.

Pełna powaga to śmiech przez zaciśnięte zęby; pulsujące kąciki oczu.

Penis, gdy jest sztuczny, wygląda na smutnego; a człowiek?

Pijecie, by przeżyć; moje pragnienie jest silniejsze niż śmierć.

Pisałem chronologicznie, by wpaść w reżim segregacji; znasz właściwą kolejność?

Planowaliście zdania proste; dobrze, że zmienił się system, który was rozlicza.

Po takim krachu przestało działać nawet echo.

Po trzeciej udanej randce erotycznej blokujesz mnie nie tylko w sieci.

Po zalaniu sąsiada najbardziej przejąłem się jej wyjściem.

Pobił rekord sezonu: zebrał najwięcej owoców.

Pociąg przyczynowo-skutkowy pustoszy mi łóżko; spontaniczność obywa się bez stacji.

Podczas fazy analnej najbardziej boli mnie głowa.

Podczas spaceru znalazłem znaczek; i to był znak.

Podsumowaliście rok, żeby nas uspokoić: nic się nie zmieniło.

Pogrom występuje wtedy, gdy różnica klas jest przytłaczająca.

Pokaż mi swój fetysz, a powiem ci, kiedy umrzesz.

Polemika z samym sobą jest ostatnią deską ratunku w trumnie.

Popieraliście każde rozwiązanie, które pozbawiało was pracy; chcieliście odejść z godnością.

Poprosiłem polskich krytyków o interwencję; niczym polska policja bili na oślep.

Postacie historyczne walą oknami, a wy się wieszacie, bo macie za mało pamięci.

Potrafisz myśleć o niczym, a ja się zastanawiam, jak to możliwe.

Powiedziałam sobie, że jeśli znajdę czterolistną koniczynę, to się z tobą prześpię; i znalazłam pięć.

Powiem ci w tajemnicy, że nie ma sensu niczego idealizować.

Powiesz: ułatwiam sobie zadanie, organizując takie oderwanie; znajdź kontekst, nie śnij.

Powstał film, na którym czerwony kapturek uprawia seks z wilkiem i tylko wilk jest prawdziwy.

Powtarzajmy do skutku, powtarzajmy do przyczyny; kolejność to gra pozorów.

Powtórki z rozgrywki zjadają nasze sny o potędze jednego sezonu.

Pozwoliłem jej palić w łazience i już wiedziałem, że się ze mnie nie wyprowadzi.

Prawdziwie wątpię, gdy pojawia się coraz więcej znaków.

Prawdziwie wierzę, gdy po drugiej stronie leży człowiek.

Proces rozkładu, demonstracja słabości, elektryczny węgorz – znajdź pasujący element i go zmień.

Proponujesz seks nie swojej żonie i nie jest to twoja ręka.

Przejrzyj się w czymś tak, by zobaczyć lustro.

Przeleciałabym twój mózg – mówisz, a moje ciało zazdrości takiego wygimnastykowania.

Przestrzenią powietrzną rządzą splin doktorzy i detektywi inwektywi.

Przez trzydzieści lat nie unikałem życia; to życie unikało mnie.

Przyda nam się długi spacer, jeśli twoja anarchia nie zamieni się w protest.

Przyjąłem alkohol jak marnotrawnego syna ojciec po przejściach w przehandlowaną niedzielę.

Pytacie w listach, czy dojrzałem; odpowiadam, zgodnie z brakiem prawdy, że wada wzroku już się nie pogłębia.

Zwykle pewien rodzaj wypowiedzi dominuje nad pozostałymi; dostrzegasz różnicę?

Żyliśmy w czasach, w których miejscy urzędnicy jebali biedę.


[zrzut z 24 lipca 2021]