Piotr Janicki - Dni z przykładami (2)



A paw?


Zachwycająco wieczne, w którą barwę na dotykowej palecie leci źródłosłów. Gdyby zdołał wyswobodzić się z pola grawitacyjnego czarnej, dotarłby do białej, kość jego Clapp. Sandór Marái z San Diego po dobrym, białym winku, którym próbował stępić swoje podejrzenie, że człowiek może więcej, niż ocean. Szekspir z Tottenhamu go lubiał (i jeździł doń na lekcje uczesania), a mnie Tottenham na plakacie z 1982 roku z dziwnymi mordami, jakby jeńców wojennych w Porcie Stanley. „Może taki jest prawdziwy cel i sens każdej wojny?... Na to pytanie potrafią odpowiedzieć jedynie mądrzejsi, bardziej wykształceni i kulturalni ludzie.” (Sándor Márai po dobrym, białym winku, którym próbował stępić swoje podejrzenie, że człowiek może więcej, niż ocean. Szekspir z Tottenhamu go lubiał (i jeździł doń na lekcje uczesania), a mnie Tottenham na plakacie z 1982 roku z dziwnymi mordami, jakby jeńców wojennych w Porcie Stanley. „Może taki jest prawdziwy cel i sens każdej wojny?... Na to pytanie potrafią odpowiedzieć jedynie mądrzejsi, bardziej wykształceni i kulturalni ludzie.” (Sándor Márai po itd.) W tym czasie należałoby ponownie zorientować się w dziele Brytyjczyków, jakim była zagłada tradycyjnych społeczeństw, do dziś gorszących Smitha-Kowalskiego kolektywnym przedsiębraniem ziemskiej wędrówki. (A przecież „Snieżki bieły, bieły, łapuszysty / Pryzakryli usie pala” (u Michała Federowskiego), odrzuciwszy swobodę i indywidualność.) Nigdy nie wiadomo, w czym zawierała się u tamtych ludów wiedza, bo jej monumenty znikają z oczu badaczy przeczesujących chmury danych.


A u nas tak: Pulcinella w balecie Strawińskiego to oczywiście troszeczkę inny kogucik, niż jego wcześniejsze wersje, natomiast musiał się chyba oderwać od większej całości; trudno mi na przykład tak z palca wyodrębnić Pulcinellę z dworskiego teatru arabskiego, podobnie jak trudno mi wyodrębnić pojęcie godności z czasu księżycowej pełni. A tu, odbite w wodzie czy w lustrze kukły z choreografii Bruno Steinera odrywają się od siebie samych i zaczynają żyć samodzielnie. Aliteracja funkcjonuje na jakimś strategicznym poziomie, analogicznie do narządu oka czy stawu skroniowo-żuchwowego: 1. „Ballada Schillera” o Bogu, który oddał ludziom ziemię i ci ją zaludnili; łowca – las, rybak – brzeg… Najpóźniej na Ziemi pojawił się poeta, bo zasłuchał się niebiańskich chórów i już nie było dla niego miejsca. 2. „Janusz Przymanowski” w opowiadaniu o warszawskim kundlu, liderze wojennej watahy, który w 1944 roku stracił splendor, bo powracający do powojennego życia ludzie na powrót zabierali do swoich domostw bezpańskie psy. Dobry wieczór.