Julek Rosiński - zestaw trzech wierszy


kadr, Bartosz Konieczny




derby


pomyśl, ich spacery pożarły już całe miasto: baszty puste w środku,


po obu stronach lufy cisza. lokalna drużyna eksploatuje rankingi, ze szczelin


wynurzają się wyspy- dziewczyna porównuje je do łodzi, które ktoś wywrócił, a potem odpłynął.




ataman


podczas porannego stretchingu lubię kopać dół.

ktoś podstawił drabiny, pozapalał światła.


sala, do której idziemy, jest prawie gotowa

wszystkie wyspy są na swoim miejscu,

na każdej rośnie koniec z błyszczącym czubkiem


patrzymy na nie z góry, jak podnoszą przyłbice,

powtarzają imię.




catenaccio


on to było tylko przybijanie gwoździ do zupełnie pustej belki. powiedziałaś mi,


że nasze dzieciństwa chodzą na jednej nodze, wystarczająco długiej by wierzyć,


że na górze stoi ulepiona z ciała kropka. czy jest taki zamach, który wziął już wszystko?


czy to właśnie pod nim kończyła się reszta?