Dariusz Sośnicki - zestaw trzech wierszy


ilu. Bartosz Konieczny



Pogodna starość najeźdźcy


Najgrubsza robinia akacjowa na terenie Lasów

Państwowych rośnie w miejscowości Łęgowo w gminie

Sulechów. Ma 507 cm obwodu i 20 metrów wysokości.

Wikipedia


Najgrubsza, ale to wcale nie znaczy,

że najbrzydsza w lesie

– śmieją się tęgie żony hurtowników. –

Czy to nie wokół niej tłoczą się chmary podnieconych owadów?


Na terenie Lasów Państwowych, ale przecież

nie jest przyniesioną w teczce

urzędniczką naszego tekturowego państwa

– grzmią suwerenni obywatele. – Sama potrafi się utrzymać.


W miejscowości Łęgowo, a co wy macie

do Łęgowa, biedaki z Janowca,

gangsterzy z Bukowa i frajerzy z Klępska?

– dobiega z krzaków.


W gminie, bo gmin ją przyjął do siebie

– powiada regionalista. – Nad brzegiem morza

stał Edward ósmy, listki akacji obrywa,

kocha, nie kocha, lubi, nie lubi, tak swoją Simpson przyzywa.


Pięćset siedem centymetrów obwodu:

ile uczestniczek szkolnej wycieczki z Sulechowa

– pyta matematyczka –

musi się chwycić za ręce, żeby ją objąć?


Dwadzieścia metrów wysokości:

ilu uczestników tejże musi stanąć jeden na drugim,

żeby ten last but not least – pyta anglista –

a wręcz przeciwnie – dopowiada katecheta –


mógł dorysować z ojcowską dumą

kreskę na futrynie Niebieskich Wrót?



No co?


Co nam w niedzielę zsyła

te dwa gołębie nadlatujące razem, w bezbłędnym szyku,

idealnym łukiem schodzące do lądowania

i lądujące równocześnie,


z ciałami odchylonymi pod wspólnym kątem

i z wystawionymi lekko do przodu identycznymi nogami,

które wieńczy szereg takich samych pazurków,


by tu, na ziemi,


rozeszły się zaraz do swoich partykularyzmów i małości,

dreptały i dziobały gdzie i co popadnie,

wykręcały jakieś hetki-pętelki?


Co nam, mieszkańcom, otwiera, no co,

podręcznik świata na stronie z definicją komizmu,


co dla nas odgrywa tę komedię,

wcale przecież nieśmieszną?

Zbyt obfity posiłek


zjadany w pojedynkę?

Fałszywy wysiłek?

Zajadły pojedynek?



Ciotka Unra Undelivered


Dwie sroki

w ciepłym lutym,

jedna nad

drugą.


Na dwóch

piętrach

rusztowania

brzozowej korony.


Na falbance woalki,

za kratkami woliery,

na zboczu uśpionego wulkanu


(i tak dalej),


pożyłkowanym,

transparentnym


(i tak dalej).


Całe w wodzie,

pionowe,

z ogonami włącznie


(i tak dalej,

i tak dalej).


A w paczce

od ciotki

Unry

Undelivered


dwie ary,

dwie ararauny,

na mangowcu,

nad mango.