Andrzej Woźniak - zestaw trzech wierszy


obraz, Mirela Bukała



old pricks don’t get rozkmina


robiłem sobie

kiedy rozdawali dekodery do salamuna

nikt nie kazał trzymać się

z dala od handlarzy

jehowych garbatych mężczyzn

paranoja była powietrzem


czarna dolina zawołała w dwutysięcznych

biały chłopczyku ty ja diabeł poruta

zjedźmy razem po lepkim skunie

miała głos jak panna ptyś

dupera z moich snów po których raz dwa trzy

odbijało mi się słodko



z bruce’a lee


którą wodą bym nie był

gorzką

grzeszoną miękką jak żmija


najlepiej tężeję w pauzę


minutę jogi co rano


pewność bańki

na iglicy pekinu



bujam się tancerki klną – bucha z czakr

poeci tańczą – będzie dym

chodzą chłopaki – płuca kare

dosiada ich

suszona krew