Alicja Rosińska - zestaw pięciu wierszy


ilu. Anna Płotnicka



awansowałam na dystrybucję


jak ktoś nie ogarniał na dystrybucji

to brali go na produkcję

jak i tam sobie nie radził

brali go na dział kfc

gdzie unosił się smród

a kurczaki bez głów unosiły się

nad głowami ludzkimi


nieogarniających system musiał uznawać

za częściowo pozbawionych zmysłów



szef do mnie dzwoni


(ja jestem w pracy on nie)

i pyta czemu palę trawę

z plastikowej butelki

w zasadzie wiemy, że mogę mu powiedzieć

co chcę

bo to on codziennie stara się

zaprosić mnie na drinka

więc korzystam:

jeśli jeszcze raz wejdzie do naszego pokoju

kilka brzydkich słów

na koniec mówię, że nigdzie nie udało mi się

kupić lufki

a na blanty mnie nie stać

coś tam jeszcze mówi

kiedy oddaję słuchawkę jego żonie



nie miałam na sobie majtek


tylko koszulkę

majtki spodnie skarpetki ktoś zawinął

i położył w nogach szpitalnego łóżka

na prawo kobieta w zaawansowanej ciąży

na lewo puste łóżko

na wprost kobieta przechadzająca się

podtrzymująca ręką ogromny brzuch

rozmawiały ze sobą

po środku ja próbująca uwolnić się od wenflona


ubierałam majtki pod kołdrą

kiedy weszła pielęgniarka

i kazała mi czekać na wypis

spodnie też ubrałam pod kołdrą

usiadłam w poczekalni i czekałam na wypis

po godzinie obserwowania ludzi szukających lekarzy

i lekarzy ukrywających się przed ludźmi

wyszłam drzwiami

żałując, że wcześniej na to nie wpadłam



moją pierwszą miłość odrzuciłam na trzepaku


kiedy z drugiego końca rury twierdził

że mnie kocha

a ja że go nie słyszę


ten schemat notorycznie się powtarza

w różnych miejscach



budzę się szczęśliwa


otwieram oczy obracam

a to nie on leży obok mnie


mówi: co znowu? zły sen?

mówię, że sen akurat był dobry